Przesądził gol do szatni

Dominik Stępień (od lewej) dość dobrze radził sobie z pojedynkach z byłym reprezentantem Polski Radosławem Majewskim.

ChKS CHEŁMIANKA – WIECZYSTA KRAKÓW 0:1 (0:1)


0:1 – Hoyo-Kowalski (45).

ChKS: Brzozowski – Budzyński, Piekarski, Bobrow, Wiatrak, Szczodry (85 Perdun), Stępień, Bednara (75 Panas), Czułowski, Wójcik (63 Myśliwiecki), Knap.

Do Chełma przyjechała naszpikowana gwiazdami Wieczysta Kraków, uznawana przed sezonem za głównego faworyta do awansu. W kadrze gości znajdują się tacy piłkarze, jak: Maciej Jankowski, Radosław Majewski, Michał Mak, Thibault Moulin, czy Sławomir Peszko. Wszyscy mają na swoich kontach liczne występy w ekstraklasie, a Majewski i Peszko w reprezentacji Polski. Ten ostatni co prawda przyjechał ze swoim zespołem na mecz, ale z powodu kontuzji nie zagrał. Miał więc sporo czasu, by rozdać autografy i pozować do zdjęć.

Chełmianka doskonale zdawała sobie sprawę z klasy przeciwnika, ale też trener Tomasz Złomańczuk przypominał swoim zawodnikom, że Wieczysta nie potrafiła zdobyć kompletu punktów w Białej Podlaskiej czy Radzyniu Podlaskim, gdzie nawet przegrała i jest zespołem do pokonania. Faktem jest, że krakowianie grają najlepszą piłkę w lidze, ale to nic nadzwyczajnego, skoro w drużynie Wieczystej występują klasowi zawodnicy.

W sobotnie popołudnie Wieczysta potwierdziła, że w piłkę gra najlepiej spośród wszystkich zespołów grupy czwartej. Przyjazd do Chełma mocnej drużyny spowodował, że na trybunach stadionu miejskiego zasiadło prawie 1 000 widzów, pojawili się też tacy, którzy bardzo rzadko przychodzą na mecze Chełmianki, a jedynie okazja obejrzenia w akcji dobrych piłkarzy sprawiła, że sobotnie popołudnie postanowili spędzić na stadionie miejskim w Chełmie. Na mecz wybrał się też prezydent Chełma, Jakub Banaszek.

Wieczysta od pierwszych minut przejęła inicjatywę, miała zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki, ale nie potrafiła przedrzeć się przez dobrze zorganizowaną defensywę gospodarzy. – Wyszliśmy na boisko mocno zestresowani, w pierwszych minutach miałem wrażenie, że ten mecz może dla nas zakończyć się bardzo źle, ale z czasem graliśmy coraz lepiej – podkreśla Tomasz Złomańczuk. – Zespół bardzo dobrze realizował założenia taktyczne, przeciwnik, poza jedną sytuacją, nie stworzył większego zagrożenia z akcji.

Chełmianka również nie miała za wielu sytuacji, ale jedną powinna zamienić na gola. W pierwszej części gry przy wyniku 0:0 Krystian Wójcik obrócił się z piłką w polu karnym, uderzył z lewej nogi, lecz niecelnie. Gdy wydawało się, że do przerwy gole nie padną, Wieczysta w ostatniej minucie pierwszej połowy egzekwowała rzut rożny. Stałe fragmenty gry w tym sezonie nie są mocną stroną defensywy Chełmianki. Zespół trenera Złomańczuka po nich stracił już wiele goli. Nie inaczej było też w sobotę. Złe zachowanie obrońców spowodowało, że Wieczysta zdobyła bramkę do szatni.

Co prawda Dominik Brzozowski odbił pierwszy strzał, ale przy dobitce nie miał za wiele do powiedzenia. – Mimo niekorzystnego wyniku do przerwy, uważam, że graliśmy dobre zawody. Wieczysta pokazała, że jest bardzo dobrym zespołem, a tacy zawodnicy jak Moulin czy Łukasz Pietras z powodzeniem graliby nawet w ekstraklasie. Rywal przewyższał nas w myśleniu, bieganiu, podejmowaniu decyzji. Był od nas o ułamek sekundy szybszy. Szkoda tego straconego gola, bo przy bezbramkowym remisie, druga połowa mogłaby się nieco inaczej potoczyć – podkreśla trener Złomańczuk.

Po zmianie stron obraz gry w zasadzie nie uległ zmianie. Wieczysta w dalszym ciągu miała dłużej piłkę przy nodze, ale nie potrafiła zagrozić bramce Brzozowskiego z gry. – Stanęliśmy na wysokości zadania, bo przeciwnik miał dużo problemów, by wejść w naszą szesnastkę. Gdyby nie stały fragment gry, prawdopodobnie cieszylibyśmy się z jednego punktu – uważa szkoleniowiec Chełmianki.

Gospodarze w końcówce spotkania mogli wyrównać. Po stałym fragmencie gry głową uderzał Volodymyr Bobrow i piłka zmierzała do siatki. Strzegący bramki gości Bartosz Plewka końcami palców zdołał wybić ją na rzut rożny. – Z gry drużyny mogę być zadowolony, ale co z tego, skoro nie mamy ani jednego punktu. Chwalą nas za grę, jednak za tym nie idzie zdobycz punktowa. Po 10 kolejkach mamy 11 oczek, meczów jest coraz mniej, rywale silni, musimy zatem zdobywać punkty, żeby zimę mieć spokojną – dodaje trener Złomańczuk.

Chełmianka w kolejnym meczu zagra w Dębicy z tamtejszą Wisłoką. Początek starcia w sobotę 8 października o godz. 15.30. (s)