Pomóż postawić jej pierwszy krok

Amelka ma blond loki i wielkie, niebieskie oczy. Nie widać w nich bólu, poczucia krzywdy ani wyroku, z jakim żyje. Nie wie, że jeśli nic nie zrobimy, nigdy nie będzie na tyle silna, by podźwignąć swoje ciałko z wózka.
Dla rodzica nie ma nic gorszego, niż patrzenie na cierpienie swojego dziecka. Iza Żydek, 29-letnia mieszkanka Chełma, jeszcze przed porodem wiedziała, że właśnie taki los ją czeka. – O tym, że coś jest nie tak z Amelką, dowiedziałam się w 29 tygodniu ciąży, podczas rutynowego badania USG. Skierowano mnie wtedy do profesora Artura Czekierdowskiego w Lublinie – opowiada Iza.
Profesor jednak nie miał dla niej dobrych wieści. Podczas szczegółowych badań okazało się, że dziecko urodzi się ciężko chore. Do końca ciąży kobieta pozostawała w szpitalu pod stałą kontrolą lekarzy. Najpierw w Lublinie, potem w Instytucie Centrum Matki Polki w Łodzi.
Amelia urodziła się w marcu 2015 roku z rozszczepem kręgosłupa, zwichniętym biodrem, koślawą stópką, przepukliną brzuszną i neurogennym pęcherzem. W pierwszej dobie życia przeszła operację zamknięcia przepukliny oponowo-rdzeniowej. Gdy skończyła dwa miesiące, wszczepiono jej zastawkę dootrzewnową, która miała zahamować postępujące wodogłowie.
– Przez pierwsze tygodnie życia nie znała innego miejsca, niż szpitalna sala. Tak bardzo chciałam ją stamtąd zabrać, położyć we własnym łóżeczku. Niestety, podczas długiego pobytu w szpitalu do organizmu Amelki wdała się bakteria, która wywołała zapalenie opon mózgowych. Powikłanie, które mogło zmienić ją w roślinkę, a nawet ją zabić – opowiada matka dziewczynki. – Na szczęście pokonała zagrażającego jej życiu wroga. Pokazała wszystkim, że drzemią w niej ogromne pokłady woli walki.

Jednak ciało Amelki wciąż pozbawione jest sił. Dziś dziewczynka ma 22 miesiące. Jest sparaliżowana od pasa w dół. – Nie może tuptać obok mnie, kiedy idziemy na spacer, a każda zabawka, która znajduje się poza zasięgiem jej rączki, jest zbyt odległa. Świat podziwia z wózka lub z moich rąk i nie wiem, jak jej kiedyś wyjaśnię, że nie pobiegnie do swoich rówieśników, że nie będzie taka jak oni – opowiada ze łzami w oczach Iza.
Na szczęście dla Amelki pojawiła się szansa. To terapia komórkami macierzystymi. Dziewczynka jest już po drugiej dawce i pojawiła się ogromna poprawa. – Jest w stanie unieść nóżkę, która dawniej pozostawała całkowicie bezwładna! To jest prawdziwy cud! – cieszy się jej babcia Ewa Mizerawska.
Potrzebne są kolejne dawki. Są one jednak nierefundowane przez NFZ. Koszt jednej kuracji to ponad 20 tys. zł. – A nie wiadomo, ile takich kuracji będzie potrzeba. Pragnę, aby moja córka nie słabła. Aby miała siłę unieść się o własnych siłach i przytulić mnie swoimi malutkimi rączkami. Chciałabym, aby mogła się samodzielnie bawić, a kiedyś może nawet postawić kilka kroków. Zrobię wszystko, by życie Amelki było szczęśliwe, jednak w walce o jej zdrowie potrzebuję Twojej pomocy – mówi Iza.
Wszystkich, którzy chcieliby pomóc dziewczynce i dać jej nadzieję na pierwszy krok, prosimy o przelew na konto Fundacji „Siepomaga”, nr konta: 65 1060 0076 0000 3380 0013 1425. W tytule przelewu należy wpisać: 5353 Amelia Żydek darowizna.
Przelać pieniądze można też za pośrednictwem strony www.siepomaga.pl/amelia-zydek.

Fanty do IV LO!

Babcia Amelki Ewa Mizerawska zachęca także do włączenia się w zbiórkę fantów, z których dochód przeznaczony zostanie na leczenie dziewczynki.
– Każdy, kto chciałby wesprzeć moją kochaną wnuczkę i pomóc nam w tej trudnej sytuacji, może przynieść coś do IV LO (do mojego męża Jacka Mizerowskiego, który pracuje tam jako konserwator). My następnie wystawimy te przedmioty na aukcję na allegro. Zachęcam też do udziału w tych licytacjach na stronie www.charytatywni.allegro.pl (cel: 27463 Żydek Amelia – Środki na leczenie i rehabilitację) – mówi babcia dziewczynki. (mg)