Przeklęta droga?

Mieszkańcy gminy Żmudź są przerażeni, bo w krótkim czasie i na tym samym, krótkim odcinku drogi doszło do trzech wypadków, w których zginęły aż cztery osoby. – Czegoś takiego jeszcze w historii gminy nie było. Strach tą drogą jechać, iść i strach myśleć, co będzie dalej – mówi jeden z mieszkańców gminy.

W ubiegłym tygodniu w gminie Żmudź trwały zebrania wiejskie. Zwołano je, aby decydować o podziale funduszy sołeckich. Jednak jednym z ważniejszych tematów poruszanych przez mieszkańców podczas spotkań były tragiczne wydarzenia, które ostatnio nimi wstrząsnęły. Chodzi o wypadki drogowe, do których dochodziło w lipcu, sierpniu oraz we wrześniu br. na kilkusetmetrowym, niedawno wyremontowanym odcinku drogi wojewódzkiej. W wypadkach tych (o każdym z nich informowaliśmy w „Nowym Tygodniu”) zginęły aż cztery osoby, w tym dwoje mieszkańców gminy Żmudź.

Ostatni wydarzył się w Kolonii Pobołowice 18 września br., zginął w nim 55-latek z Hrubieszowa, który kierując skodą w nocy, na łuku drogi zjechał na przeciwległy pas ruchu i uderzył w bariery mostu. Ludzie wciąż nie mogą też otrząsnąć się po śmierci 40-letniej mieszkanki gminy Żmudź i jej 17-letniego syna. Zginęli oni w lipcu, również w Kolonii Pobołowice po zderzeniu audi, którym podróżowali z autem marki Kia. Natomiast w sierpniu w pobliskich Wołkowianach w wypadku zginął 35-letni pasażer Volkswagena Passata, po tym, jak auto to wbiło się w stojące na poboczu BMW.

– To zgroza, jak kierowcy tędy jeżdżą – szybko i niebezpiecznie – mówi jeden z mieszkańców gminy Żmudź. – Ostatnio na moście, przy którym właśnie był jeden z tych śmiertelnych wypadków, kierowca jechał tuż za mną, trąbił, dając mi do zrozumienia, że jadę zbyt wolno, bo zgodnie z przepisami. W końcu zniecierpliwiony wyprzedził mnie na „podwójnej ciągłej”. Strach tą drogą jeździć, strach przechodzić. Przydałyby się częstsze patrole policji albo postawienie radaru.

Edyta Niezgoda, wójt gminy Żmudź, przyznaje, że nie przypomina sobie tak tragicznego lata pod względem liczby ofiar drogowych wypadków. Odcinek drogi wojewódzkiej, o którym mowa niedawno został wyremontowany i nie ma już tam kolein, a to kusi wielu kierowców do mocniejszego wciskania pedału gazu.

– Mieszkańcy oczekiwaliby w tym miejscu takiego rozwiązania, jakie jest na odcinku od Chełma do Kamienia, czyli poszerzeń z chodnikiem i ścieżką rowerową rozdzielonych pasem od jezdni – mówi wójt Niezgoda. – Rozmawialiśmy o tym z przedstawicielami zarządu dróg wojewódzkich. Wiadomo jednak, że to wiąże się z kosztami. Na razie pozostaje apelować do kierowców o rozwagę i ostrożność. (mo)