Puszek uratowany

Uratowany puszczyk

Wiele emocji dostarczyła internautom przeprowadzona w ubiegłym tygodniu akcja pomocy młodziutkiemu puszczykowi ze Starego Gaju. Ptaka pomagał ratować przewodniczący zarządu dzielnicy Czuby Południowe Krzysztof Wiśniewski.


– Młodego ptaka zauważyłem podczas spaceru w Starym Gaju. Natknąłem się na leżące na ziemi pisklę. Z początku nie bardzo wiedziałem, co zrobić, ale po szybkim telefonie do ornitologa ten zadziorny słodziak został przeze mnie umieszczony na gałęzi drzewa. Nie chciałem, żeby dosięgnęły go włóczące się po lesie psy – wyjaśnia Krzysztof Wiśniewski.

Zdjęcia młodego puszczyka umieścił na portalu społecznościowym Facebook. Szybko zebrała się grupa znajomych i przyjaciół obserwująca ptaka, bo, jak się okazało, nie był to koniec przygody z młodym osobnikiem. Radny zaglądał do ptaka kilkakrotnie, sprawdzając, jak maluch się czuje, czy ma co jeść i czy znajduje się w bezpiecznym miejscu. – Cały czas byłem w kontakcie z ornitologiem, przy okazji dowiedziałem się wielu ważnych rzeczy na temat młodych ptaków i tego, jak się należy wobec nich zachowywać – podkreśla Krzysztof Wiśniewski.

W pobliżu ptaka nieustannie krążyli jego rodzice, mały dostawał jedzenie, ale cały czas przebywał zbyt blisko ziemi. W ostrożnym przeniesieniu go wyżej, pomógł specjalista od ptaków drapieżnych Rafał Antoniszewski z Fundacji Epicrates. – Cieszę się, że ta historia dobrze się skończyła – podkreśla radny. Internauci zgodnie „ochrzcili” młodego puszczyka imieniem „Puszek”.

Puszczyki (Strix aluco) należą do najpopularniejszych sów w Polsce. Gniazdują w dziuplach starych drzew w lasach, ogrodach czy na cmentarzach. Młode, pokryte jasnym puchem sowy, samodzielnie opuszczają dziuplę i często znajdują się pod drzewem. Nie są jednak opuszczone – nad potomstwem czuwają z daleka rodzice, dlatego w żadnym wypadku nie należy takiego ptaka dotykać czy zabierać z lasu. Siedzący pod drzewem czy na niskiej gałęzi mały sowi osobnik to podlot – choć nie potrafi sam jeszcze latać, to nie jest bynajmniej bezradny.

Interwencja i zabieranie go z naturalnego środowiska tylko zaszkodziłaby ptakowi. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy ptak byłby chory lub ranny. Zawsze jednak przed podjęciem jakichkolwiek działań warto skontaktować się telefonicznie ze specjalistami, np. Ekopatrolem lubelskiej Straży Miejskiej (tel. 986) czy ornitologami, np. z Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego (tel. 663 502 134 i 605 064 371). 

Emilia Kalwińska