Punkty zostały w Pawłowie

START REGENT PAWŁÓW – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 2:1 (2:1)
0:1 – A. Olender (24), 1:1 – Miazga (26), 2:1 – Kędzierski (36).


START: Skrzypa – Żukowski, Rossa, Maliński, Kister, Karauda (68 Ozon), Jakóbczyk, Mazurek, Miazga, Kędzierski (85 Żuk), Siepsiak (57 Chybiak). Trener – Kamil Góra.

ORZEŁ: Łubkowski – Bazela, K. Trusiuk, Dziewulski, Daniłowski, Rulka (65 Kogut), Ł. Tatysiak (65 Kabała), M. Tatysiak, S. Tatysiak, Nazaruk, A. Olender. Trener – Sebastian Kogut.

Na boisku w Pawłowie zagrały dwa osłabione zespoły. W ekipie gospodarzy z różnych przyczyn nie mogło zagrać dwóch podstawowych zawodników – Karol Kiedrzynek i Rafał Rasiński, a Chybiak, który pojawił się na murawie w 57 min., ostatnio nie trenował. Wśród gości straty były jeszcze większe. Nie mogli grać: Mariusz Olender, Szymon Tatysiak, Karol Bohuniuk, czy podstawowy bramkarz Kamil Biłan. Dzień przed meczem z Orłem do Pałowa dotarły dobre informacje. Bez względu na to, co wydarzy się do końca sezonu Start utrzymał się bowiem w okręgówce. Jego przewaga nad Tatranem jest już bezpieczna, a z IV ligi do chełmskiej okręgówki spadnie tylko jeden zespół (Start Krasnystaw). Tym samym przedostatnie miejsce w tabeli V ligi da utrzymanie.

– Staramy się nie patrzeć na wyniki innych, gramy dla siebie i to to co my pokażemy na boisku jest dla nas najważniejsze – podkreśla Grzegorz Mazurek. I w niedzielę Start zagrał dobry mecz. Co prawda w 24 min. Andrzej Olender skutecznie wykończył składną akcję gości, ale później inicjatywę przejęli gospodarze. – Wyrównał pięknym strzałem zza pola karnego Miazga, a już 10 minut później Kędzierski wykorzystał sytuację „sam na sam” z bramkarzem ze Srebrzyszcza – opowiada Grzegorz Mazurek, prezes zespołu z Pawłowa.

W II połowie upał coraz bardziej dawał się we znaki zawodnikom obu zespołów i mecz był mniej ciekawy. Start mógł strzelić trzeciego gola, ale strzał z rzutu wolnego Miazgi pięknie obronił Łubkowski. – Dobrą okazję na wyrównanie miał Andrzej Olender, ale minimalnie przestrzelił. Start był chyba dziś lepszy i wygrał zasłużenie. My graliśmy jednak mocno osłabieniu, na boisku pojawiło się kilku juniorów. Walczyliśmy, nie odpuszczaliśmy, ale trochę szczęścia nam zabrakło – komentuje Adam Sikorski, prezes Orła. (kg)