Przesądzili pełnomocnicy?

Niespełna 160 spółdzielców wzięło udział w przeprowadzonym 28 września br., nietypową metodą głosowania pisemnego, Walnym Zgromadzeniu Członków Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku. Uchwały, w tym zatwierdzenie sprawozdania finansowego i z działalności zarządu, zostały przyjęte, choć niewielką przewagą głosów. Dziwić może, że aż przeszło 10 proc. członków, którzy zdecydowali się wziąć udział w walnym nie zrobiło tego osobiście, ale przez pełnomocników.


Tegoroczne walne w SM w Świdniku ze względu na epidemię koronawirusa odbyło się nie w tradycyjnej formule, czyli gremialnego zgromadzenia wszystkich zainteresowanych, ale uchwały były podejmowane na piśmie, tzn. wszyscy chętni członkowie w dniu walnego mogli udać się z dowodem osobistym do biura spółdzielni i oddać głos na karcie, na której wymienione były tytuły uchwał, a pod nimi kratki do zaznaczenia „za”, „przeciw”, „wstrzymuję się od głosu”.

Głosować można było też przez upoważnionego pełnomocnika.

Wielu spółdzielcom taka formuła walnego, bez możliwości dyskusji, zgłaszania wniosków, nie przypadła do gustu, ale zgodnie z przepisami wprowadzonymi ze względu na epidemię koronawirusa, były jak najbardziej zgodne z prawem. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, w walnym wzięło udział niespełna 160 osób, z czego 18 głosowało z upoważnienia. Za uchwałą w sprawie zatwierdzenia sprawozdania finansowego spółdzielni za 2019 rok opowiedziało się 87 spółdzielców, 61 było przeciw, 3 wstrzymało się od głosu, oddano też 2 nieważne głosy. Uchwałę w sprawie zatwierdzenia sprawozdania zarządu z działalności spółdzielni w 2019 r. poparło 80 spółdzielców, 70 było przeciw, 6 wstrzymało się od głosu, głosów nieważnych nie było. Za uchwałą o podziale nadwyżki bilansowej głosowało 81 mieszkańców, 65 było przeciw, 6 się wstrzymało i oddano 1 głos nieważny. Za ostatnią uchwałą, w sprawie określenia maksymalnej sumy zobowiązań, głosowało 83 osoby, przeciw było 60, 7 wstrzymał się i oddano 3 nieważne głosy.

Do liczenia głosów powołano komisję, w skład której weszły 4 pracownice SM. Jeszcze przed walnym do zarządu SM wpłynął wniosek od grupy spółdzielców z prośbą o to, aby w tej komisji zasiedli również dwaj zgłoszeni przez nią członkowie.

– Nasz wniosek został rozpatrzony negatywnie, tłumaczono, że nie przewidują tego przepisy. My uważamy, że to brak dobrej woli – mówią spółdzielcy.

Ostatecznie władze spółdzielni zgodziły się, aby zgłoszone do komisji osoby pełniły funkcję obserwatorów.

Zysk, jaki spółdzielnia wypracowała w minionym roku to 984 tys. zł. Jego lwią część – 698 tys. zł zarząd zamierza przeinaczyć na tzw. fundusz zasobowy.

– Prezes mówi, że to zgodnie z prawem spółdzielczym, ale chyba nie do końca tak jest. Przepisy mówią, że można do 5 proc. zysku przeznaczyć na ten fundusz, jeżeli jest on niski. A my mamy wysoki, ponad 1,5 mln zł. W zeszłym roku wzięli 400 tys. zł i nie powiedzieli, co z tym zrobili, teraz biorą prawie 700 tys. zł i też się pewnie nie dowiemy na co. Kiedy rozmawia się z ludźmi, wielu skarży się, że spółdzielnia podnosi opłaty, że źle się w niej dzieje, że pracownicy są zastraszani, a kiedy przyjdzie co do czego, ludzie jakoś nie kwapią się, aby wyrazić swoją opinię – skarży się jeden ze spółdzielców.

O odniesienie się do tych zarzutów jak również o komentarz do przebiegu i wyników walnego chcieliśmy poprosić prezes spółdzielni Katarzynę Denis. Niestety, nie znalazła na to czasu. Nie mamy jednak o to żalu, bo przecież pani prezes jest niezwykle zapracowaną kobietą i oprócz kierowania spółdzielnią, jest jeszcze księgową w miejskich żłobkach i radną. (w)