Nie ma przeszkód dla strażaka

Niezakręcony kurek kuchenki gazowej był przyczyną interwencji straży pożarnej w jednym z bloków przy ul. Turystycznej w Świdniku. Aby dostać się do mieszkania, z którego wydobywał się gaz, trzeba było wyważać drzwi.


O tym, że w jednym z mieszkań przy ul. Turystycznej ulatnia się gaz, strażaków poinformował pracownik gazowni. Strażacy weszli do lokalu, otwierając drzwi przy użyciu narzędzi hydraulicznych, zakręcili kurek z gazem, pootwierali okna i przewietrzyli pomieszczenia. W jednym z nich zastali leżącą na łóżku kobietę. Seniorka była przytomna i miała na tyle siły, że gdy strażacy chcieli wyprowadzić ją na zewnątrz, na świeże powietrze, zaatakowała ich. Ostatecznie została przekazana pod opiekę medyków.
To nie jedyna w ubiegłym tygodniu taka interwencja świdnickich strażaków. Kilka dni wcześniej musieli oni dostać się do jednego z lokali przy ulicy Głowackiego, o co prosili mieszkańcy zaniepokojeni tym, że ich starsza, mieszkająca samotnie sąsiadka od rana nie daje znaków życia.
– Kobieta nie odpowiadała na wołania i pukanie, więc sąsiedzi obawiali się, że mogła upaść albo zasłabnąć – mówi st. kpt. Paweł Dańko, rzecznik KPP w Lublinie. – Nasi strażacy dostali się do mieszkania przez okno. W środku okazało się, że właścicielka przez cały dzień była w domu, ale nie słyszała pukania do drzwi. Na szczęście czuła się dobrze i nie wymagała pomocy medycznej.
Do bardzo podobnej interwencji doszło także na ul. Racławickiej. Po pomoc dzwonili mieszkańcy, którzy nie mogli skontaktować się z około osiemdziesięcioletnim sąsiadem. Pukanie do drzwi i tym razem nie dało rezultatu, więc strażacy weszli do mieszkania przez uchylone okno. Właściciela akurat nie było w środku.
– Te sytuacje są dowodem na to, że mieszkańcy naszego miasta nie są wobec siebie obojętni. Interesują się sąsiadami, ich bezpieczeństwem i reagują w sytuacjach, gdy podejrzewają, że mogło dojść do jakiegoś nieszczęścia. To na pewno cieszy – przyznaje rzecznik strażaków. (w)