Protest za protestem

Mieszkańcy miejscowości, przez które przebiegać ma linia wysokiego napięcia (400kV), złożyli kolejny protest do gminy Chełm. – A w gminie Siedliszcze niektórzy już podpisali umowy i cieszą z tego, ile zarobią na dzierżawie – mówią nasi rozmówcy.

W kwietniu br. mieszkańcy Ochoży Kolonii, Nowosiółek Kolonii i Józefina podpisali się pod protestem dotyczącym przebiegu planowanej linii wysokiego napięcia, budowanej przez Polskie Sieci Energetyczne. Do porozumienia z inwestorem przybliżyć ich miało czerwcowe spotkanie. Ale tak się nie stało. Mieszkańcy nie tylko nie doszli do konsensusu z przedstawicielami inwestora, ale jeszcze skłócili się między sobą. Każdy wolałby, aby linia przebiegała jak najdalej od jego domu lub działki, nawet kosztem sąsiada. Ludzie spotykają się i szukają kolejnych argumentów, które przemawiałby za oddaleniem linii od nich. Tylko że za każdym razem będzie to powodować przybliżenie inwestycji do innych mieszkańców. W ubiegłym tygodniu do gminy Chełm złożono kolejny protest w tej sprawie. Jego autorzy wytłuszczonym drukiem przypominali, że nie zgadzają się na to, aby linia przebiegała przez Ochożę Kolonię, Nowosiółki Kolonię i Józefin. Ich zdaniem na przeszkodzie są m.in. pozostałości ogrodu dworskiego, ujęcie wody oraz źródełko w Nowosiółkach Kolonii. „Czy gmina ma zamiar przyczynić się do zdegradowania architektury krajobrazu?” – pytają autorzy pisma. Lucjan Piotrowski, zastępca wójta gminy Chełm, mówi, że protest już został przekazany inwestorowi. Urzędnicy są w nieszczególnej sytuacji. Nie są inwestorem, ale jako zarządzający tym terenem muszą dopilnować wszelkich procedur i zadbać o dobre relacje z mieszkańcami. A z tym łatwo nie jest, bo takiego niezadowolenia nie wywołała dotąd jeszcze żadna inwestycja. Urzędnicy uważają, że zaproponowane ostatnio przez przedstawicieli inwestora rozwiązanie, zakładające odsunięcie linii co najmniej 100 metrów od zabudowań (wcześniej było to 70 m), jest optymalne. Wskazują, że protesty można pisać w nieskończoność, ale w końcu trzeba przecież ustalić ostateczny przebieg linii, bo musi ona powstać.
– Nie wymyślił tego wójt, ani rada gminy, tylko chodzi o inwestycję centralną – mówi wicewójt Piotrowski. – Przedstawiciele inwestora, planiści, pracują w terenie. Trzeba ustalić ostateczny przebieg linii i nadać sprawie bieg. Nam zależy przede wszystkim na tym, aby nie wyburzać domów i zachować od nich bezpieczną odległość.
W gminie Siedliszcze, przez którą linia również ma przebiegać, nie słychać takich protestów. – Niektórzy już podpisują umowy i wiedzą, ile zarobią na udostępnieniu swoich działek pod inwestycję – mówi nasz rozmówca. – Sprawa jest delikatna, ale być może sytuacja w gminie Chełm wyglądałaby inaczej, gdyby inwestor przedstawił ludziom konkretne propozycje finansowe. W gminie Siedliszcze ponoć niektórym nie śniło się nawet, że mogą im skapnąć takie pieniądze. (mo)