Port pod lupą agentów

W miniony poniedziałek zapadła decyzja o rozpoczęciu postępowania w sprawie ewentualnego nadużycia uprawnień przez władze lubelskiego lotniska. W wyniku tej działalności port miał ponieść poważną stratę finansową. Zarząd PLL ze stanowiskiem agentów CBA się nie zgadza.
Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego pojawili się na świdnickim lotnisku na początku 2016 roku. Badali umowę podpisaną z rumuńskim przewoźnikiem, firmą Carpatair. W drugiej połowie sierpnia przedstawiciele CBA poinformowali o zawiadomieniu organów ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa PLL S.A. W miniony poniedziałek prokuratura podjęła decyzję o rozpoczęciu postępowania.
– Śledztwo zostało wszczęte w kierunku nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez prezesa PLL oraz przez inne osoby – mówi Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Chodzi o niewłaściwe realizowanie umowy zwartej z liniami Carpatair. – W wyniku tych działań rumuński przewoźnik zatrzymał kaucję w wysokości 400 tys. euro – tłumaczy Agnieszka Kępka.
Z ustaleń CBA wynikało, że pracownicy PLL nie regulowali w terminie należności wobec Carpatair i to stało się powodem zatrzymania kaucji należącej do lubelskiego portu. Agenci CBA podkreślali również, że chodziło o faktury opiewające na niewielką kwotę, bo nie przekraczała ona 4 tys. euro. – Badając dalej współpracę portu lotniczego z tym przewoźnikiem, agenci CBA ustalili, że PLL SA sfinansował umowę promocyjną, wpłacając z własnego budżetu kwotę 400 tys. euro na konto rumuńskiej firmy – informowali przedstawiciele CBA.
Natomiast pieniądze na promocję powinny pochodzić całkowicie od prywatnych partnerów handlowych Portu Lotniczego Lublin SA oraz sponsorów. Początkowo przedstawiciele lotniska nie chcieli komentować ustaleń agentów CBA. Natomiast po wszczęciu śledztwa przez prokuraturę prezes portu przesłał do mediów oświadczenie. Czytamy w nim, że zarząd PLL nie podziela ustaleń lubelskiej delegatury CBA.
„Port Lotniczy Lublin SA potwierdza fakt złożenia wypowiedzenia umowy przez rumuńskiego przewoźnika, której elementem było ustanowienie kaucji na poziomie 400 tys. EUR. Zarząd Spółki informuje, że od momentu zamknięcia połączenia lotniczego przez Carpatair SA, znajduje się z tą firmą w sporze prawnym” – pisze dalej Krzysztof Wójtowicz.
Sprawa toczy się na terenie Rumunii i w tej chwili nie została jeszcze zakończona. Z kolei w przypadku zarzutu dotyczącego finansowania promocji z pieniędzy własnych portu przedstawiciele spółki twierdzą, że interpretacja przedstawiona przez CBA jest niesłuszna. „Nieprawdziwe jest twierdzenie, że spółka powinna dokonać płatności za wykonanie usługi w ramach umowy promocyjnej środkami pochodzącymi bezpośrednio od podmiotów trzecich. W umowie, na którą powołuje się CBA, zapis o źródłach finansowania kontraktu wymienia możliwe źródła w tym: przychody od prywatnych partnerów handlowych portu oraz sponsorów. Zapis umowny miał na celu wyłączenie publicznych źródeł finansowania. Spółka informuje, że umowa promocyjna miała charakter umowy wzajemnej, została wykonana przez obie strony kontraktu i rozliczona właśnie z przychodów osiąganych z działalności pozalotniczej.” – wyjaśnia Krzysztof Wójtowicz.
Szef zarządu lotniska dodaje również, że podobne umowy promocyjne są standardem w branży. Przedstawiciele prokuratury tłumaczą z kolei, że wyników śledztwa nie można się szybko spodziewać, tym bardziej, że do jego prowadzenia trzeba będzie również sprowadzać dokumenty z Rumunii.
– Zgodnie z wnioskiem prowadzenie śledztwa zostało powierzone agentom CBA – dodaje Agnieszka Kępka. (kal)