Pracują dla zielonego serca

Liga Ochrony Przyrody, jedna z najstarszych polskich organizacji przyrodniczych, świętuje w tym roku swoje 90-lecie. Została utworzona 9 stycznia 1928 r. z inicjatywy Władysława Szafera, wybitnego polskiego uczonego, profesora botaniki Uniwersytetu Jagiellońskiego.


Na Lubelszczyźnie Liga zaczęła działalność przed II wojną światową w Puławach, Chotyłowie, Opolu Lubelskim, Lipie koło Zaklikowa. W Lublinie pierwsze Szkolne Koło LOP, liczące 30 członków, powstało w 1936 r. przy Gimnazjum im. Jana Zamoyskiego. Pierwszy lubelski oddział LOP powołano przy UMCS 25 maja 1946 roku. Pierwszym prezesem lubelskiego oddziału LOP została mgr Zofia Demianowicz, wiceprezesem dr Zdzisław Raabe. – Wyróżniającą się postacią był profesor Dominik Fijałkowski, który wstąpił do odradzającej się po działaniach wojennych Ligi Ochrony przyrody w 1947 r. bez wahania włączając się w nurt ochroniarski i pozostał mu wierny do końca życia. Również był jednym z głównych twórców tej organizacji w regionie lubelskim. W latach 1972 – 1981 pełnił funkcję prezesa Ligi – tłumaczy Anna Mikołajko-Rozwałka, obecna prezes Zarządu Okręgu Ligi Ochrony Przyrody w Lublinie. W Lidze Ochrony Przyrody przepracował pół wieku, odznaczony został Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Otrzymał również tytuł honorowego członka Ligi Ochrony Przyrody i najwyższe odznaczenie LOP „Zielone Serce Przyrodzie”.

Główne zadanie: edukacja

Od początku działalność Ligi Ochrony Przyrody była mocno nakierowana na szkoły. Prowadzono konkursy, odczyty, wycieczki krajoznawcze, kursy ochrony przyrody. Członkowie Ligi zajmowali się również ochroną zabytków przyrody, rezerwatów i parków narodowych. W ramach prac społecznych sadzili las, dokarmiali zwierzynę, co ciekawe kontrolowali także targowiska miejskie, na których handlowano roślinnością chronioną. To dzięki członkom LOP powstała spora część polskich parków krajobrazowych i rezerwatów przyrody.

Liga Ochrony Przyrody to środowisko, które gromadzi pasjonatów przyrody, ludzi którzy nie wahają się poświęcać swój prywatny czas dla przyrodniczej edukacji młodego pokolenia. Jej członkowie działają społecznie w szkołach i przedszkolach oraz wśród osób dorosłych. Organizacja wydaje swoje pismo „Przyroda Polska” a lubelski oddział ma swój własny tytuł prasowy pełen sprawozdań z działalności i ciekawostek przyrodniczych. Wydaje też własne publikacje np. poświęcone pomnikom przyrody Lublina. – Lubelski zarząd LOP wspólnie z Lasami Państwowymi organizuje wśród uczniów i przedszkolaków rokrocznie bardzo popularny konkurs przyrodniczy „Niezapominajka”. Powstają piękne prace poświęcone naszemu pięknemu kwiatkowi i innym przyrodniczym ciekawostkom – mówi Anna Mikołajko-Rozwałka, prezes Zarządu Okręgu Ligi Ochrony Przyrody w Lublinie. – Staramy się też nagłaśniać święta związane z naszą polską przyrodą, a tych mamy w kalendarzu bardzo wiele. Niestety, nie są tak popularne, jak choćby Dzień Matki, ale bardzo piękne – dodaje pani prezes. Swoje święto zaznaczone w kalendarzu mają np. polskie wróble (20 marca obchodzimy Dzień Wróbla), bocian biały ( 31 maj) czy motyl kapustnik (30 czerwca).

Ludzie z pasją

– To pasja niezależna od wykształcenia – zauważa Wiesław Wiącek z lubelskiego oddziału LOP. – W moim przypadku zamiłowanie do przyrody wyniosłem z domu rodzinnego. Byłem wychowany na wsi i przyroda jest tym, w czym wzrastałem. Trafiłem też na doskonałych nauczycieli, zwłaszcza w technikum leśnym, które ukończyłem – dodaje. Jak wiele może zdziałać doskonały nauczyciel wiedzą członkowie lubelskiego oddziału LOP, którzy od początku współpracują ze szkolnymi kołami. W województwie lubelskim najwięcej z nich z powodzeniem funkcjonuje poza samym Lublinem, zwłaszcza w niewielkich, wiejskich szkołach. – U nas kontakt z przyrodą, jest żywszy niż w mieście. Mamy bliżej na łąkę czy do lasu. Dzieci uczą się o takich ważnych sprawach jak: szkodliwość wypalania traw czy spalania śmieci, a potem przekazują tę wiedzę swoim rodzicom i bliskim – mówi Edyta Cywińska, nauczycielka biologii w Zespole Szkół im. S. Staszica w Wysokiem, przewodnicząca szkolnego koła LOP. – Uczniowie bardzo chętnie angażują się w spotkania, choć zaznaczam, że są to zajęcia dodatkowe, które odbywają się po lekcjach. W szkole muszę przede wszystkim zrealizować program dydaktyczny, tu mogę sobie pozwolić na rozwijanie pasji. Nasze dzieci biorą udział w konkursach, chodzą na wycieczki, wykonują dodatkowe przyrodnicze zadania np. robią budki lęgowe. Staramy się też organizować im spotkania z ciekawymi ludźmi, nie tylko przyrodnikami – dodaje nauczycielka. W Wysokiem w działalność koła włączają się wszyscy uczniowie od przedszkolaków po licealistów.

Obecnie działalność i liczba szkolnych kół jest mniejsza niż np. w latach 90-tych. W samym Lublinie jest sporo innych organizacji zajmujących się przyrodą, dodatkowo praca w kołach LOP jest pracą społeczną, za którą nauczyciele nie dostają wynagrodzenia. – Tylko nieliczna grupa nauczycieli odczuwa potrzebę bezinteresownego dzielenia się wiedzą – zauważają członkowie Ligi. Na co dzień znaleźć ich można przy ulicy Długosza 10 , gdzie wynajmują pomieszczenia w Zespole Szkół Samochodowych im. Stanisława Syroczyńskiego. Przedstawiciele LOP są też obecni m.in. na piknikach ekologicznych UM i Międzynarodowym Dniu Ziemi UMCS.

Emilia Kalwińska