Porażka na własne życzenie

BŁĘKITNI OBSZA – SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY 3:2 (0:1)
0:1 – Piatrenka (37 karny), 1:1 – Kuzovliev (54), 2:1 – Chmura (58), 2:2 – Guz (83), 3:2 – Tadra (90+3).


SPARTA: J. Kamiński – Borcon, Kurzyna, Starok, Rutkowski, Kucybała (78 Guz), Orysz, Piatrenka, Oleksiejuk, Martyn, Świeca.

Sparta ma problemy kadrowe, bo kilku zawodników leczy kontuzje, dlatego też trener Bartosz Bodys pojechał z zespołem do Obszy w mocno okrojonym składzie. Błękitni to beniaminek czwartej ligi, który w obecnym sezonie jeszcze nie wygrał. Faworytem mimo wszystko byli gracze z Rejowca Fabrycznego, którzy po wygranej przed tygodniem nad Gromem Różaniec bardzo chcieli zainkasować kolejne trzy punkty. Zwycięstwo pozwoliłoby Sparcie zachować duże szanse na zajęcie miejsca w pierwszej piątce przed podziałem rozgrywek na grupy mistrzowską i spadkową.

Pierwsza połowa nie mogła podobać się widzom, ale Sparcie mimo to udało się strzelić gola. W 37 min. z rzutu karnego do siatki trafił Aliaxiei Piatrenka i wydawało się, że goście mają mecz pod kontrolą. Zresztą to był jedyny celny strzał rejowieckich zawodników w pierwszych 45 minutach gry.

O wiele ciekawsza była druga część meczu. Po przerwie Błękitni ruszyli do ataku i defensywa Sparty zaczęła się gubić. W 54 min. był już remis, a cztery minuty później gospodarze wyszli na prowadzenie. Mogli też zdobyć trzeciego gola i wtedy zapewne byłoby po meczu. Goście zdołali się przebudzić, wykorzystali też braki kadrowe Błękitnych (kontuzjowanego zawodnika z pola zastąpił… rezerwowy bramkarz) i w 83 min. Łukasz Guz doprowadził do remisu.

Gdy w 88 min. obrońca Błękitnych Jan Klimczak dostał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, wydawało się, że Sparcie nic złego już się nie stanie. W samej końcówce zespół trenera Bodysa zaatakował, by rozstrzygnąć losy spotkania na swoją korzyść. Błękitnych remis też nie zadowalał i rozpoczęła się wymiana ciosów. W trzeciej minucie doliczonego czasu fatalny w skutkach błąd popełnił Jakub Kamiński, bramkarz gości, który źle wybił piłkę. Przejął ją przeciwnik, miejscowi wymienili trzy podania i ich kapitan Grzegorz Tadra celnym strzałem umieścił futbolówkę w siatce, dając gospodarzom pierwsze w tym sezonie trzy punkty. (s)