Policzą psy?

Mieszkańcy gminy Leśniowice mają limity na psy… Jeśli je przekroczą muszą zapłacić. Dwadzieścia złotych za każdego psa z „nadwyżki”. Ostatnio ktoś wsypał sąsiada, który nie płacił za swojego czworonoga. Teraz urzędnicy będą kontrolować posesje i liczyć psy…

Opłatę za posiadanie psów wprowadzono uchwałą Rady Gminy Leśniowice w listopadzie 2015 roku. Na jej mocy rolnicy mogą mieć w swoim gospodarstwie dwa psy, za które nie muszą płacić. Za trzeciego psa i każdego kolejnego opłata wynosi po 20 zł rocznie. Trochę gorzej mają ci mieszkańcy gminy Leśniowice, którzy nie są rolnikami. Oni mogą mieć tylko jednego psa, za którego nie muszą płacić do gminy. Za każdego następnego „nadwyżkowego” psa też płacą po 20 zł. Początkowo opłata ta wynosiła 10 zł, ale niedawno radni uznali, że to za mało i stawkę podwoili. Rezultat był taki, że niektórzy z rozpędu płacili po dziesięć złotych, a potem byli wzywani do zapłaty pozostałej kwoty. – Za pół psa trzeba było dopłacić – żartuje nasz rozmówca. Opłaty ustalano na podstawie deklaracji, którą – tak jak w przypadku śmieci – mieli zgłaszać posiadacze psów. Jeśli komuś w międzyczasie przybyło albo ubyło psów, musi złożyć w gminie korektę do deklaracji. Opłaty „za psy” zbierają od mieszkańców sołtysi. Są to raczej „psie pieniądze”, bo za 2016 r. do gminnej kasy wpłynęło z tego tytułu tylko około 600 zł. Teraz urzędnicy postanowili baczniej przyjrzeć się temu, czy mieszkańcy wpisują w deklaracjach prawdziwą liczbę psów. Podczas trwających ostatnio zebrań wiejskich ktoś ponoć wysypał sąsiada, który nie wykazał w deklaracji „nadwyżkowego” psa.
– Za nadwyżki trzeba płacić – mówi Wiesław Radzięciak, wójt gminy Leśniowice. – Ale tak na poważnie – każdy samorząd boryka się z problemem bezdomnych psów. Chcemy, aby nasi mieszkańcy podchodzili do sprawy w sposób odpowiedzialny i nie przesadzali z ilością czworonogów. Przeprowadzimy kontrolę i sprawdzimy czy to, co mieszkańcy podają w deklaracjach, odpowiada rzeczywistości. (mo)