Pyda jak intruz

Tak wyglądał rów melioracyjny na gminnej drodze w 2015 roku. Nasyp nad nim był tak niewielki, że groziło zawaleniem. Wtedy zwróciłem się do gminy o zajęcie się tematem...

Tym razem nie szuka żony, ale sprawiedliwości. – W gminie Rejowiec Fabryczny traktują mnie po macoszemu, tylko dlatego, że na nich nie głosuję – ubolewa Zbigniew Pyda.

Zbigniew Pyda zyskał popularność w 2016 roku dzięki udziałowi w programie „Rolnik szuka żony”. Widzowie zapamiętali sympatycznego rolnika, jako niepoprawnego flirciarza, który sypie żartami. Gdy odwiedził naszą redakcję w ubiegłym tygodniu nie było mu jednak do śmiechu.

Rolnik mieszka w Krowicy w gminie Siedliszcze. Jednak swoją działalność rolniczą prowadzi także na terenie innych gmin, m.in. w Rejowcu Fabrycznym, gdzie posiada blisko 100 hektarowe gospodarstwo. I twierdzi, że jest tam traktowany po macoszemu. Od kilku lat nie może doprosić się, aby gmina zajęła się przylegającą do jego pól drogą gruntową.

– Gdybym sam o nią nie dbał, nie wyrównywał, to nie mógłbym tam wjechać maszynami rolniczymi – złości się Pyda. – Mam wrażenie, że gmina ma mnie – mówiąc ładnie -w nosie, dlatego, że nie jestem jej mieszkańcem i nie głosuję tam w wyborach. Włodarze zapominają chyba jednak, że płacę u nich podatki. I z nich powinienem mieć zagwarantowane odpowiednie warunki do prowadzenia działalności – przekonuje rolnik.

… czekałem trzy lata. W tym roku sam zrobiłem nasyp. To tylko przykład tego, jak wygląda współpraca z gminą Rejowiec Fabryczny – ubolewa Rolnik.

Zdzisław Krupa, wójt gminy Rejowiec Fabryczny, był zaskoczony skargą. Jego zdaniem droga jest przejezdna i nie ma z nią żadnego problemu. Sam niedawno jechał nią samochodem osobowym i wszystko miało być w porządku. Na tym jednak nie skończył.

– Warto wspomnieć, że Zbigniew Pyda prowadzi na terenie naszej gminy rekultywacje łupkiem. Nie chcieliśmy, aby wjeżdżał ciężkimi tirami na wybudowaną przed kilkoma laty drogę w Krzywowoli, która ma zresztą jasno określone ograniczenia tonażu. Wyznaczyliśmy mu inny dojazd, ale się do niego nie stosował. Dostawałem skargi w tej sprawie od sołtysa i mieszkańców. W związku z tym niewykluczone, że wystąpimy z wnioskiem do starostwa o cofnięcie zgody na rekultywację – mówi wójt.

Pyda odpowiada wprost: – Co ma piernik do wiatraka? Rzeczywiście zdarzyła się może raz, może dwa sytuacja, że firma, której zleciłem przywiezienie łupka pojechała inną trasą niż wyznaczona. Ale nie rozumiem, jaki to ma związek z tym, o co wnioskowałem do wójta. Prawda jest taka, że zacząłem nagłaśniać ich zaniedbania, mówiłem o tym m.in. w programie „Pytanie na śniadanie”, to się teraz odgrażają utrudnieniem mi prowadzenia działalności. Czy to jest normalne? – pyta rozjuszony rolnik. (mg)