Powiat już nie chce starego ratusza

Powiat świdnicki nie jest już zainteresowany odkupieniem od Urzędu Miasta Świdnik budynku po starym ratuszu. Jak tłumaczy starosta Łukasz Reszka, są pilniejsze i bardziej potrzebne inwestycje.

Już od przeszło roku Urząd Miasta Świdnik szuka kupca na budynek starego ratusza. Kiedy wystawiono go na sprzedaż po raz pierwszy, zdawało się, że położona w ścisłym centrum miasta nieruchomość bez trudu znajdzie nowego nabywcę. Tak się jednak nie stało. Kilka ogłoszonych przez miasto przetargów zakończyło się fiaskiem. W związku z tym urząd miasta postanowił zmienić nieco formułę przetargu i na sprzedaż, oprócz „blaszaka”, wystawić także sąsiadującą z nim działkę. Chodzi o to, by nieruchomość była bardziej atrakcyjna dla potencjalnych nabywców.

Odkupieniem budynku zainteresowany był poprzedni zarząd powiatu świdnickiego. Ówczesne władze powiatu (PSL-PO-ŚWS – przyp. aut.) chciały tu przenieść siedzibę starostwa i tym samym zwolnić wynajmowane od miasta pomieszczenia przy Niepodległości 13, na które w ostatnim roku ratusz istotnie podniósł czynsz. Starostwo wystosowało do burmistrza kilka pism w tej sprawie. Proponowało, że odkupi budynek poza procedurą przetargową, oferując ok. 3,2 mln zł, płatne w ratach. I choć ta kwota niewiele odbiegała od tej, którą w przetargu określiło miasto, to ratusz ofertą powiatu nie było zainteresowane.

Nowe władze starostwa nie zamierzają kontynuować pomysłu swoich poprzedników.

– Gdyby nasi poprzednicy odłożyli na bok walkę polityczną, to nadal czynsz za zajmowane przez starostwo pomieszczenia przy ul. Niepodległości 13 byłby bardzo symboliczny – mówi starosta Łukasz Reszka. – Teraz, mimo że jest preferencyjny, to i tak z budżetu powiatu rocznie na ten cel przeznaczamy około 200 tys. zł.

Starosta uważa, że pomysł odkupienia „blaszaka” był od samego początku rozgrywką polityczną.

– Propozycja zakupu budynku, który wymaga kapitalnego remontu i zasłanianie się możliwościami pozyskania dofinansowania na termomodernizację była co najmniej śmieszna. Budynek wymaga przebudowy sieci wodociągowej, kanalizacyjnej, elektrycznej i teleinformatycznej oraz przebudowy wnętrza, na co już pozyskać dofinansowania nie można. Można za to śmiało powiedzieć, że koszty tej adaptacji to drugie tyle co koszt zakupu.

Oznaczałoby to, że do już prognozowanego długu wygenerowanego przez poprzedników – 14 mln zł – moglibyśmy śmiało dołożyć kolejne 6-7 milionów. Wszyscy pamiętamy jak rządzący do tej pory powiatem atakowali burmistrza Świdnika za remont budynku po szkole i przeniesienie tam urzędu. Zakładam, że gdyby jedną z pierwszych moich decyzji był zakup budynku po UM i jego modernizacja oraz przebudowa, to przez całą kadencję byłbym hejtowany i atakowany za marnotrawienie środków publicznych. Siedziba starostwa powiatowego w Świdniku póki co zostanie przy ul. Niepodległości 13 – tłumaczy starosta.

Nowy zarząd, nowe porządki?

Nowy zarząd powiatu świdnickiego – jak zaznacza Reszka – ma zupełnie inne priorytety, niż poprzednicy. Jak podkreśla, ważniejsze od szukania nowej siedziby jest zapewnienie stabilnej sytuacji finansowej jednostek oświaty i pomocy społecznej oraz remonty i budowa najbardziej zdegradowanych dróg.

– Pojawiają się ogromne fundusze rządowe i chcemy z nich skorzystać. Niestety nie mamy tego komfortu, jaki mieli nasi poprzednicy, zaczynając sprawowanie władzy od rozdysponowania nadwyżki budżetowej. My zaczynamy z poziomu minus 4 mln zł. Musimy jak najszybciej rozpocząć i zakończyć remont, ul. Armii Krajowej i gen. Maczka. Ten odcinek wymaga o wiele pilniejszego remontu, niż obecnie zakończony remont ul. Racławickiej.

Musimy także wyremontować ul. Krępiecką i zakończyć sprawę ul. Dworcowej. Także szereg dróg powiatowych na terenie gmin wymaga przebudowy. Mamy długi katalog potrzeb inwestycyjnych, np. w gminie Mełgiew posiadamy dokumentację i można w szybkim trybie starać się o dofinansowanie przebudowy bodajże trzech ulic. To są dla nas priorytety. Jak widać, zupełnie inne niż naszych poprzedników – tłumaczy Reszka.

Problem z Kusocińskiego

Problemem, z jakim w najbliższym czasie będzie musiał zmierzyć się powiat, jest również nieoszacowanie wysokości odszkodowań za ul. Kusocińskiego.

– Tak jak przewidywaliśmy jeszcze jako opozycja, kwoty zabezpieczone w budżecie powiatu przez poprzedników były zaniżone. „Na dzień dobry wiemy”, że potrzeba o 2,1 miliona więcej. Niestety takich „kwiatków” pojawia się coraz więcej – mówi Reszka. (w)