Prezes wchodzi do gry

W minionym tygodniu do sądu wpłynęły dokumenty niezbędne do rejestracji Miejskiego Klubu Sportowego Avia. Oznacza to również, że został powołany prezes spółki i jej rada nadzorcza. MKS-em od minionego czwartku zarządza Łukasz Reszka, obecny naczelnik Wydziału Oświaty i Spraw Społecznych w świdnickim ratuszu i powiatowy radny. Do rady nadzorczej zostali powołani urzędnicy i dyrektor jednej ze szkół.
Pod koniec października radni zgodzili się na powołanie MKS Avia. Nowa miejska spółka ma być ratunkiem dla drużyn siatkarskiej i piłkarskiej. Oba kluby borykają się od pewnego czasu z poważnymi problemami finansowymi. Kłopoty zaczęły się, kiedy swoje dotacje dla drużyn zmniejszył jeden z głównych sponsorów – PZL-Świdnik. W tym roku, mimo obietnic, przedsiębiorstwo pieniędzy na sport nie przekazało. W sierpniu w drużynie piłkarskiej niezadowolenie zawodników sięgnęło zenitu. Doszło do zawieszenia treningów. Nie wiadomo było również, czy zostaną rozegrane kolejne mecze. Piłkarze protestowali w ten sposób, bo kolejny miesiąc nie otrzymali wynagrodzeń.

Jest prezes

Od końca października br. wiadomo było, że powstanie miejska spółka sportowa. Nie wiadomo było jednak, kto będzie jej szefował. Przedstawiciele ratusza od początku tłumaczyli, że nie zamierzają ogłaszać konkursu na prezesa MKS.
– Nie chcemy żadnych działaczy ani byłych sportowców – zaznaczał Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika. – Zależy nam, żeby to był menadżer i osoba godna zaufania.
Możliwość zgłaszania swoich kandydatów miały również środowiska sportowe. Ostatecznie do ratusza wpłynęło pięć kandydatur. Jak tłumaczyli przedstawiciele miejskich władz, były to w większości osoby związane ze sportem, zarządzający jednostkami o takim profilu, a nawet z wysokimi uprawnieniami sędziowskimi. Równocześnie trwały poszukiwania kandydatów na członków rady nadzorczej. Na te funkcje chętnych nie było, bo nie zostało przewidziane wynagrodzenie za wykonywanie tych zadań. Ostatecznie w minionym tygodniu rada nadzorcza spotkała się na swoim pierwszym posiedzeniu. W jej skład weszli: Marian Jakubiak, naczelnik Wydziału Przedsiębiorczości, Tomasz Szydło, dyrektor Zespołu Szkół nr 2 i jako przewodniczący Bartłomiej Pejo, pracownik urzędu miasta i radny powiatowy. Na swoim pierwszym posiedzeniu rada nadzorcza wybrała również prezesa. Został nim Łukasz Reszka, kandydat zaproponowany przez burmistrza. Nowy szef MKS dotąd pełnił funkcję naczelnika Wydziału Oświaty i Spraw Społecznych w świdnickim ratuszu. Wcześniej zajmował się funduszami unijnymi. Prezes nowej miejskiej spółki jest również radnym powiatowym i przewodniczącym klubu PiS – Porozumienie Prawicy.
– Analizowaliśmy wiele koncepcji i jestem przekonany, że to rozwiązanie gwarantuje uczciwość i przejrzystość funkcjonowania miejskiej spółki, realizację jej celów strategicznych przy zapewnieniu racjonalności kosztów – tłumaczył Waldemar Jakson. Według miejskiego włodarza najistotniejszym kryterium przy wyborze szefa sportowej spółki wcale nie było doświadczenie w tej dziedzinie. – Najważniejsze jest zaufanie i lojalność – tłumaczył Waldemar Jakson. – Istotne jest również poszanowanie naszych sportowych tradycji i zaufanie w środowisku.
Przez najbliższy miesiąc nowy szef MKS pozostanie również na swoim stanowisku w urzędzie. – Kontrakt menadżerski w MKS podpiszę od 1 stycznia – mówi Łukasz Reszka.

