Prezydent w polityczno-prawnych kleszczach

Główna Komisja Orzekająca przy Ministerstwie Finansów uchyliła orzeczenie komisji przy Regionalnej Izbie Obrachunkowej w Lublinie z 20 września 2016 roku uniewinniające prezydenta Krzysztofa Żuka i sekretarza miasta Andrzeja Wojewódzkiego od zarzutu złamania prawa i naruszenia dyscypliny finansów publicznych przez wynajem powierzchni biurowych dla miasta w dopiero mającym powstać prywatnym budynku przy ul. Wieniawskiej. Prezydent uważa, że taki „wyrok” został wydany na polityczne zlecenie i jest kolejnym aktem dyskredytowania przez PiS jego osoby oraz elementem batalii o usunięcia go z urzędu prezydenta.
Orzeczenie GKO zapadło 3 kwietnia. Wątpliwości pojawiły się jednak wcześniej, gdy Urząd Zamówień Publicznych i Krajowa Izba Odwoławcza, stwierdziły, że charakter umowy zawartej z deweloperską firmą Orion na najem powierzchni biurowych w dopiero co powstającym wieżowcu przy ulicy Wieniawskiej w 2014 roku jasno wskazywał, że była to umowa na roboty budowlane, a nie najmu i jako taka powinna zostać zawarta w przetargu, a nie, jak to zrobił ratusz, z wolnej ręki. Ostatecznie miasto wycofało się z umowy, nie ponosząc żadnych kosztów.
Sprawa trafiła przed Regionalną Izbę Obrachunkową, która rozpatruje sytuacje związane z potencjalnym naruszeniem dyscypliny finansów publicznych. Orzeczeniem z września 2016 roku uniewinniła ona Krzysztofa Żuka i sekretarza miasta Andrzeja Wojewódzkiego, sygnatariusza umowy w imieniu prezydenta, uznając, że przed trzema laty umowy najmu na budynki istniejące lub mające powstać były „wyłączone” spod rygoru zapisów ustawy Prawo zamówień publicznych. Zmiany nastąpiły dopiero w 2016 roku po dodaniu do polskiego prawa zapisu z dyrektywy unijnej.

Sprawa wraca po zmianie rzecznika-oskarżyciela

Sprawy to nie zamknęło. Władzę w kraju przejęło PiS i regionalny rzecznik dyscypliny finansów publicznych został odgórnie zastąpiony wskazanym przez ministra finansów. Po analizie dokumentów zdecydował on o wniesieniu odwołania od korzystnego dla Żuka i Wojewódzkiego orzeczenia. Z zawiadomienia przed kwietniową rozprawą wynika, że miasto chciało obejść przepisy, decydując się na umowę najmu, a nie roboty budowlane.
– „Czynem tym naruszono art. 7 ustawy Prawo zamówień publicznych, tj. zasadę uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców, a także zasadę legalizmu (…) przez zawarcie w dniu 7 sierpnia 2014 roku umowy najmu, bez stosowania przepisów ustawy, zawierającej konstytutywne przesłanki zamówienia publicznego na roboty budowlane” – czytamy w zawiadomieniu GKO, która uznała ponadto, że należy ponownie zbadać umowę najmu, analizując stopień społecznej szkodliwości tego czynu.
Najsurowszą z możliwych kar przy stwierdzeniu winy prezydenta i rażącego naruszenia dyscypliny finansów publicznych jest zakaz sprawowania urzędu związanego z wydatkowaniem publicznych pieniędzy, a więc utrata stanowiska prezydenta miasta.

Co dalej?

Sprawa trafi ponownie pod obrady komisji orzekającej przy RIO, która jednak powinna trzymać się zaleceń Głównej Komisji przy ministerstwie. Obecne orzeczenie nie podlega na tym etapie zaskarżeniu.
W ratuszu uważają, że sprawa została należycie wyjaśniona przed rokiem. – Kwestia umowy o roboty budowlane była analizowana przez miasto. Posiadamy ekspertyzę prawną i wyroki sądów powszechnych potwierdzające, że taką umowę należy traktować jako najem – mówi Beata Krzyżanowska, rzecznik prasowy prezydenta Lublina. – Czekamy na pisemne uzasadnienie decyzji GKO i będziemy aktywnie przedstawiać swoje argumenty przed komisjami, a w przypadku takiej konieczności dowiedziemy w sądzie, że nie doszło do naruszenia prawa – dodaje Krzyżanowska.

Wyrok na polityczne zlecenie?

Orzeczenie GKO ocenił też główny zainteresowany, czyli prezydent Krzysztof Żuk. – Nie złamałem prawa i te orzeczenie tego też nie stwierdza. Określiłbym je jako wyrok na polityczne zlecenie. Nie znam drugiego takiego przypadku unieważnienia uniewinniającego postanowienia Komisji Regionalnej przy RIO. Przypominam też, że oskarżającym Głównym Rzecznikiem Dyscypliny jest wiceminister finansów w rządzie PiS. Będę bronił swojego dobrego imienia. Jeśli zajdzie taka potrzeba, będę także dochodził swoich praw przed sądem administracyjnym w obu instancjach – mówi Krzysztof Żuk. – Spodziewałem się takiego orzeczenia. Już w trakcie kampanii wyborczej parlamentarzyści PiS (Krzysztof Michałkiewicz i Grzegorz Czelej wraz z moim kontrkandydatem Grzegorzem Muszyńskim używali tego oskarżenia. Dziś sięga się po kolejne narzędzia mające na celu dyskredytację mojej osoby. Przypominam zatem politykom PiS, że wybory wygrywa się, przekonując mieszkańców do swojego programu, a nie przy użyciu nieuczciwych instrumentów politycznych – ocenia wprost prezydent Lublina.
Po ewentualnym negatywnym orzeczeniu komisji przy RIO prezydent będzie miał możliwość odwołania się, a w dalszej kolejności złożenia skargi do sądów administracyjnych – WSA i NSA.
Przypomnijmy, że WSA w Lublinie niebawem rozpatrywać będzie skargę prezydenta Żuka na zarządzenie zastępcze wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka wygaszające jego mandat. W ocenie wojewody prezydent powinien stracić stanowisko, bo poprzez zasiadanie w radzie nadzorczej spółki PZU Życie naruszył ustawę antykorupcyjną.
BARTŁOMIEJ CHUDY