„Polka” w nikogo nie uderzyła!

Spółdzielnia socjalna „Polka”, zamieszczając na swojej stronie na Facebooku informację, że posiłki dla przedszkolaków z terenu gminy Izbica od nowego roku szkolnego będzie przygotowywała spółdzielnia socjalna „Sagan” z Płonki, nie miała zamiaru uderzać w konkurencję i w żaden sposób nie działała w kierunku jej oczerniania. – Naszym celem było tylko poinformowanie rodziców o fakcie zaprzestania dożywiania przez naszą spółdzielnię – tłumaczy jej prezes Ilona Siwińska.

Szefowa spółdzielni socjalnej „Polka” bardzo emocjonalnie zareagowała na nasz tekst „Polka uderza w Sagan”, który opublikowaliśmy przed tygodniem. – Zarząd naszej spółdzielni nie prowadził i nie zamierza w przyszłości kierować działań zmierzających od oczerniania czy też zaburzenia działalności innej spółdzielni wskazanej w artykule – przekonuje Ilona Siwińska.

Przypomnijmy, spółdzielnia „Polka” w ubiegłym roku szkolnym dostarczała posiłki do szkół i przedszkola z terenu gminy Izbica. Obecnie nadal przygotowuje obiady dla uczniów, ale przedszkolaków żywi już spółdzielnia „Sagan” z Płonki, która wygrała przetarg. Zaproponowała 11 zł wraz z dowozem za całodzienne wyżywienie.

„Polka” na swojej stronie internetowej na Facebooku powiadomiła, że od 1 września nie dostarcza posiłków do przedszkola, a robi to właśnie „Sagan”. Pod wpisem zamieściła zdjęcie, które można różnie interpretować. Fotografia przedstawia budynek spółdzielni w Płonce, na którym znajdują się banery informujące, jakie dania oferuje „Sagan”. Są to głównie fast foody, uznawane przez wielu za mało zdrowe posiłki, choć gotuje również obiady domowe.

– Naszym celem było wyłącznie poinformowanie rodziców o fakcie zaprzestania dożywiania przez Spółdzielnię „Polka” – wyjaśnia prezes Siwińska. – Profil działalności spółdzielni z Płonki jest poza kręgiem naszych zainteresowań.

Siwińska informuje, że „Polka” zajmuje się dożywianiem dzieci uczęszczających do szkół, oddziałów przedszkolnych i przedszkola od 2020 roku, biorąc udział w otwartych przetargach. – Dostępnych dla wszystkich przedsiębiorców – podkreśla. – Nie ratujemy się dożywianiem dzieci, korzystających ze świadczeń Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Posiłki przygotowujemy dla wszystkich dzieci korzystających z obiadów, w jednakowych ilościach z tych samych składników. Nasza spółdzielnia nie korzysta z żadnego wsparcia finansowego ze strony gminy, powiatu czy województwa. – Jesteśmy spółdzielnią socjalną osób fizycznych, gmina Izbica ani żaden inny samorząd nie jest naszym partnerem w działalności, nie musi zlecać nam żadnych zadań. Spółdzielnia prowadzi działalność gospodarczą jak każdy inny przedsiębiorca. Zatrudnia pracowników, płaci podatki, kupuje towar i płaci za niego z własnych, wypracowanych pieniędzy – tłumaczy prezes „Polki”.

Ilona Siwińska wyjaśnia, że cena 9,50 zł, za jaką spółdzielnia oferuje posiłki w szkole, nie wzięła się znikąd. W jej skład wchodzą: zakup produktów spożywczych niezbędnych do przygotowania posiłku, koszty mediów, transportu dań do szkół, jednorazowe naczynia i koszty pracownicze włącznie z podatkami i ZUS.

– Pieniądze, jakie Urząd Miasta i Gminy Izbica przeznacza na wyżywienie dzieci, korzystających ze świadczeń GOPS, w kwocie 9,50 zł, to wsparcie dla rodziców, nie dla spółdzielni – przekonuje prezes „Polki” i zauważa, że spółdzielnia funkcjonuje na innych zasadach niż np. szkolne kuchnie w Krasnymstawie, gdzie posiłki są tańsze, bo rodzice płacą tylko za „wsad do gara”, czyli za to, z czego kucharki gotują obiad.

– Wszystkie inne koszty, a więc media, wynagrodzenia z pochodnymi pokrywa natomiast samorząd. W Izbicy jest inaczej. Na wszystko my musimy sobie zapracować. Krzywdzące zatem jest stwierdzenie, że nasza spółdzielnia „doi” rodziców. To, że za stawkę 11 zł inna spółdzielnia jest w stanie przygotować posiłek, jest jej indywidualną sprawą. Być może korzysta ze wsparcia finansowego. Nie jest to w kręgu naszych zainteresowań – wyjaśnia Siwińska.

Prezes spółdzielni wyjaśnia również kwestie związane z przetargiem na przygotowanie posiłków dla gminnego przedszkola. – Zarząd spółdzielni całodzienne wyżywienie, czyli śniadanie, dwudaniowy obiad, podwieczorek, do tego napoje i pieczywo do zup, wycenił na 14,50 zł, a nie 18 zł, jak podał jakiś rodzic cytowany w artykule. Była to realna kwota, za którą przy stale rosnących cenach produktów i usług spółdzielnia przygotowywałaby posiłki zgodnie z wymaganiami zapisanymi w przepisach. Chcę przypomnieć, że do końca czerwca br. posiłki kosztowały 11 zł za dzień. Przetarg wygrała inna spółdzielnia, co przyjęliśmy ze zrozumieniem, ponieważ zaproponowała stawkę niższą, a to właśnie cena decydowała o wyborze oferty przetargowej. Takie są prawa rynku, nie mamy z tym problemów i nie powoduje to w naszym przedsiębiorstwie społecznym uczucia straty, niezadowolenia, chociaż z wielką ochotą karmiłyśmy tutejsze przedszkolaki – zapewnia Ilona Siwińska.

Prezes „Polki” nie zgadza się również z zamieszczonym w artykule stwierdzeniem, jakoby z przygotowywanych przez nią posiłków korzystało coraz mniej dzieci. – Mija się to z prawdą, bo obserwowałyśmy wzrost dziennej ilości wydawanych obiadów. Kształtował się on w granicach od 80 do 110 posiłków dziennie w przedszkolu oraz od 100 do 150 w szkole. Te liczby się zmieniały, gdy np. duża ilość dzieci chorowała, albo gdy nie odpowiadało uczniom menu, bo nie każdy lubi rybę.

Rozumiemy również to, że nie wszystkim mogło smakować to, co przygotowywałyśmy, bo każdy z nas ma inny smak, inne przyzwyczajenia wyniesione z domu. Zakup posiłków przez rodziców jest dobrowolny. Nie trafiały do nas również skargi na jakość oferowanych dań, choć na każdym spotkaniu z rodzicami zapraszałam ich do miejsca, gdzie są przygotowywane obiady, by zobaczyli, w jakich warunkach pracujemy, ale nikt się nie pojawił. Żadnych zastrzeżeń do nas nie miał też sanepid – zauważa Siwińska. (s)