Przeprosił panie, skrytykował starostę

Janusz Szpak, były starosta krasnostawski, uderzył się w pierś i wypowiedział słowo „przepraszam” zaadresowane do dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Krasnymstawie Ewy Kowalik i pracującej w tej jednostce Moniki Podolak, miejskiej radnej. Jednocześnie, w swoim stylu, dał popalić staroście Andrzejowi Leńczukowi.

Podczas czwartkowej sesji rady powiatu krasnostawskiego radny Janusz Szpak, były starosta krasnostawski, wrócił do majowego posiedzenia, podczas którego przeczytał anonim, jaki dostał na prywatny adres. Chodziło w nim o to, że niby w Domu Pomocy Społecznej w Krasnymstawie jedna z pracownic miała molestować i seksualnie wykorzystywać podopiecznego. Szpak zwrócił się wówczas do władz powiatu o wyjaśnienie sprawy.

Sesja, na której przeczytał anonim, była transmitowana na żywo, a nagranie jest dostępne na stronach internetowych powiatu krasnostawskiego. Wypowiedź eksstarosty odbiła się szerokim echem w całym mieście. Z całą pewnością nie spodziewał się on, że z powodu anonimu będzie miał aż tak poważne problemy. Zarówno dyrektor DPS, Ewa Kowalik, jak i pracownica, konkretnie Monika Podolak, miejska radna, słowami byłego starosty poczuły się mocno urażone i po sprawiedliwość poszły do sądu, zakładając Szpakowi karną sprawę.

– Po raz pierwszy w życiu byłem w sądzie jako oskarżony – podkreślał Janusz Szpak na czwartkowej sesji rady powiatu. Były starosta stwierdził, że odbyła się pierwsza rozprawa w sądzie, która miała charakter pojednawczy. Prawnicy reprezentujący obie strony wypracowali ugodę. Radny Szpak miał na sesji publicznie przeprosić obie panie. – Znam słowo przepraszam – stwierdził.

– Dlatego przepraszam dyrektor DPS, panią Ewę Kowalik i pracownicę DPS, panią Monikę Podolak – Szpak przeczytał całą treść przeprosin. Przyznał, że nie miał zamiaru nikogo urazić, a jedynie zgłosił sprawę do wyjaśnienia władzom powiatu. – W trakcie sesji podeszła do mnie dyrektor Kowalik i zapewniła mnie, że jest usatysfakcjonowana przeprosinami. Jeszcze raz podkreślam, że moją intencją nie było obrażenie ani pani Kowalik, ani pani Podolak. Zawsze z szacunkiem odnosiłem się do kobiet – powiedział nam po zakończonych obradach Janusz Szpak.

Były starosta nie byłby jednak sobą, gdyby nie dał popalić swojemu następcy, Andrzejowi Leńczukowi. Radny Szpak odniósł się do swojej interpelacji, którą wygłosił na jednej z ostatnich sesji, a chodziło w niej o sytuację w Muzeum Regionalnym w Krasnymstawie. – Odpowiedź starosty Leńczuka mocno mnie oburzyła. Zadałem pytanie w poważnej sprawie, a starosta napisał mi, że Andrzej Gołąb został powołany na stanowisko w wyniku konkursu, zaś ocena instytucji kultury powinna być dokonywana przede wszystkim pod kątem działalności merytorycznej. Odniosłem wrażenie, że pan Andrzej Leńczuk nie zrozumiał mojego pytania – komentował Szpak po sesji.

W trakcie posiedzenia nie szczędził krytyki pod adresem starosty. – Jako przewodnik powiatu jest pan już piąty rok – mówił do Leńczuka. – Po przeczytaniu odpowiedzi, zacząłem zastanawiać się, jakim alfabetem została ona napisana. Z taką retoryką daleko nie zajedziemy. Nie wiem, czy pan uważa, że jestem jakimś wariatem? Może głupio wyglądam, nie wiem, co mam powiedzieć.

Pan dzisiaj nie ma żadnego mandatu moralnego… – po tych słowach radnemu Szpakowi przerwał przewodniczący rady, Witold Boruczenko. – Proszę uważać, żeby pan znów za dużo nie powiedział – wtrącił. – W takim razie oczekuję innej odpowiedzi na moją interpelację – zakończył temat Muzeum radny Szpak.

Były starosta po raz kolejny zawnioskował też za zwołaniem debaty, ponieważ – jak stwierdził – w powiecie krasnostawskim źle się dzieje. – Tak trudnych czasów nie pamiętają najstarsi mieszkańcy powiatu – oznajmił Janusz Szpak. – Kilogram jabłek sadownicy sprzedają po 35 groszy, ceny węgla są bardzo wysokie, znikają gospodarstwa rolne, bo produkcja jest nieopłacalna. Takiej debaty z udziałem parlamentarzystów oczekują wszyscy mieszkańcy. Tą sprawą należy się zająć! – dodał eksstarosta. (s)