Pompują dla chorych dzieci

Dla chorych dzieci pompują pracownicy Starostwa Powiatowego w Świdniku. Na pierwszym planie starosta Łukasz Reszka. Wicestarosta Bartłomiej Pejo poprzestał na… odliczaniu

Akcji Gaszyn Challenge w Lublinie i Świdniku ciąg dalszy. Do robienia pompek w szczytnym celu dołączyli m.in. świdniccy strażacy i urzędnicy Starostwa Powiatowego w Świdniku, na czele ze starostą Łukaszem Reszką, czy policjanci z KWP w Lublinie wraz z z-cą komendanta Jerzym Czebreszczukiem.


W ubiegłym tygodniu pisaliśmy, że do akcji Gaszyn Challenge dołączyli świdniccy policjanci. Polega ona na zrobieniu dziesięciu pompek i przekazania dowolnej kwoty na leczenie chorych maluchów. Do przyłączenia się do akcji funkcjonariusze nominowali Starostwo Powiatowe w Świdniku, Komendę Powiatową Państwowej Straży Pożarnej w Świdniku oraz Służbę Ochrony Lotniska Portu Lotniczego Lublin.

Na odzew z ich strony nie trzeba było długo czekać. Jako pierwszy na wyzwanie zareagował powiat. Jego pracownicy na czele z starostą Łukaszem Reszką, zrobili 10 pompek i do tego samego nominowali Starostwo Powiatowe w Łęcznej, Urząd Miasta Świdnik i MKS Avia Świdnik. Wykonania zadania podjęli się także strażacy z KP PSP w Świdniku oraz Służba Ochrony Lotniska.

Pompowanie trwa również w Lublinie. W ubiegły czwartek wyzwanie podjęli policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Razem z funkcjonariuszami pompki dla chorych dzieci robił też mł. insp. Jerzy Czebreszczuk, I zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie. Lubelscy mundurowi nominowali Komendę Wojewódzką Policji w Białymstoku, Nadbużański Oddział Straży Granicznej w Chełmie oraz Straż Miejską w Lublinie.

Akcję #Gaszyn Challenge zapoczątkował druh Marcin Topór z Ochotniczej Straży Pożarnej w Gaszynie, małej wioski koło Opola. Jako pierwszy zrobił pompki i wpłacił pieniądze na pomoc dla 1,5 rocznego Wojtusia, chorego na rdzeniowy zanik mięśni, a w nagranym filmiku nominował do akcji kolejne osoby. Popularność akcji odbiła się szerokim echem wśród strażaków, ale także w miarę upływu czasu włączyli się w nią funkcjonariusze innych służb mundurowych, policjanci, funkcjonariusze Służby Więziennej oraz strażnicy miejscy. Do tego szczytnego przedsięwzięcia przystąpiły także osoby z całej Polski reprezentujące różne profesje.

Akcja przekroczyła granice naszego kraju ponieważ pompki dla Wojtusia robili też strażacy z Niemiec. Zbiórka środków na leczenie chorego chłopca rozpoczęła się cztery miesiące temu jednak na początku nie odniosła zamierzonych rezultatów. Dopiero pomysł z robieniem pompek dla Wojtusia porwał darczyńców i zbiórka nabrała tempa. Na leki dla chłopca potrzeba ok. 9 mln zł.

Uczestnicy akcji organizują zbiórkę również na rzecz innych chorych dzieci. W, LT