Prokuratura dobra na wszystko

Zamiast skupić się na istotnych śledztwach, tracą czas na błahostki. Nie ma tygodnia, żeby do Prokuratury Rejonowej w Chełmie nie wpływały kolejne anonimy, donosy na sąsiadów czy zarzuty wręcz abstrakcyjne.

– Każde zgłoszenie jest wprowadzane do systemu, rejestrowane i nadawany jest numer sprawy. Nic nie może trafić do kosza – tłumaczy Lech Wieczerza, prokurator rejonowy w Chełmie.
I tak, zgodnie z przepisami, biuro podawcze prokuratury stało się śmietnikiem, do którego wrzuca się dosłownie wszystko. Kilka dni temu jedna z mieszkanek miasta poskarżyła się na Pocztę Polską. Powód: listonosz dostarczył kobiecie rentę dwa dni po terminie. Ta żąda przesłuchania naczelnika poczty w jej obecności i poinformowania o sprawie Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Wcześniej, zarówno do chełmskiej prokuratury, jak i prokuratury krajowej, wpłynął anonim, w którym skarżący podnosi kwestię… brudnych ulic. W jego mniemaniu władze Chełma wydają pieniądze na coś innego, niż powinny, bo miasto jest nieposprzątane.
Anonimów nie brakuje, tak samo jak i donosów na sąsiadów, którzy „mimo że nie pracują, budują dom pod miastem. Skąd mają pieniądze na to? Pewnie kradną lub zajmują się przemytem” lub „zakłócają ciszę nocną”. Prokuratorzy cierpliwie każdą z nich przeglądają i przesyłają dalej (do policji, urzędu miasta czy urzędu skarbowego), celem sprawdzenia. (pc)