Prędzej umrę niż pomogą

Pan Henryk zaciągnął kredyty na ponad pół miliona złotych, aby wybudować hurtownię materiałów budowlanych przy ulicy Kolejowej. Interes dobrze prosperował do czasu, gdy w okolicy pojawiła się duża konkurencja. Przedsiębiorca znalazł się w tragicznej sytuacji finansowej, podupadł na zdrowiu i liczył na umorzenie rat podatku od nieruchomości. – Urzędnicy mi odmówili. W jakiej sytuacji musiałbym się znaleźć, aby umorzono mi ratę podatku? Chyba musiałbym po prostu umrzeć, bo wtedy nie byłoby już z kogo ściągnąć pieniędzy – mówi rozgoryczony właściciel Hen-Bud. Urzędnicy zapewniają, że tego typu decyzje zawsze są podejmowane w oparciu o materiał dowodowy.

Posesję przy ul. Kolejowej pan Henryk kupił w latach dziewięćdziesiątych. Planował tu hurtownię z materiałami budowlanymi i sprzętem. Na branży budowlanej zna się świetnie. Pracował w niej całe życie, z wykształcenia jest budowlańcem. Mówi, że zakupiona nieruchomość była bardzo zaniedbana. Na błotnistym placu grzęzły auta, a stojąca na nim stara chałupa nadawała się tylko do rozbiórki.

Pan Henryk zainwestował mnóstwo pieniędzy i pracy w to, aby doprowadzić działkę do porządku. Dziś wygląda jak spod igły – duży, brukowany plac z okazałym budynkiem hurtowni o nazwie Hen-Bud. Pan Henryk zaciągnął na to kredyty na łączną kwotę ponad pół miliona złotych. Interes rozkręcał się. Pan Henryk systematycznie spłacał raty kredytu.

Wystarczało mu na godne życie. W swoją działalność wkładał całe serce, zatrudniał pracowników. Jego marzenie o własnej hurtowni ostatnio zmieniło się jednak w przekleństwo. Klientów było coraz mniej. Pan Henryk znalazł się w tragicznej sytuacji, bo hurtownia przestała przynosić zysk. Przedsiębiorca jest przekonany, że do takiego stanu rzeczy doprowadził go fakt, iż w pobliżu powstały dwa duże markety budowlane. Pan Henryk mówi, że hurtownia – taka jak jego – nie ma szans na przetrwanie, gdy obok lokuje się wielkie sieciowe sklepy. Ze względu na kłopoty finansowe wystąpił do ratusza o umorzenie dwóch rat podatku od nieruchomości. Jest rozżalony, bo chełmscy urzędnicy odmówili mu.

– Decyzje w sprawie zastosowania zwolnień są decyzjami uznaniowymi podejmowanymi w granicach prawa, w oparciu o obowiązujące przepisy – mówi Irena Lewczak, zastępca dyrektora Wydziału Finansowego UM Chełm. – Decyzje te podejmowane są po przeanalizowaniu materiału dowodowego, w oparciu o ważny interes podatnika.

Pan Henryk złożył podanie o umorzenie trzeciej raty podatku. Czeka na odpowiedź. W międzyczasie w promocyjnej cenie wyprzedaje produkty ze swojego sklepu. Idzie to jak po grudzie. Przedsiębiorca mówi, że handel jest utrudniony, bo ewentualni klienci nie mogą zaparkować przed hurtownią. Wicedyrektor Lewczak pociesza, że wyremontowana droga w przyszłości może przyczynić się do wzrostu liczby klientów.

– Obecnie jednak o handlu praktycznie nie ma mowy – mówi załamany pan Henryk. – Gdybym wiedział, że markety powstaną nieopodal, nigdy nie decydowałbym się na hurtownię w tym miejscu. Myślałem o zmianie formy działalności, ale nie widzę już dla siebie szans na powodzenie w tym mieście. Jesteśmy małą rodzinną firmą i nie mogliśmy tu liczyć na wsparcie. W jakiej sytuacji musiałbym się znaleźć, aby umorzono mi ratę podatku? Chyba musiałbym po prostu umrzeć, bo wtedy nie byłoby już z kogo ściągnąć pieniędzy.

Nawet w takim niewielkim Krasnymstawie zlokalizowali market „Mrówka” na obrzeżu miasta, aby dać szansę istniejącym już mniejszym przedsiębiorcom. Tyle wysiłku włożyłem, aby doprowadzić tę nieruchomość do porządku, a miasto też przy tym zyskało na wizerunku. Płacę podatki za pomieszczenie handlowe, pustostan mieszkalny – mimo, że nie jest ukończony, pustostan oficyny mieszkalnej, liczonej według stawek wyższych niż mieszkalne, wiaty stalowej, utwardzenia placu kostką, powierzchni działki jako całość i powierzchni pod budynkami, za tablice z nazwą hurtowni, ogrodzenia. Płacę za wszystko, co można opodatkować, a nie uzyskuję z tego dochodu.

Pan Henryk podupadł na zdrowiu. Mówi, że jego leki kosztują miesięcznie 800 zł. Ale od jakiegoś czasu nie stać go, aby wykupić wszystkie lekarstwa. Dokonuje selekcji i kupuje tylko niektóre. Przedsiębiorca wie, że nie jest już w stanie uzdrowić swojej firmy. Do spłaty wciąż pozostała mu sporo kwota. Miesięczne raty wynoszą 8 tys. zł. Stara się o przesunięcie spłaty rat. Nieruchomość przy ul. Kolejowej wyceniono na ponad 2 mln zł. Pan Henryk niedawno wystawił ją na sprzedaż.

– Ta hurtownia była moim marzeniem, a teraz chcę już tylko ją sprzedać, spłacić długi i zająć się swoim zdrowiem, bo w takim stresie nie jestem w stanie dalej żyć – mówi pan Henryk. – Może ktoś inny będzie miał pomysł na biznes w tym miejscu.(mo)