Pomruczeć przy kawce

Mrau Cafe, oryginalna kocia kawiarnia z Lublina funkcjonuje już w dwu lokalach i cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem.


W naszym mieście funkcjonuje od końca 2015 roku. Znajduje się na ulicy Orlej 6, zaś od ubiegłego roku ma swój drugi punkt na ulicy Kapucyńskiej 2. Jest to druga w Polsce kocia kawiarnia. Pierwsza powstała niewiele wcześniej w Krakowie. Pomysł na takie miejsce jest rodem z Japonii.

– Pierwszą, normalnie funkcjonującą kocią kawiarnię, otwarto w Chinach. Tylko nie była to kocia kawiarnia, lecz miejsce, gdzie właścicielka mieszkała ze swoimi kotami. Swój pomysł braliśmy z oryginalnego źródła. Wynikał on z pasji do kotów i z zainteresowania kulturą wschodu – mówi Konrad Białek, właściciel obu lubelskich, kocich kawiarni.

Od początku Mrau Cafe spotkało się z dużym zainteresowaniem klientów. Mimo pierwszych problemów z Sanepidem, miejsce wciąż działało, witając swoich gości i zapewniając dom kocim podopiecznym. Obecnie również cieszy się sporą liczbą gości. Zbiera pozytywne oceny, a jedyne zarzuty dotyczą kwestii odwiedzania kawiarni wraz z dziećmi. Nie można zabrać tam pociech poniżej 6. roku życia. W przypadku dzieci od 6 do 12 lat, rodzice muszą dokonać wcześniejszej rezerwacji miejsc, aby danego dnia pojawiła się dodatkowa osoba do obsługi sali. Zasada ta jest związana z regulacją w polskim prawie, zgodnie z którą to właściciel zawsze ponosi odpowiedzialność, jeżeli coś stanie się małemu dziecku w jego lokalu. Kot, mimo wszystko jest dzikim zwierzęciem i nie każde dziecko będzie potrafiło się z nim obchodzić. Należy więc pamiętać, by zapewnić spokój kocim lokatorom, bo Mrau Cafe jest dla tych zwierząt domem. Spędzają tam cały swój czas, dlatego warto zadbać, by czuły się tam swobodnie.

Każdy kot z kawiarni pochodzi ze schroniska. Najczęściej właściciele zabierają zwierzęta, które nie mają wielkich szans na adopcje (jako pierwszy trafił tu kot z nadczynnością tarczycy oraz kotka ze zmiażdżoną przeponą). Właściciel kawiarni stara się nie rozdzielać rodzeństwa i przygarnia po kilka kociaków. Korzysta też z rad schroniska, tak by móc wybrać zwierzęta nie mające problemów z socjalizacją.

Najnowszym lokatorem kawiarni jest Puszek, mieszaniec kota norweskiego leśnego. Innymi mieszkańcami są: Pirat (kot bez jednej łapki, który jest w kawiarni od samego początku), Zenek, Zosia i Zuzia (nazywane „Trio Zet” pierwsi mieszkańcy), Shiva, Onik i Daisy. Na ulicy Kapucyńskiej można natomiast spotkać Mietka, Antka, Fabia, Dantego (kotek bez oczka), Gacka i Rysia.

Kawiarnia prowadzi też adopcje zwierząt. Do tej pory domy za ich pośrednictwem znalazło już około 20 kotów. W ten sposób wymienił się prawie cały koci skład. Adopcje dokonywane są po sprawdzeniu przyszłych opiekunów i podpisaniu umowy. JB