Spółka ma powstać w miesiąc

– Sportem interesuje się do dawna. Jeżdżę rowerem, gram w piłkę, lubię kajaki czy jazdę na snowboardzie. Do nowej sytuacji, w jakiej się znalazłem, podchodzę jak do wyzwania, bo to duże zadanie być pierwszym prezesem Miejskiego Klubu Sportowego Avia. Propozycję burmistrza traktuję również jako wyróżnienie – mówi Łukasz Reszka.
Do zrobienia jest dużo, bo organizacja MKS Avia dopiero się rozpoczęła. Jej nowy szef zdaje sobie sprawę, że czeka go niełatwe zadanie.
– Na pewno formuła, w której dotąd działały kluby, czyli jako stowarzyszenia, nie się sprawdziła, stąd decyzja o powołaniu spółki. Teraz mamy miesiąc na jej organizację. W pierwszej kolejności chciałbym się spotkać z zawodnikami drużyn seniorskich i zarządami Gminno-Powiatowego Towarzystwa Sportowego i Autonomicznej Sekcji Piłki Siatkowej – mówi Łukasz Reszka.
Obie drużyny jako pierwsze mają wejść w skład spółki. Nowy szef MKS liczy, że w ciągu miesiąca uda się je przejąć wraz z licencjami na grę w lidze. Takie rozwiązanie zakończyłoby od nowego roku kłopoty finansowe obu klubów. – Dotychczas drużyny otrzymywały dotacje dopiero po rozstrzygnięciu miejskich konkursów. Natomiast spółka będzie dysponować pieniędzmi już od 1 stycznia – mówi Łukasz Reszka.
Na takie rozwiązanie jednak musza się zgodzić walne zgromadzenia obu drużyn. Ich działacze przyznają jednak nieoficjalnie, że i tak zostali postawieni pod ścianą. – Nawet jeśli ktoś ma wątpliwości, to nie będzie wyjścia. Na przyszły rok konkursów na dotacje miejskie dla naszych drużyn już nie będzie. Jeśli więc nie wejdziemy do spółki, nie będzie również pieniędzy – mówią.
Nowy szef tłumaczy z kolei, że miejska spółka ma działać transparentnie i zapewniać zawodnikom stabilizację.
– Nie zależy nam na wielkich wynikach. Chcemy przede wszystkim utrzymać stan obecny i skupić się mocniej na szkoleniu młodzieży – mówi Łukasz Reszka. – To zarząd będzie od załatwiania spraw administracyjnych i finansowych. Trenerzy mają się skupić na prowadzeniu drużyn, a zawodnicy na graniu i osiąganiu wyników.
Dodatkowo zadaniem miejskiej spółki będzie również zarządzanie stadionem piłkarskim, a w przyszłości również mającymi powstać obiektami sportowymi przy ul. Fabrycznej.

Niewiadome i nadzieje

Miejskie władze przyznają, że powstaniu sportowej spółki nadal towarzyszy wiele niewiadomych. – Nie wiemy, jak duże długi mają oba kluby. Owszem, rozmawialiśmy na ten temat z zarządami stowarzyszeń, ale dokumentów nie widzieliśmy, natomiast musimy przejąć kluby razem z ich zobowiązaniami – mówi Waldemar Jakson.
Od 1 stycznia spółka będzie miała do dyspozycji 1,2 mln zł. Pieniądze pochodzą z budżetu miasta i stanowią kapitał MKS Avia. Przekazana suma jest o ok. 700 tys. zł większa niż roczne dotacje dla obu drużyn. Nadwyżka pójdzie m.in. na spłatę zobowiązań klubów. Przedstawiciele ratusza liczą jednak, że pieniądze na utrzymanie sekcji piłkarskiej i siatkarskiej nie będą pochodziły tylko z budżetu miasta.
– Jesteśmy po rozmowach z PZL-Świdnik. Otrzymaliśmy zapewnienie, że jeśli spółka będzie działała w sposób transparentny, będzie mogła również liczyć na dotację od PZL – dodaje Waldemar Jakson. (kal)