Przetarg wywołał kontrowersje

Po naszej interwencji Artur Juszczak, prezes spółki Chełmski Park Wodny i Targowiska Miejskie, unieważnił warty ponad 900 tys. zł przetarg na świadczenie kompleksowych usług ratownictwa wodnego w aquaparku. Opis przedmiotu zamówienia mógł budzić wątpliwość co do zachowania obiektywizmu i uczciwej konkurencji. A dotyczył on konkretnie chełmskiego WOPR, który od otwarcia aquaparku nieprzerwanie świadczy spółce usługę.

Oferty do przetargu na świadczenie kompleksowych usług ratownictwa wodnego w aquaparku przez okres 12 miesięcy można było składać do piątku 15 listopada br. Złożyły je trzy instytucje: Fundacja Wodna Służba Ratownicza z Wrocławia, Stowarzyszenie Rekreacyjno-Sportowe „Delphinus Sport Promotion” także z Wrocławia i chełmskie Rejonowej Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Najkorzystniejszą cenę zaproponował „Delphinus Sport Promotion”. Jego oferta opiewała na 872 206 zł. WOPR usługę ratownictwa wodnego wycenił na 902 499 zł, a wrocławska Fundacja na 948 051 zł. Spółka na sfinansowanie zamówienia zamierza przeznaczyć 912 938 zł.

W opisie przedmiotu zamówienia, będącym integralną częścią przetargu, pojawił się jednak kontrowersyjny zapis, na co zwróciliśmy uwagę prezesowi spółki Arturowi Juszczakowi, zanim jeszcze komisja dokonała otwarcia ofert. Zapis ten mówił o konieczności powiadomienia koordynatora chełmskiego WOPR, jeśli w strefie basenowej znajdzie się więcej niż 160 osób, celem zwiększenia o jedną osobę liczby ratowników. W opisie podano nawet numer telefonu alarmowego WOPR, który od samego początku świadczy dla aquaparku usługę ratownictwa wodnego i było niemal pewne, że przystąpi do kolejnego przetargu.

– To było działanie niezamierzone, sam zapis pojawił się omyłkowo. Pracownik, który przygotował postępowanie, najzwyczajniej nie zauważył podanego numeru telefonu WOPR – tłumaczył prezes Chełmskiego Parku Wodnego i Targowisk Miejskich.

Artur Juszczak po naszej interwencji i konsultacji z prawnikiem podjął decyzję o unieważnieniu całego zamówienia. W informacji, jaka jeszcze w piątek 15 bm. ukazała się na stronie Chełmskiego Parku Wodnego, czytamy, że „wystąpiła istotna zmiana okoliczności powodująca, że prowadzenie postępowania lub wykonanie zamówienia nie leży w interesie publicznym, czego nie można było wcześniej przewidzieć” i że „postępowanie obarczone jest niemożliwą do usunięcia wadą uniemożliwiającą zawarcie niepodlegającej unieważnieniu umowy w sprawie zamówienia publicznego”.

Prezes Juszczak w uzasadnieniu podał, że opis zamówienia mógł budzić wątpliwość co do zachowania obiektywizmu i uczciwej konkurencji. Przetarg na wyłonienie wykonawcy, który przez 12 miesięcy będzie świadczył usługę ratownictwa wodnego w aquaparku, zostanie ogłoszony raz jeszcze. Tymczasem z odpowiedzialnym za bezpieczeństwo gości w strefie basenowej chełmskim WOPR-em, któremu 25 listopada br. kończy się umowa na usługę, spółka podpisze aneks i ratownicy będą pracować w parku wodnym do końca roku.

Kontrowersje wywołuje również liczba ratowników w obiekcie. Prezes Artur Juszczak zapewnia, że przygotowując przetarg opierał się na dwóch opiniach dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa w strefie basenowej. Jedną sporządziło WOPR, drugą przygotował chełmski oddział Ratownictwa Wodnego Rzeczpospolitej. Ratownicy z obu instytucji, delikatnie mówiąc, nie przepadają za sobą.

WOPR-owcy stoją na stanowisku, by nad bezpieczeństwem gości czuwało co najmniej siedmiu ratowników i koordynator. Obecnie pracuje jedna osoba więcej.

– Opinię przygotowałem zgodnie z rozporządzeniem ministra w sprawie minimalnych wymagań dotyczących liczby ratowników wodnych zapewniających stałą kontrolę wyznaczonego obszaru wodnego – wyjaśnia Andrzej Klaudel, prezes chełmskiego WOPR. – Duży basen ma 25,03 m długości i zgodnie z przepisami tam muszą być dwa stanowiska. Niecki do nauki pływania, która ma 100 m kw. powierzchni, ma pilnować jedna osoba. Przy basenie rekreacyjnym, którego powierzchnia to 322 m kw., ma pracować trzech ratowników.

Kolejny musi czuwać nad bezpieczeństwem korzystających ze zjeżdżalni i stać przy wannach hamownych. Z kolei koordynator zastępuje ratownika, gdy ten schodzi na przerwę śniadaniową, sporządza informację z działań ratowniczych, co jest naszym obowiązkiem, jeśli są wypadki, a także reaguje, gdy dochodzi do zdarzeń wymagających interwencji w innych częściach obiektu, np. w szatniach, w salach do squasha, czy na kręgielni – dodaje.

Klaudel podkreśla również, że od początku funkcjonowania aquaparku doszło już do 365 zdarzeń, w których potrzebna była pomoc ratowników wodnych. – Najczęściej były to podtopienia, ale też odnotowaliśmy zachłyśnięcia, skręcenia nogi, bo ktoś się przewrócił, czy rozcięcia naskórka. Ludzie, którzy przychodzą do aquaparku, płacą za bilet, chcą mieć poczucie bezpieczeństwa. Ratownik wodny ma im to zapewnić i dla nas jest to priorytet. Na bezpieczeństwie gości nie można oszczędzać – uważa prezes Andrzej Klaudel.

RWR natomiast uważa, że w aquaparku wystarczy sześciu ratowników wodnych i koordynator. Taka obsada przyniosłaby spółce wymierne korzyści. Na usłudze ratownictwa wodnego, według RWR, Chełmski Park Wodny i Targowiska Miejskie mógłby sporo zaoszczędzić.

Prezes spółki, opierając się na przygotowanych opiniach, uznał, że sześciu ratowników i koordynator będzie w stanie zapewnić bezpieczeństwo tylko wtedy, gdy w strefie basenowej liczba gości nie przekroczy 160 osób. Przy większej liczbie uczestników będzie potrzebny jeszcze jeden ratownik. Artur Juszczak analizował również zatrudnienie ratowników w spółce. Musiałby stworzyć co najmniej dziewiętnaście pełnych etatów i mieć jeszcze kilku ratowników zatrudnionych na umowę-zlecenie w przypadku zwolnień lekarskich czy urlopów. – Obliczyliśmy jednak, że taki wariant dla spółki jest niekorzystny pod względem finansowym – podkreśla prezes Juszczak. (s)