Przebudzenie w kostnicy

Nastolatek z Syczyna, u którego stwierdzono zgon, miał obudzić się w kostnicy. Ani policja, ani pogotowie nie informuje o takim nieprawdopodobnym przypadku. Ale coraz więcej ludzi przekazuje tę informację z ust do ust.

Dwa tygodnie temu miał miejsce niezwykły wypadek. Nastolatek z Syczyna pod Wierzbicą był na dyskotece. Źle się poczuł i wyszedł się przewietrzyć. Gdy długo nie wracał, ktoś wyszedł go szukać i znalazł leżącego na ziemi. Reanimacja nie pomagała. Chłopak nie dawał znaku życia. Ratunku nie przyniosło też wezwane pogotowie, które mimo prób mogło już tylko stwierdzić zgon.
– Podobno trafił do kostnicy – mówił nam kierowca z Wierzbicy. – W nocy się obudził i zaczął krzyczeć, że mu zimno i żeby dać mu koc.
Pilnujący kostnicy stróż omal nie dostał zawału. Bał się go wypuścić i wezwał policję. A cudownie „zmartwychwstały” nastolatek wrócił do domu. Tyle, że tych rewelacji nie potwierdzają w żadnym szpitalu w regionie. Ani policja, ani pogotowie też nie podają komunikatu o śmierci pod żadną pobliską dyskoteką. Ale ludzie, którzy przekazują ten news zapewniają, że jest prawdziwy.
– Pewnie policja i pogotowie wstydzą się przyznać, że stwierdzili zgon a chłopak obudził się w kostnicy. Przecież już były takie przypadki – dopowiadają sobie, ale sami nie potrafią wskazać, gdzie zdarzenie miało miejsce i do której kostnicy miał trafić nastolatek. O sprawę podpytaliśmy mieszkańców Syczyna. Trafiliśmy nawet do kogoś z rodziny rzekomego młodzieńca.
– Też słyszałem tę plotkę, ale to bujda wyssana z palca – zapewnia nasz rozmówca. – Okazało się, że to koledzy ze szkoły zrobili taki dowcip i rozpuścili tę plotkę w internecie. (bf)