Posłanka Hałas czy burmistrz Kościuk?

Robert Kościuk

Kto w krasnostawskim PiS będzie odpowiedzialny za kształt list do rady powiatu w najbliższych wyborach samorządowych? Posłanka Teresa Hałas, która przed czterema laty miała duży udział w przejęciu władzy przez PiS w starostwie, czy szef powiatowych struktur – Robert Kościuk, burmistrz miasta? To pytanie może trapić zwłaszcza tych radnych Prawa i Sprawiedliwości, którzy w obecnej kadencji zastopowali plany burmistrza Krasnegostawu, dotyczące rozwoju budownictwa wielorodzinnego.

W 2018 roku Prawo i Sprawiedliwość, po szesnastu latach rządów Polskiego Stronnictwa Ludowego i starosty Janusza Szpaka, przejęło władzę w powiecie krasnostawskim. Do rady powiatu wprowadziło dziewięcioro radnych, ale po roku okazało się, że Krzysztof Zieliński lubi chodzić własnymi ścieżkami, a Leszek Janeczek i Bogusław Domański czasami mają inne zdanie, niż władze powiatu i potrafią go bronić.

Do obalenia ludowców bez wątpienia przyczyniła się posłanka Teresa Hałas, która zaangażowała się w kampanię wyborczą, a zwłaszcza w utworzenie mocnych list. Nie przypuszczała jednak, że po wygranych wyborach w jej obozie znajdą się radni, którzy nie zawsze staną murem za wskazanym przez parlamentarzystkę starostą Andrzejem Leńczukiem, który nie zasiada w radzie powiatu.

Teresa Hałas przez wiele lat była najbardziej rozpoznawalnym politykiem Prawa i Sprawiedliwości w Krasnymstawie i powiecie. W końcu od 2014 roku zasiada w sejmowych ławach, często też pokazuje się publicznie, nie stroni od udziału w imprezach kulturalnych, patriotycznych czy szkolnych. Mimo to od ponad trzech lat na czele krasnostawskich struktur PiS stoi nie Teresa Hałas, a Robert Kościuk, burmistrz miasta.

W całym powiecie chyba już wiadomo, że posłance Hałas z burmistrzem Kościukiem nie jest po drodze. Zadecydowały o tym wybory parlamentarne w 2019 roku, w których to włodarz Krasnegostawu otwarcie wspierał konkurenta posłanki – Lucjana Cichosza. Następnie wypowiedzi burmistrza o tym, że w mieście jest „kret”, bo samorząd wiosną 2021 roku nie dostał pieniędzy z jednego z rządowych programów na inwestycje jeszcze bardziej pogorszyły te relacje. Co prawda Kościuk nigdy publicznie nie powiedział, że miał na myśli posłankę, ale skojarzenia mieszkańców były jednoznaczne. Sama parlamentarzystka też chciała wiedzieć, kogo burmistrz podejrzewał o to, że miasto nie dostało pieniędzy na inwestycje, lecz Kościuk stwierdził, iż przyjdzie taki dzień, kiedy o tym głośno powie.

Posłanka Hałas, o czym również powszechnie w Krasnymstawie i regionie wiadomo, ma niemały wpływ na decyzje, jakie zapadają w gmachu przy ul. Sobieskiego, gdzie siedzibę ma starostwo. Choć parlamentarzystka przypomina, że powiatem kieruje zarząd, on podejmuje decyzje i za nie odpowiada, to jednak wielu samorządowców uważa, że starosta Leńczuk, ale też zasiadający we władzach Jan Mróz i Marek Nieścior, wszystkie ważne sprawy obowiązkowo konsultują z posłanką.

Biorąc pod uwagę nie najlepsze kontakty posłanki z burmistrzem i duży wpływ Teresy Hałas na decyzje podejmowane w starostwie, w Krasnymstawie panuje przekonanie, że to właśnie w biurze poselskim parlamentarzystki, znajdującym się przy ul. Poniatowskiego, postanowiono, iż powiat za żadne skarby świata nie sprzeda miastu gruntów chmielnika pod budowę 140 mieszkań. Tym samym władze starostwa, ale też radni PiS, którzy nie wyrazili zgody na sprzedaż terenów, mocno zepsuły plany burmistrza związane z rozwojem mieszkalnictwa w Krasnymstawie. Co prawda zgodziły się na sprzedaż ponad półtorahektarowej działki przy Granicznej, żeby nikt nie mówił, że blokują budowę mieszkań, ale Robert Kościuk od początku celował w atrakcyjny pod względem inwestycyjnym chmielnik i chyba nie przypuszczał, że powiat, rękami ludzi związanych z PiS, a więc partią, na czele której stoi, może zastopować jego wizję rozwoju miasta.

Nic dziwnego zatem, że radni PiS zaczynają zastanawiać się nad tym, kto będzie miał decydujący wpływ na kształt list wyborczych do rady powiatu w kolejnych wyborach samorządowych. Te najprawdopodobniej za półtora roku (sejm właśnie przyjął ustawę, która wydłuża kadencje samorządów o pół roku – do 30 kwietnia 2024 r.). Biorąc pod uwagę fakt, że to Robert Kościuk jest szefem powiatowych struktur partii, wiele wskazuje więc na to, że właśnie jemu przyjdzie decydować o tym, kto znajdzie się na listach PiS, a dla kogo zabraknie na nich miejsca. Takie rozwiązanie spowoduje, że Jan Mróz, Marek Nieścior, Mirosław Księżuk, Justyna Przysiężniak, Ewa Nieścior i Józef Wroński, którzy przyczynili się do tego, że powiat odmówił miastu sprzedaży chmielnika, do samego końca mogą drżeć o to, czy znajdą się na listach Prawa i Sprawiedliwości.

Posłanka Hałas trochę polityki jednak liznęła, dlatego też nie należy wykluczyć, że w samym PiS ktoś przypomni sobie o jej zasługach w odsunięciu przed czterema laty PSL od władzy w powiecie i być może parlamentarzystka w kolejnych wyborach znów otrzyma kredyt zaufania, i będzie budowała listy do rady powiatu. Jest też inne wyjście, o którym w Krasnymstawie mówi się coraz głośniej.

Gdyby Teresa Hałas została całkowicie odsunięta od tworzenia list wyborczych przez władze PiS-u, to niewykluczone, że ona sama i jej najbliżsi współpracownicy, a więc Leńczuk, Mróz, Nieścior czy Księżuk powołaliby konkurencyjny lokalny komitet wyborczy i – startując z niego – powalczyliby o mandaty w radzie powiatu krasnostawskiego. A że sprawują władzę, wszystkie imprezy powiatowe i nie tylko mogliby wykorzystać do przedwyborczego „lansowania się”, co w przypadku lokalnego komitetu ma duże znaczenie. Takie rozwiązanie, czyli podział, mogłoby jednak doprowadzić PiS do utraty władzy w powiecie krasnostawskim. (s)