Prezydentura to ciężka praca

Agata Fisz

12 lat rządziła Chełmem. Agata Fisz lada dzień zakończy swoje urzędowanie i przekaże władzę nowo wybranemu prezydentowi miasta, Jakubowi Banaszkowi. Po wyborach rozmawialiśmy z nią o kampanii, jej prezydenturze i o tym, co czeka nowego włodarza Chełma.

Nowy Tydzień: Co – pani zdaniem – zadecydowało, że w drugiej turze wyborów samorządowych więcej chełmian oddało głos na Jakuba Banaszka?

Agata Fisz: – To najlepiej wiedzą sami mieszkańcy. Dla mnie bardzo cenne jest, iż w I turze wyborów otrzymałam porównywalną liczbę głosów jak 4 lata temu, natomiast w II turze liczba głosów była jeszcze większa. Na wyniki wyborów bez wątpienia wpływ miało duże zaangażowanie telewizji publicznej na rzecz mojego kontrkandydata, tak więc pod tym względem walka była nierówna. Bardzo miły jest natomiast fakt, iż nieustannie otrzymuję wiadomości od mieszkańców miasta, którzy wciąż mnie wspierają, doceniają to, jak wiele udało się dokonać przez ostatnie lata i deklarują, że nadal są ze mną. Dziękuję za to jeszcze raz, tak jak dziękuję za każdy oddany na mnie głos.

– Czy poparcie Koalicji Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, przed drugą turą wyborów, było Pani potrzebne? Po końcowym wyniku widać, że mimo wszystko elektorat PO oraz PSL nawet w połowie nie zmobilizował się.

– Miasto to mieszkańcy o różnych poglądach, ale także dokonujący wyborów w uwarunkowaniach lokalnych. Trzeba to uszanować. Proszę pamiętać, iż PSL był koalicjantem przez wiele lat. Z kolei część radnych, zarówno PO jak i PiS, niejednokrotnie wspierało mnie w działaniach na rzecz miasta. Tak samo jak wielu sympatyków i działaczy opozycyjnych ugrupowań politycznych, którzy pracowali przez te lata w miejskich spółkach lub jednostkach i tym samym działali na rzecz miasta. Ja wciąż hołduję idei, iż miasto jest miejscem dla wszystkich mieszkańców, niezależnie od ich poglądów czy decyzji podejmowanych podczas wyborów samorządowych lub parlamentarnych.

– Jakub Banaszek w zasadzie od początku był nastawiony na krytykę 12-letnich rządów Agaty Fisz. Z kolei pani sama prowadziła dość spokojną kampanię, dopiero w jej końcówce przybrała ona ostrzejszą formę. Nie za późno?

– Nie prowadziłam negatywnej kampanii wyborczej, bo to nie w moim stylu, choć nie brakowało osób, które mnie do tego zachęcały, przynosząc różne wydruki dotyczące kontrkandydata. Dla mnie najważniejsze były i są sprawy miasta, a nie polityczne potyczki.

– Sprawowanie urzędu prezydenta miasta to łatwy czy ciężki kawałek chleba?

– Mylą się Ci, którzy sądzą, iż prezydent to taki tytuł, z którym można się ładnie obnosić. To naprawdę ciężka praca, cały czas zmieniające się przepisy, tysiące decyzji, często niełatwych, gdyż nie zawsze da się pogodzić różne oczekiwania i potrzeby. To także ogromna odpowiedzialność i bardzo częsta krytyka, bo nie da się jednocześnie zrealizować wszystkich potrzeb.

– Niemal przez całą ostatnią kadencję opozycja, a zwłaszcza PiS, zarzucała pani, że Chełm ma jedne z najdroższych cen wody, ścieków, że ma za wysokie stawki podatków lokalnych, że zadłużenie miasta stale rośnie. Pani zdaniem, teraz te ceny spadną, a dług miasta zmaleje?

