Przekazanie zamiast likwidacji

Radni z Wierzbicy chcą likwidacji szkół a radni z Sawina, żeby ustrzec się przed likwidacją, chcą przekazać trzy wiejskie szkoły do prowadzenia stowarzyszeniom. Ale i ta forma ratowania placówek nie zyskała jednomyślności.

Gmina Sawin pozostała jednym z nielicznych samorządów, które nie zdecydowały się na radykalną reformę oświaty. Gdy inne gminy w powiecie likwidowały, przekształcały czy przekazywały do prowadzenia stowarzyszeniom wiejskie placówki, w Sawinie szkoły miały się bardzo dobrze. Oprócz dużego zespołu szkół w Sawinie funkcjonują cały czas trzy podstawówki: w Bukowie Wielkiej, Czułczycach i Wólce Petryłowskiej.

Co roku samorząd dokładał do oświaty potężne pieniądze – tylko w ostatnim roku ponad 3,7 mln zł. Te gminy, które swoją oświatę zreformowały, dzisiaj mają pieniądze na inwestycje. A wcale nie było lekko. Np. w Rejowcu za „gmeranie” w oświacie chciano odwoływać ówczesnego wójta, Tadeusza Górskiego. Dzisiaj sytuacji finansowej i ilości inwestycji Rejowcowi mogą pozazdrościć inne samorządy.

Fatalne finanse gminy zmusiły wójta Sawina do szukania oszczędności. A informacja o zmniejszonej subwencji oświatowej na bieżący rok tylko sprawę przyspieszyła. 28 lutego, czyli ostatniego dnia, w którym rada gminy powinna podjąć uchwałę, aby móc wprowadzić zmiany od następnego roku szkolnego zwołano nadzwyczajną sesję. Radni mieli głosować nad przekazaniem szkół w Wólce Petryłowskiej, Czułczycach i Bukowie Wielkiej do prowadzenia stowarzyszeniom oświatowym.

Nagłe zwołanie sesji nawet dla części radnych związanych z wójtem było zaskoczeniem. – Postawiono nas pod ścianą. Dopiero dzisiaj o sesji się dowiedzieliśmy, że termin ostateczny i musimy podjąć decyzję – mówiła radna Maria Kubiak-Skórzewska, emerytowana nauczycielka. – Ja bym chciała mieć czas na zastanowienie się. I będę głosowała przeciwko, bo jest to sprawa nieprzemyślana. Jestem za tym, żeby dbać o budżet, ale można poszukać innych oszczędności.

Podobnie mówił Ryszard Skimina. – Można było zasięgnąć opinii jakiegoś stowarzyszenia, które prowadzi szkołę – mówił. – Przekazanie też nie będzie łatwe, bo wiążą się z tym koszty np. odpraw dla nauczycieli.

Z uzasadnienia do uchwały, którą odczytała przewodnicząca Iwona Wołoszkiewicz, wynikało, że rada kieruje się uwarunkowaniami demograficznymi i drastycznym spadkiem liczby urodzeń w gminie. Liczba uczniów jest podstawą do naliczania subwencji oświatowej, która nie wystarcza na pokrycie rosnących kosztów. Przekazanie zmniejszy koszty, bo to stowarzyszenie weźmie na siebie ciężar prowadzenia szkół. Dla uczniów nie zmieni się nic.

Nauczyciele stracą przywileje wynikające z karty nauczyciela, przechodząc na „zwykłe” umowy o pracę. Skarbnik gminy, Elżbieta Kamela mówiła o kwotach. – W 2018 roku gmina dołożyła do oświaty 3,7 mln zł a tegoroczne podwyżki dla nauczycieli będą kosztować samorząd dodatkowo około 480 tys. zł a subwencja nie rośnie – mówi Kamela. – Nie jesteśmy w stanie znaleźć dodatkowych pieniędzy.

O wysokości subwencji urzędnicy dowiedzieli się na kilka dni przed sesją. Okazało się, że gmina dostanie mniej, niż się spodziewała. Poza dyrekcją szkoły w Sawinie pozostali dyrektorzy szkół nie byli w stanie wskazać znaczących oszczędności. Stąd pośpiech z podjęciem uchwały.

– Szukamy pomysłu na oszczędności a nie likwidację – mówił Dariusz Ćwir, wójt Sawina. – Oszczędności dotyczą nie tylko szkół, ale i innych podległych jednostek i samego urzędu.

Radna Dorota Żuk z Chutcza mówiła, że chciałaby, aby szkoły funkcjonowały po staremu i chciałaby mieć więcej czasu do namysłu, ale bierze pod uwagę, jak trudna jest sytuacja gminy. – Nie mamy różdżki ani maszyny do robienia pieniędzy – mówi. – Trzeba, niestety, zło konieczne wybrać.

Tadeusz Starzyniec, wiceprzewodniczący Rady Gminy, przypomniał, jak cieszył się, gdy w Bukowie Wielkiej powstawała szkoła. – Nie było wtedy funduszy unijnych a ówczesny wójt Andrzej Czerwiński jeździł i załatwiał na nią pieniądze – mówi. – Osobiście nigdy nie podniósłbym ręki za likwidacją szkół. Ale wszystkiego brakuje – ludzi, dzieci, autobusów, zamyka się placówki handlowe. Ponieważ jest możliwość przekształcenia i ocalenia w ten sposób szkół od likwidacji, to będę musiał podnieść rękę.

I. Wołoszkiewicz przekonywała, że lepiej dzisiaj głosować nad przekazaniem szkół, niż za kilka miesięcy podejmować decyzję o ich likwidacji. – Serce boli, że musimy na te tematy rozmawiać – mówi przewodnicząca, która sama jest nauczycielką. – Nie jesteśmy w stanie rozciągnąć budżetu ani do niego dołożyć.

Mimo argumentów za przekazaniem jedności w radzie nie było. Za przekazaniem szkół opowiedziało się co prawda ośmiu z czternastu obecnych na głosowaniu radnych. Ale w przypadku szkół w Wólce Petryłowskiej i Bukowie Wielkiej troje wstrzymało się od głosu i troje było przeciwnych a w przypadku szkoły w Czułczycach dwoje się wstrzymało a czworo radnych głosowało przeciw. Teraz informacja o zamiarze przekazania szkół trafi do opiniowania do kuratorium oświaty. (reb)