Prezydencka gra wstępna

Kampania prezydencka ruszyła niemal niepostrzeżenie i choć zgłoszono już do niej aż 15 komitetów wyborczych, to jednak można być niemal pewnym, że większość chętnych odpadnie już w przedbiegach.


Będą to ci, którzy nie mogą sprostać podstawowemu wymogowi przedstawienia co najmniej 100 000 podpisów uprawnionych do głosowania obywateli RP. Zwłaszcza, że – drobiazg – podpisy te muszą być autentyczne, własnoręczne i pobrane od wyborców wciąż jeszcze żyjących. A niektórzy dyżurni kandydaci na kandydatów regularnie mają z tym problemy…

Nie umie się zarejestrować, ale chce być prezydentem

Na razie nawet komitetu nie udało się zarejestrować za pierwszym podejściem wyjątkowo pechowemu pod tym względem byłemu europosłowi, prof. Mirosławowi Piotrowskiemu. Jak pamiętamy, po ucieczce od niego części Prawicy Rzeczypospolitej Marka Jurka nie zdołał on zarejestrować list swojego ugrupowania, Ruchu Prawdziwa Europa, w wyborach do Europarlamentu. Wadliwie sporządzone listy uniemożliwiły samemu liderowi start w zeszłorocznych wyborach do Senatu RP. Tym razem sztabowcy Piotrowskiego już na wstępnym etapie nie umieli w sposób skuteczny wskazać pełnomocnika komitetu, w związku z czym Państwowa Komisja Wyborcza musiała wezwać grupę inicjatywną do usunięcia braków we wniosku rejestracyjnym.

Ludowcy zwierają szeregi

Takich zmartwień nie ma natomiast Władysław Kosiniak-Kamysz, który nie tylko, że zarejestrował swój komitet, ale już przedłożył w PKW 250 tys. zebranych przez struktury PSL podpisów. W dodatku jego kampania prowadzona jest aktywnie przez lokalne struktury partii, mocno wzmocnione dawnymi urzędnikami usuniętymi ze stanowisk w administracji rządowej i samorządowej przez zwycięskie PiS. Sztabowcy Kosiniak-Kamysza twierdzą, że liczą na drugą turę wiadomo jednak, że w rzeczywistości zależy im przede wszystkim na silnym trzecim miejscu i utrzymaniu przez PSL, mocno wystraszonych dominacją PiS-u samorządowców, zwłaszcza na terenach wiejskich.

Walka SzSz

Mało widowiskowo, ale sądząc po sondażach, dających mu poparcie już dochodzące do ok. 9 proc., całkiem skutecznie prowadzi swoją kampanię wyborczą Szymon Hołownia, liberalno-katolicki dziennikarz, który właśnie otworzył w Lublinie biuro swojego sztabu wyborczego. (przy ul. Narutowicza 34), w ramach akcji organizowania wolontariuszy pod nazwą Sztafeta Szymona. Wg kandydata, punkty SzSz mają być „miejscami rozmów o Polsce”, w tym także ośrodkami interwencji obywatelskiej i samopomocy administracyjno-prawnej. – Przekonujemy Polaków, że polityka może być inna, a państwo przyjazne – mówił wizytujący Lublin i spacerujący po deptaki Hołownia.

Wyborom nie będzie końca?

O tym kto jest realnym kandydatem na prezydenta przekonamy się dopiero po 26 marca, kiedy minie termin zgłaszania do PKW list poparcia. Same wybory odbędą się 10 maja (pierwsza tura) i teoretycznie na trzy lata kończą maraton wyborczy w Polsce. Teoretycznie, ponieważ z kręgów bliskich PiS-owi dochodzą głosy, że w przypadku zwycięstwa Andrzeja Dudy – większość sejmowa przegłosować ma w Sejmie reformę administracyjną tworzącą nowe województwa (warszawskie i częstochowskie), co z kolei oznaczałoby konieczność przeprowadzenia wyborów samorządowych jesienią tego bądź wiosną przyszłego roku. Spokoju od kampanii tak szybko więc nie będzie… tak