Potrzeby są, pieniędzy brak

Sokolą strach chodzić po zmroku. place zabaw w ruinie, więc społecznicy z Bronowic ponaglają urzędników.


Mieszkańcy tej dzielnicy czekają głównie na oświetlenie ciemnego zaułka między Centrum Sportowo-Rekreacyjnym „Łabędzia” a blokami przy ulicy Sokolej. Z apelem do ratusza wystąpił w tej sprawie, nie po raz pierwszy zresztą, Społeczny Komitet Mieszkańców Lublina Dzielnicy Bronowice. Aktywiści narzekają również na brak placów zabaw. Miasto dostrzega te potrzeby, ale nie zarezerwowało póki co w budżecie środków na te inwestycje. Urzędnicy nie wykluczają, że zmiany jednak nastąpią i to jeszcze w tym roku.
Ciemny i groźny zaułek
– Po zmroku, zwłaszcza latem, jest tu bardzo niebezpiecznie – mówi Andrzej Szyszko, mieszkaniec Bronowic, przewodniczący SKMLDB – A tędy chodzi dużo ludzi na przystanek – dodaje.
Arkadiusz Romaniuk, komendant VI Komisariatu Policji w Lublinie, potwierdził, że brak oświetlenia sprzyja powstawaniu zagrożenia bezpieczeństwa pieszych między blokami przy ul. Łabędziej 3 a blokami przy Sokolej 17-19. – Potwierdzają to wielokrotne interwencje w tym rejonie – przyznał komendant.
Przed rokiem z rezerwy celowej rady dzielnicy część funduszy trafiła na nowe latarnie – od przystanku na wysokości ul. Dulęby do kompleksu pływalni na ul. Łabędziej. Ale to za mało. Do pełni szczęścia brakuje oświetlenia ok. 100-metrowego odcinka: od basenów do bloków przy ul. Sokolej.
Ratusz przychyla się do opinii mieszkańców.– Przy budowie linii kablowych kluczowe są zgody właścicieli gruntów, przez które muszą one przejść. Jeżeli jest zgoda w tej sprawie, to nasze stanowisko wobec takiego pomysłu jest jak najbardziej pozytywne – mówi Karol Kieliszek z biura prasowego ratusza. – Jeśli zaś chodzi o koszty, należy się liczyć z tym, że jeden słup oświetleniowy z zasilaniem kosztuje 10 tys. zł. Kwestia zatem, ile słupów należy tam postawić, aby teren był należycie oświetlony. Natomiast, gdy potrzebna jest jeszcze nowa szafka zasilająca, dodać trzeba jeszcze około 30 tys. zł.

Zdegradowane place zabaw – została goła ziemia

Społecznicy z Bronowic wskazują też na inną ważną potrzebę. W dzielnicy brakuje placów zabaw. – To realna potrzeba, zwłaszcza przy budynkach wspólnot na Sokolej i przy Jastrzębiej 3. Przez lata niszczały – mówi Andrzej Szyszko.
Na Sokolej po placu została tylko goła ziemia. Z kolei przy Jastrzębiej ostały się piaskownica i konstrukcja z drążkami, obdrapane i zniszczone. Na potrzebę budowy placów zabaw z prawdziwego zdarzenia zwraca uwagę Zbigniew Kołbuś, prezes firmy Lub-Kom, zarządcy i administratora wspólnot mieszkaniowych w Lublinie. – Place uległy degradacji, co skończyło się ich rozbiórką. Brakuje ich w dzielnicy, co odczuwają rodziny z dziećmi, dlatego popieramy zarezerwowanie środków na tę inwestycję – mówi prezes Kołbuś.
Wystąpią o środki? Na razie pieniędzy brakuje
– Stare place zostały rozebrane ze względu na zagrożenie dla życia i zdrowia użytkujących je dzieci – mówi Łukasz Bilik, rzecznik prasowy ZNK, miejskiej spółki zarządzające działkami.
Słyszymy, że w przypadku inwestycji spółka musiałaby wystąpić po dotację do miasta. – W porozumieniu z przedstawicielami komitetu mieszkańców ustaliśmy, że ZNK uporządkuje teren po zlikwidowanym placu zabaw przy ul. Sokolej 17-19. Pierwszy etap tych prac został już zrealizowany. W najbliższym czasie, przy sprzyjających warunkach atmosferycznych, wykonany zostanie drugi etap związany z usunięciem starego podłoża i nawiezieniu ziemi pod nasadzenia.
ZNK zaznacza jednak, że na budowę placów zabaw od zera nie ma póki co pieniędzy. – Na obecną chwilę nie mamy środków, by w ich miejscu wybudować nowe place. Na luty zaplanowane jest spotkanie ze społecznikami, na którym będziemy rozmawiać o dalszym przeznaczeniu tych terenów – kończy Łukasz Bilik.
– Będziemy starali się w miarę możliwości finansowych podejmować działania zbliżające nas do tego zadania – dodaje Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina.
Koszty budowy placów dzielnicowi aktywiści oszacowali na ok. 300 tys. zł.
BARTŁOMIEJ CHUDY