Polityczne gierki przy starym ratuszu

Budynek starego ratusza stoi na jednej z najatrakcyjniejszych parceli w Świdniku

Czy to poważna i przemyślana propozycja, czy tylko zagrywka medialna? – pytał na ostatniej sesji radny powiatu świdnickiego Łukasz Reszka. Chodzi o złożoną przez starostwo ofertę odkupienia od urzędu miasta dotychczasowej jego siedziby przy ul. Wyszyńskiego 15, z której niebawem przeniesie się do nowego gmachu przy ul. Wyspiańskiego 27.


W sierpniu br. Starostwo Powiatowe w Świdniku wystosowało do burmistrza Waldemara Jaksona pismo, w którym proponuje, że odkupi ratuszowe budynki przy ul. Wyszyńskiego 15. Powiat zwrócił się do miasta o odwołanie przetargu na zbycie tej nieruchomości, który został ogłoszony kilka tygodni wcześniej z ceną wywoławczą 4,6 mln zł i sprzedaż budynku starostwu z wolnej ręki za kwotę 3 250 000 zł. W piśmie wysłanym do ratusza władze powiatu przekonywały, że dobrze by było, żeby dotychczasowa siedziba Urzędu Miasta Świdnik, z uwagi na pełnione funkcje i położenie, nadal była budynkiem użyteczności publicznej, służącym obsłudze administracyjnej mieszkańców Świdnika i powiatu.
Temat propozycji złożonej ratuszowi powrócił na ostatniej sesji Rady Powiatu Świdnickiego za sprawą opozycyjnego radnego Łukasza Reszki (Porozumienie Prawicy – PiS), który pytał, czy była ona poważna i przemyślana, czy też była jedynie medialną zagrywką.
– Zastanawiam się, dlaczego zarząd powiatu – jeśli zainteresowanie zakupem było rzeczywiste – nie wziął udziału w postępowaniu przetargowym i nie złożył oferty, a ograniczył się jedynie do przesłania pisma, które nie było ofertą. Dlaczego nie wprowadzono zmian w budżecie powiatu, zabezpieczając środki na ten cel? – pytał radny Reszka.
Jego wątpliwości wzbudziła także wycena zaproponowana przez starostwo. Radny dociekał, na jakiej podstawie jej dokonano, bo kwota 3, 250 mln zł znacznie przewyższa środki w budżecie przeznaczone na funkcjonowanie starostwa w dotychczasowych budżetach powiatu świdnickiego.
– Zastanawiające jest, że zarząd powiatu, tłumacząc się trudną sytuacją finansową oraz zmianami w trakcie roku budżetowego, nie potrafi znaleźć środków na czynsz naliczonych według nowych stawek za zajmowane pomieszczenia przy ul. Niepodległości 13, ale jest w stanie wygospodarować ponad 3 mln zł plus ewentualne koszty przystosowania zakupionej nieruchomości przy ul. Wyszyńskiego 15. Stawka czynszu ustalona pomiędzy stronami od stycznia 2018 roku wyniesie 12 zł za mkw., czyli około 144 tys. zł rocznie. Reasumując, po 22 latach i 6 miesiącach koszt zainwestowanych środków na ewentualny zakup obecnego budynku UM zrówna się z wynegocjowaną stawką czynszu – mówi Reszka.
Jakub Osina (Świdnik Wspólna Sprawa), członek zarządu powiatu świdnickiego uważa, że wyliczenia radnego Reszki to czysty populizm.
– Wydaje mi się, że pan radny pomylił rolę. Stanął w obronie nie interesów publicznych, tylko prywatyzacji miejskiego majątku. Działając na rzecz tego, żeby powiat nie wykupił tego budynku, działa się pośrednio na rzecz tego, żeby w tym miejscu powstała następna apteka, ciuchland albo piekarnia – mówi Osina.
Zarząd powiatu zapewnia, że propozycja powiatu jest bardzo poważna i zależy mu, aby w centrum Świdnika mieściły się też obiekty pełniące funkcje publiczne.
– Dlatego też uważamy, że sprzedanie budynku, w którym dotychczas mieścił się magistrat, na wolnym rynku, nie leży ani w interesie publicznym, ani w interesie samorządów. Burmistrzowi też powinno zależeć na tym, żeby instytucje publiczne były zlokalizowane w centrum miasta. Wyliczenia, które zrobił pan Reszka, to jest czysty populizm. Pewne rzeczy nigdy się nie zwracają. Przykładowo: mamy oddział zamiejscowy w Piaskach, dzięki czemu poprawiamy obsługę mieszkańców. To kosztuje i pewnie nigdy się nie zwróci. Burmistrza Jaksona było stać, żeby wydać 14 mln zł publicznych pieniędzy na nowy budynek. Ta inwestycja, też nigdy się nie zwróci – uważa J. Osina.
– To odwracanie kota ogonem – komentuje Reszka. – Pamiętajmy, że ten budynek wymaga jeszcze remontu. Okres zwrotu tej inwestycji to ponad 20 lat, a przesunięcie o 150 metrów starostwa nie wpłynie znacząco na poprawę obsługi, tym bardziej, że mówimy o blaszaku, który mieszkańcy uważają za straszydło w centrum miasta.
Miasto tymczasem przymierza się do ogłoszenia kolejnego przetargu na sprzedaż starego ratusza. Pierwszy nie przyniósł oczekiwanych rozstrzygnięć, bo wyceniony na ponad 4,6 mln zł budynek UM z 0,3417-hektarową działką, na której stoi, nie znalazł się żaden potencjalny kupiec. W drugim przetargu miasto najpewniej obniży nieco cenę.
– Rozważamy możliwość udzielenia 20 proc. rabatu. Decyzja ta wynika ze złego stanu technicznego budynku i potrzeby utylizacji elementów azbestowych wykorzystanych do jego budowy – wyjaśnia Karol Łukasik, rzecznik świdnickiego magistratu. (w, mg)

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułRadny Reszka drży o halę
Następny artykułLatamy aż miło