Przejechała człowieka. Myślała, że to zwierzę

Czy mężczyzna był pijany i dlatego leżał na jezdni? To będzie wiadome dopiero po wynikach badań. Kobieta, która po nim przejechała, sądziła, że potrąciła psa. Odjechała, ale wiedziona złym przeczuciem, wróciła na miejsce z siostrą.

Poniedziałek, 14 grudnia, przed godziną 17. Miejscowość Raciborowice, gmina Białopole, oświetlony odcinek drogi.

– Dyżurny chełmskiej komendy otrzymał zgłoszenie o potrąceniu pieszego, 52-letniego mężczyzny z gminy Białopole. Z uzyskanych informacji wynikało, że sprawca uciekł z miejsca zdarzenia – informuje sierżant Angelika Głąb-Kunysz z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie i dodaje: – Mimo podjętych czynności ratowniczych oraz prowadzonej reanimacji, funkcji życiowych mężczyzny nie udało się przywrócić.

Sprawczyni szybko została namierzona. To 33-latka z gminy Uchanie w powiecie hrubieszowskim. Kobieta sama podeszła do policjantów i przyznała się do potrącenia mężczyzny. Tłumaczyła, że niczego, a tym bardziej nikogo, nie widziała. Jadąc swoim audi, w pewnym momencie poczuła uderzenie, ale sądziła, że przejechała po leżącym na jezdni psie czy sarnie. Nawet nie podejrzewała, że mógł to być człowiek.

Miała jednak złe przeczucia i – jak mówiła – dygocąc z nerwów, pojechała do mieszkającej w pobliżu siostry. Tam, od progu, zaczęła prosić, by kobieta udała się z nią dla upewnienia w „to miejsce”. Zobaczyły uszkodzony zderzak w audi, po czym obie pojechały sprawdzić, w co uderzyła 33-latka. W tym czasie na sygnale mknęły już policyjne radiowozy, a wokół leżącego na jezdni mężczyzny zebrali się gapie.

Kobieta została zatrzymana i osadzona w policyjnym areszcie, a następnego dnia usłyszała zarzuty z art. 177 Kodeksu karnego. Policjanci przyjęli, że niedostatecznie obserwowała drogę, w wyniku czego prawdopodobnie przejechała leżącego na jezdni pieszego. Kluczowe dla śledztwa będą jednak m.in. wyniki sekcji zwłok mężczyzny. Wiele wskazuje na to, że miejscowy był pijany, dlatego leżał na jezdni, ale to potwierdzą dopiero badania krwi. Na razie nie wiadomo też czy 52-latek zmarł w wyniku obrażeń po wypadku, czy był już martwy, gdy kierująca audi po nim przejechała. Do sprawy powołany zostanie też biegły specjalista z zakresu ruchu drogowego.

Na czas prokuratorskiego postępowania 33-latka ma pozostawać pod dozorem policji. Za spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym może grozić jej kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności. (pc)