– Wystarczy popatrzeć w drugą stronę, w ilu miastach są wyższe stawki podatków albo obowiązują dodatkowe opłaty, których w Chełmie nie ma. Nawet w tych sąsiednich obowiązuje szereg obciążeń wyższych niż w Chełmie. To takie wyciągnięcie jednego wskaźnika pomijając wiele innych. Tak samo jest z zadłużeniem, które jest na bezpiecznym poziomie. Występuje w wielu miastach, gdyż umożliwia pozyskiwanie środków jako wkład własny na realizację wielomilionowych inwestycji z udziałem zewnętrznych dofinansowań.

– Które zrealizowane inwestycje, podjęte w ciągu 12 lat działania, przyniosły pani największą satysfakcję?
– Ciężko jest wskazać kilka konkretów, gdyż każde przedsięwzięcie miało znaczenie dla określonej grupy odbiorców. Gdy ktoś cieszył się, że wreszcie będzie chodził po nowym chodniku, innemu większą radość sprawiało powstanie nowego placu zabaw. Satysfakcję dają mi wszystkie zrealizowane inwestycje, przy czym warto wspomnieć o tych największych jak chociażby: przebudowa wielu skrzyżowań, większości rond i głównych ulic miasta, pozyskanie dofinansowania na przebudowę ul. Rejowieckiej, Rampy Brzeskiej, al. Przyjaźni i ul. Wschodniej, budowa aquaparku, modernizacja oczyszczalni ścieków czy uruchomienie podstrefy ekonomicznej. Radość sprawiało mi także oddanie do użytku nowego gmachu biblioteki, modernizacja ChDK, kina Zorza, przebudowa wielu placów i skwerów, powstanie stoku narciarskiego, nowych ścieżek rowerowych, ale jak wspomniałam na początku, także te drobne inwestycje, dotyczące tego, co najbliżej nas mieszkańców.

– Dokładnie zna pani możliwości budżetu miasta. Czy nowy prezydent Jakub Banaszek jest w stanie zrealizować swoje obietnice wyborcze?

– Mam nadzieję, że obietnica dotycząca dokończenia rozpoczętych już inwestycji zostanie spełniona. Jest to o tyle ważne, iż pozostawiam długą listę zadań, w większości w ramach pozyskanych funduszy unijnych, które są już w fazie realizacji lub wdrażania: przebudowa DK nr 12 w granicach Chełma, amfiteatr, rower miejski, plac dworcowy, Chełmskie Centrum Aktywności Gospodarczej, zakup nowych autobusów dla CLA, nowe ścieżki rowerowe, kontynuacja przebudowy ul. Kolejowej, złożony wniosek na przebudowę ul. Ceramicznej, placu Łuczkowskiego i inne. Oczywiście mam także nadzieję, że szereg innych zadań również uda się zrealizować, czego życzę mojemu następny jak i wszystkim mieszkańcom Chełma. Trzeba pamiętać, że budżet miasta ma wiele wydatków stałych, gdyż finansowanych jest z niego wiele dziedzin jak: oświata, pomoc społeczna, kultura, sport i inne. To ogromne i stale rosnące wydatki, często niezależnie od decyzji samorządu, pochłaniające zdecydowaną większość budżetu. To powoduje bardzo duże ograniczenia.

– Czego pani życzy swojemu następcy?

– Satysfakcji z wykonywanej pracy, wytrwałości i skuteczności. Tak jak już mówiłam, to nie jest łatwa praca. Życzę, aby udało się spełnić jak najwięcej oczekiwań mieszkańców, rozpocząć nowe projekty inwestycyjne, skupić, tak jak ja planowałam, na drogach osiedlowych i kolejnych inwestycjach gospodarczych, nie zapominając przy tym o zadaniach związanych ze sportem, kulturą i rekreacją. Życzę wszystkiego najlepszego, bo tego życzę naszemu miastu.

– Co po zakończeniu kadencji, czyli po 16 listopada br., będzie robiła Agata Fisz?

– Prezydentem się bywa, zaś miłość do małej ojczyzny ma się w sercu cały czas.

(wywiad autoryzowany) PS