Praktyki wyszły bokiem

Będą konsekwencje wobec pielęgniarek z chełmskiego szpitala, które bez zgody dyrekcji prowadziły studenckie praktyki. Ciekawe, że przez kilka miesięcy nikomu nie przeszkadzały studentki kręcące się na oddziałach.

 

Przed tygodniem w szpitalu w Chełmie wybuchła „afera” ze studenckimi praktykami. Okazało się, że codziennie na oddziałach pojawiają się praktykanci z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, mimo że uczelnia nie ma podpisanego ze szpitalem porozumienia. Gdy sprawa wyszła na jaw, dyrektor, delikatnie mówiąc, wkurzył się. Nakazał przerwanie praktyk i zapowiedział wyciągnięcie surowych konsekwencji wobec oddziałowych i pielęgniarek, które nadzorowały praktyki i które miały indywidualne porozumienia z PWSZ. Pierwszą ofiarą „afery” została Monika Szarkowska-Skiba, która pracuje jednocześnie w szpitalu i w PWSZ, gdzie odpowiada m.in. za praktyki. Dostała wypowiedzenie z pracy. Dyrektor wystąpił też do związków zawodowych o opinię w sprawie zmiany warunków pracy i płacy oddziałowych. Początkowo mówiło się, że chce zwolnić je dyscyplinarnie. Później, że za karę pozbawi je kierowniczych stanowisk albo dodatków.
– Na razie ustalam okoliczności całego zamieszania – mówi Jacek Buczek, dyrektor chełmskiego szpitala. – Mieliśmy negocjacje z PWSZ w sprawie praktyk, ale zaproponowaliśmy cenę, którą szkoła odrzuciła. Dlatego negocjacje zostały zerwane. Nie wiem, jakim cudem praktykantki zostały wprowadzone do szpitala. To kuriozalna sytuacja. Ale wygląda na to, że ludzie z PWSZ myślą, że mogą w tym mieście robić to, co chcą i gdzie chcą.

Dziwne, że przez ostatnie miesiące nie zauważono, że po szpitalu kręcą się praktykanci. – Pracuje tu ponad tysiąc osób i nie sposób wszystkiego dopilnować samemu – tłumaczy Buczek.
I chyba to, że pod nosem dyrektora doszło do takiej samowoli, najbardziej go dotknęło. Bo współpraca szpitala z PWSZ trwa, od kiedy uczelnia uruchomiła kierunek pielęgniarski. Przez ostatnie dwa lata w szpitalu odbywały się praktyki studenckie. A z uczelnią współpracują pracownicy szpitala. Ćwiczenia z anatomii prowadzi m.in. Arnold Król, zastępca dyrektora szpitala.
– Wiem o takich sytuacjach i gdy nie koliduje to z pracą w szpitalu, nie mam nic przeciwko – mówi Buczek. – Przez ostatnie dwa lata mieliśmy porozumienie w sprawie praktyk z PWSZ. A w tym roku takiego nie było.
Przedstawiciele związków zawodowych, do których trafiło pismo dyrektora, liczą na to, że gdy emocje opadną, sprawa zostanie rozwiązana w sposób wyważony i polubowny. Bogumił Fura