„Policjant” okradł emerytkę

Oszuści działający metodami „na wnuczka” lub „na policjanta” wciąż działają. W zeszłym tygodniu w Lublinie dała się oszukać im emerytka, która straciła 9 tys. zł.


Zaczęło się, jak zwykle, od telefonu. Głos w słuchawce przekonywał, że ofiara rozmawia z policjantem z Centralnego Biura Śledczego. Dzwoniący wypytywał kobietę o posiadane w bankach konta i lokaty oraz sumy zgromadzonych na nich pieniędzy. Aby uwiarygodnić swoją osobę, zaproponował, by starsza pani, nie rozłączając się, wykręciła numer 997 i tam potwierdziła podawane przez niego dane: imię i nazwisko oraz numer służbowej legitymacji. Kiedy głos w słuchawce je potwierdził, 73-latka miała pewność, że rozmawia z prawdziwym funkcjonariuszem.
Mężczyzna nakazał kobiecie wypłatę oszczędności. Przekonywał, że na jej konto chcą włamać się złodzieje i że w spisek zamieszani są pracownicy banku. Oszust przekazał jej dokładny instruktaż, według którego kobieta miała postępować. Polecił zamówić taksówkę, a następnie zostawić gotówkę w umówionym miejscu. Kobieta dopiero po pewnym czasie zorientowała się, że dała się nabrać.
Ofiarą rabusiów omal nie padło także starsze małżeństwo z Lublina. Także uwierzyło w zmyśloną historię opowiedzianą im przez telefon. Miało przekazać pieniądze osobom podającym się za policjantów. Kobieta z mężem pobrali 14 tys. zł z banku i jechali taksówką w umówione miejsce. Podczas jazdy oboje nabrali podejrzeń, co do autentyczności rzekomej akcji funkcjonariuszy. Dzięki swojej czujności nie stracili oszczędności. LL