Politykowali o samorządzie

W debacie uczestniczyli: Krzysztof Żuk (PO), prezydent Lublina, Piotr Kowalczyk, przewodniczący RM Lublin, Konrad Sawicki z PiS, Jacek Bury z Nowoczesnej, Marceli Niezgoda z PSL, Julia Zimmemann z Partii Razem, Tomasz Deptuła z partii Wolność, Jacek Czerniak ze Zjednoczonej Lewicy, Jarosław Markiewicz z Kukiz’15 oraz Zbigniew Wojciechowski z Polski Razem. Zjednoczona Prawica

– Myślę, że jeśli chodzi o politykę, rozumienie jej zawsze jest takie samo. Inaczej niekiedy wygląda realizacja – mówił Krzysztof Żuk, prezydent Lublina, podczas debaty, zorganizowanej 5 kwietnia przez Wyższą Szkołę Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie oraz Stowarzyszenie „Aktywna Europa”.


– Chcemy, aby takie spotkania zaangażowały ludzi młodych w to, co się dzieje wokół nich – w życie społeczne, życie polityczne – mówiła dr Marta Komorowska, rektor WSPiA. Debata toczyła się wokół pytania: „Czy polityka w samorządzie terytorialnym jest potrzebna?” Do dyskusji zaproszono przedstawicieli wszystkich opcji politycznych i samorządowców. Wzięli w niej udział: Krzysztof Żuk (PO), prezydent Lublina, Piotr Kowalczyk, przewodniczący Rady Miasta Lublin, Konrad Sawicki z PiS, Jacek Bury z Nowoczesnej, Marceli Niezgoda z PSL, Julia Zimmemann z Partii Razem, Tomasz Deptuła z partii Wolność/KORWiN, Jacek Czerniak ze Zjednoczonej Lewicy, Jarosław Markiewicz z Kukiz’15 oraz Zbigniew Wojciechowski z Polski Razem. Zjednoczona Prawica.

Idee a rzeczywistość

– Wszyscy żyjemy w naszych, małych ojczyznach, małych gminach i powiatach. Czy w tych małych społecznościach potrzebna jest nam polityka, czy właśnie w samorządzie nie jest potrzebna raczej idea społeczna? To społeczeństwo obywatelskie, gdzie każdy chce i może zwrócić się do swojego wójta, burmistrza czy prezydenta, z konkretnym problemem – zagajał Mariusz Filipek, prezes Stowarzyszenia „Aktywna Europa”
– Myślę, że jeśli chodzi o politykę, rozumienie jej zawsze jest takie samo. Inaczej niekiedy wygląda realizacja. Chcemy ją traktować jako działanie dla realizacji celu wspólnego, celu publicznego. I też stąd wynika, z jednej strony, że politycy zabiegają o poparcie wyborców, a z drugiej – są rozliczani z efektów swojej pracy. Ale jeśli teraz przymierzyć się do definicji samorządu terytorialnego, że jest to wspólnota terytorialna wyposażona w materialne środki, w tym mienie, majątek i środki finansowe umożliwiające realizację celów tej wspólnoty, to znakomicie wkomponowuje się to w definicję Arystotelesa. Tak, polityka to jest działanie dążące do realizacji celów wspólnych – twierdził Krzysztof Żuk.
Zbigniew Wojciechowski stwierdził, że może kiedyś, dzięki zaangażowaniu się młodzieży, zła polityka nie będzie miała już bezpośredniego wpływu na sprawy lokalnego samorządu.
– Myślę, że jeśli chodzi o samo rozumienie polityki współcześnie, to nie tyle jest rozumiana ona jako dobro wspólne, ale raczej jako nieustanne tarcia i ubieganie się o jak największe wpływy u władzy – mówił Konrad Sawicki świdnicki radny PiS, doradca wojewody.
Zdaniem Julii Zimmerman z partii Razem sprowadzenie polityki do sporu niestety m.in. skutkuje wycofaniem się kobiet z areny publicznej, bo wydaje im się, że jest to strefa nie działania, tylko przepychanek. Z kolei Jarosław Markiewicz z „Kukiz’15 podkreślał, że polityka na najniższym stopniu administracji samorządowej jest całkowicie niepotrzebna.
– Na pewno, jeżeli jest ta sama opcja w samorządzie i ta sama opcja w centrali, parlamencie, rządzie, to niewątpliwie można dużo zrobić. W przeciwnym razie jest ciężej osiągnąć dobro wspólne. Nasza demokracja jeszcze nie jest dojrzała, nie potrafimy rozdzielić swoich poglądów. Polityka krajowa narobiła wiele złego. Musimy zacząć dojrzewać. Polityka krajowa, czasami bardzo brutalna, brudna, nie wpływała na sprawy samorządowe, które są najniżej i które są najbardziej odczuwalne – stwierdził Piotr Kowalczyk, przewodniczący Rady Miasta Lublin.
Joanna Niećko