Przepychanki przy Kusocińskiego

Idzie o ok. 4,5 mln zł, które są potrzebne na wykup gruntów pod nowy wjazd do miasta. Przedstawiciele ratusza tłumaczą, że powinien je wyłożyć powiat. Przedstawiciele starostwa odpowiadają, że zobowiązało się do tego miasto. Dodają również, że jeśli ratusz pieniędzy nie wyłoży, to ul. Kusocińskiego nie będzie.
O budowie ul. Kusocińskiego przedstawiciele powiatu i miasta mówią od dawna. Zresztą, zgodnie z planami sprzed lat, ulica już dawno powinna istnieć. Do jej budowy miał dołożyć się urząd marszałkowski. Ostatecznie jednak zarząd województwa pieniędzy na drugie połączenie Świdnika z drogą ekspresową nie dał. Problem spadł więc na samorządy.
Jeszcze w poprzedniej kadencji zapadła decyzja o przejęciu ul. Kusocińskiego przez powiat. Miało to ułatwić inwestycje, ponieważ droga leży na granicy gmin. Już wówczas przedstawiciele ratusza tłumaczyli, że ciężar finansowy budowy drogi wezmą na siebie. Pieniądze są oczywiście problemem, ponieważ wstępne koszty budowy drogi łączącej miasto z węzłem „Świdnik” na ekspresówce zostały wyliczone na ok. 40 mln zł. Światło w tunelu pojawiło się w chwili, gdy budowa drogi została wpisana do Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Mają one zostać sfinansowane z pieniędzy unijnych w ramach Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego. Dla ul. Kusocińskiego w ZIT zostało zarezerwowanych ok. 24 mln zł
Pieniądze otrzyma gmina Świdnik, bo to ona należy do MOF.
Wydawało się więc, że nic już nie stanie na przeszkodzie do wybudowania nowej ulicy. Okazało się jednak, że problemy są nadal. Jak tłumaczą przedstawiciele ratusza, inwestycja rozpocząć się nie może, bo nie ma jeszcze dokumentacji, chociaż wykonanie projektu już dawno zlecił powiat. – Cały czas czekamy na oficjalne przekazanie dokumentacji – mówi Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza Świdnika. – Projekt miał być gotowy na koniec 2015 roku, ale nie mamy go do dziś.
Przedstawiciele powiatu mówią natomiast, że projekt już jest, a problem leży zupełnie gdzie indziej.
– My mamy gotową dokumentację. Natomiast nasze pytanie brzmi, czy w projekcie budżetu na przyszły rok przedstawiciele miasta zamierzają zabezpieczyć pieniądze na wykup gruntów – zastanawia się Jakub Osina, członek zarządu powiatu.
Zresztą przedstawiciele starostwa w minionym tygodniu takie pytanie na piśmie skierowali do władz miejskich. Chodzi o to, że częścią dokumentacji ma być pozwolenie na budowę. Po jego otrzymaniu samorządy mają określony czas na wypłacenie odszkodowań za zajęte pod drogę grunty.
– W przypadku tej inwestycji kwota, którą trzeba będzie wypłacić, będzie sięgała od 4,2 do 4,5 mln zł – mówi Jakub Osina.
Tyle tylko, że przedstawiciele miasta wcale nie zamierzają przeznaczać pieniędzy na wykup gruntów. – Zgodnie z umową to po stronie powiatu leży regulacja stanu prawnego działek łącznie z wypłatą odszkodowań – odpowiada Michał Piotrowicz.
Przedstawiciele powiatu przywołują z kolei wypowiedzi Andrzeja Radka, zastępcy burmistrza, który mówił na sesji w 2011 roku, że „po wykonaniu projektu na podstawie ustawy o finansach publicznych, w ramach pomocy rzeczowej, gmina weźmie w pełni ciężar budowy tej drogi.” Zdaniem przedstawicieli powiatu oznacza, to, że ratusz ma również wyłożyć pieniądze na wykup gruntów. – Powiat nie udźwignie takiej kwoty – mówi Jakub Osina. – Jeśli miasto jej nie da, to nie będzie Kusocińskiego.
Do sprawy wrócimy. (kal)