Przegrali po prostych błędach

HUTNIK KRAKÓW – ChKS CHEŁMIANKA 2:1 (0:1)


0:1 – Efir (15), 1:1 – Świątko (53), 2:1 – Sobala (81)

ChKS: Drzewiecki – Kursa, J. Niewęgłowski, Chodziutko, Kwiatkowski, Pioś (46 Aftyka), Uliczny, Czułowski, Kocoł (60 Szpak), Efir, Zawiślak (46 Kompanicki).

Ostatni wyjazdowy mecz o punkty, jaki wygrała Chełmianka, odbył się 15 września minionego roku. Wtedy to podopieczni Artura Bożyka pokonali Podlasie Biała Podlaska aż 4:0. Od tamtej pory chełmianie z wyjazdów przywieźli zaledwie dwa punkty, mimo że w każdym z rozegranych spotkań prezentowali się nie gorzej od rywali, a czasami nawet lepiej, stwarzali okazje do zdobycia goli, jednak fatalna skuteczność powodowała, że żadnego z tych pojedynków nie udało się wygrać.

Do Krakowa nie pojechali pauzujący za żółte kartki Hubert Kotowicz i kontuzjowany Przemysław Koszel. Mimo kadrowego Chełmianka rozpoczęła mecz z nadzieją na przełamanie złej wyjazdowej passy, tym bardziej, że Hutnik nie jest już tak groźny, jak w rundzie jesiennej.

Chełmianka rozpoczęła spotkanie w swoim stylu. Już w 2 min. mogła wyjść na prowadzenie. Michał Efir zagrał piłkę z lewej strony wzdłuż bramki, a wbiegający Krzysztof Zawiślak nie trafił w futbolówkę z 5 metrów. W rewanżu mocno uderzał Świątek, na szczęście trafił w Rafała Kursę i piłka wyszła na rzut rożny.

Obie drużyny, co pokazały pierwsze minuty spotkania, nie zamierzały skupiać się wyłącznie na obronie. W 15 min. Chełmianka zdobyła gola. Po wrzutce w pole karnego Pawła Ulicznego, zza obrony wybiegł Efir i strzałem z pierwszej piłki w krótki róg pokonał bramkarza Hutnika.

Po stracie gola gospodarze próbowali doprowadzić do wyrównania, ale nie mieli pomysłu na dobrze zorganizowaną w obronie Chełmiankę. Z kolei goście szukali okazji do kontrataków, jednak w decydujących momentach brakowało dokładnego zagrania, otwierającego drogę do bramki.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli miejscowi. W 53 min. Chełmianka straciła piłkę, a z szybkiej akcji Hutnika był rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rogu niepilnowany Piotr Świątko strzelił w krótki róg nie do obrony. Remis nie zadowalał ani jednych, ani drugich. W 57 min. bliski szczęścia był Mateusz Kompanicki, jednak jego mocny strzał odbił bramkarz z Krakowa. Chełmianie nie tracili wiary w zdobycie drugiego gola, ale popełniali też proste błędy w środku pola. Zdarzały im się straty piłki, czy niecelne zagrania. Właśnie po nich Hutnik stwarzał największe zagrożenie pod bramką Drzewieckiego.

W 81 min. Kamil Sobala przechwycił piłkę na 40 metrze, przebiegł z nią kilkanaście metrów i huknął z 20 m nad stojącym na linii pola bramkowego Drzewieckim i futbolówka zatrzepotała w siatce. Hutnik cofnął się na swoją połowę i mądrze bronił dostępu do własnej bramki. Chełmianka próbowała stworzyć jeszcze jakieś okazje strzeleckie. Jedną miał Kompanicki, ale jego strzał głową obronił bramkarz gospodarzy.

Wynik nie uległ już zmianie i na wyjazdowe zwycięstwo podopieczni trenera Bożyka będą musieli poczekać co najmniej do najbliższej niedzieli, 12 maja, kiedy to w Kraśniku o 17.00 Chełmianka zagra z miejscową Stalą. A wcześniej, w środę 8 maja o 17.30 w Chełmie zmierzy się z Sokołem Sieniawa.

Szkoda straconych w Krakowie punktów, bo z przebiegu meczu Chełmianka zasłużyła na remis… (r)