Przedsiębiorcy chcą, mieszkańcy – niekoniecznie

O tym, że część ulicy 1 Maja w Lublinie od placu Bychawskiego do ronda na Klinie umiera, pisaliśmy już wielokrotnie. Po tym, jak przed ośmioma laty miasto zamknęło ten jej fragment, oddając do użytku odcinek Trasy Zielonej, z tętniącej życiem ulicy, zrobiła się mieszanka deptaka i parkingu. Ruch praktycznie zamarł.
Dla właściciel firm mieszczących się przy ulicy jej zamknięcie spowodowało drastyczny spadek obrotów nawet do tego stopnia, że wielu z nich musiało zwinąć interes.
Przedsiębiorcy wielokrotnie domagali się od ratusza ponownego otwarcia ulicy, bezskutecznie. Zarząd Dróg i Mostów za każdym razem był nieugięty. Być może to się zmieni teraz, gdy rozstrzygnięto przetarg na przebudowę kluczowego węzła komunikacji zbiorowej – ronda Lubelskiego Lipca´80 wraz z wlotami z poszczególnych arterii.
Wprawdzie urzędnicy nadal chcą, by 1 Maja była ulicą zamkniętą, ale może nieco inną wizję będzie miała firma Mosty Katowice, która w ubiegłym tygodniu wygrała przetarg na wykonanie projektu.

Przed laty proponowano, by na 1 Maja przywrócić chociaż ruch jednostronny, w kierunku centrum. Teraz, gdy pewne jest, że zniknie tak zwany saksofon przy dojeździe do ronda od strony Aqua Lublin takie rozwiązanie wydawałoby się możliwe i z pewnością zadowoliłoby właścicieli firm. Na ulicę mogłaby wrócić komunikacja miejska, co zdecydowanie ożywiło by to miejsce. Skorzystałyby na tym sklepy i punkty usługowe, ale także i mieszkańcy. Ci ostatni są jednak podzieleni.
– Bardzo dobrze, że nie ma już komunikacji MPK. Mieliśmy już dość spalin i hałasu. A co do przedsiębiorców narzekających na spadek obrotów? Oferta niektórych punktów była taka, że wcale mnie nie dziwi, że zbankrutowały. Jakoś banki nie wyniosły się z naszej ulicy. Drogeria jednej z największych sieci, która już po zamknięciu ulicy tutaj się otworzyła i mieści się w budynku po byłym kinie „Robotnik”, też na brak klientów narzekać nie może – zaznacza jeden z mieszkańców. GAM