Petycja w sprawie monitorowania ciąży, która trafiła do rady powiatu chełmskiego wywołała zaskakujące zamieszanie podczas ostatniej sesji. Opozycja krytykowała przewodniczącego, że za późno przekazał im jej treść. Radna koalicji chwaliła pomysł badań, chociaż jej koledzy planowali odrzucenie petycji. Nie zabrakło tradycyjnych „szpilek” między starostą a radnym Marcinem Łopackim.
11 lutego do starostwa chełmskiego wpłynęła petycja o wdrożenie pilotażowego programu zdrowotnego „Bezpieczna ciąża – domowe KTG”. Program jest uzupełnieniem opieki okołoporodowej i ma podnosić bezpieczeństwo kobiet w III trymestrze ciąży oraz ich dzieci.
Podczas posiedzenia komisji skarg wniosków i petycji członkowie komisji uznali, że rada powiatu nie jest właściwym organem do rozpatrywania petycji i uznała, że powinna ona trafić do Ministra Zdrowia. Ale podczas sesji rady powiatu zdania na ten temat były odmienne. I to nie tylko wśród radnych opozycji, m.in. Jarosława Wójcickiego i Marcina Łopackiego, którzy zarzucali, że informację o petycji dostali tuż przed sesją i nawet nie mieli czasu zapoznać się z tematem. Wiceprzewodnicząca rady Lucyna Sado, która jest w koalicji rządzącej, bardzo pochlebnie wypowiadała się o programie i pomyśle wdrażania domowego KTG. A ponieważ sama jest lekarzem, to dobrze zna te problemy. – Każda możliwość poprawy sytuacji, monitorowania o niskim nakładzie finansowym, bo to nie są drogie urządzenia, jest warta wnikliwego rozpatrzenia – mówiła i dodawała, że wszystkim powinno zależeć na tym, aby wzrosła dzietność.
Radny M. Łopacki ponowił prośbę, żeby takie petycje trafiały do radnych od ręki a nie przed samą sesją. A potem dodał, że skoro powiat ma setki tysięcy na Bad Boys Blue (zespół muzyczny, którego były wokalista wystąpił na Powiatowym Dniu Kobiet), to powinien znaleźć parę złotych na taki program.
Radosław Rakowiecki mówił, że radni zostali oszukani stwierdzeniem, że powiatu ten program nie dotyczy.
A wicestarosta Jerzy Kwiatkowski stwierdził, że skoro padają takie argumenty jak Bad Boys Blue, to znaczy, że ta rada nie powinna się tym zajmować.
Mimo to radni ostatecznie zamiast odrzucić petycję i przekazać ministrowi zdrowia uznali, że zdejmą ten punkt z porządku obrad, aby mieć czas na przedyskutowanie tematu.
Do słów M. Łopackiego na temat wydatków na Bad Boys Blue odniósł się starosta Piotr Deniszczuk. Stwierdził, że następnym razem może powinien poprosić o występ społeczny radnego. (reb)






























