PZL walczy o kontrakt

Śmigłowcowy kolos. AW 101, to jeden z największych śmigłowców w swojej klasie. Maszyna waży 15,6 tony. Jej maksymalny zasięg to blisko 1,4 tys. kilometrów, natomiast maksymalna długość lotu to 6,5 godziny. Największa prędkość, jaką może osiągnąć AW 101, to 278 km/h. Na pokładzie śmigłowca mieści się 2 pilotów i 30 pasażerów lub 16 noszy

Zamiast obiecywanych 50 śmigłowców ma być 16, choć przedstawiciele rządu tłumaczą, że to pierwsze zamówienie z zaplanowanych kilku. Oznacza to, że wyścig o wojskowe zamówienie znowu się rozpoczął. Wiadomo, że bierze w nim udział PZL-Świdnik. Przedsiębiorstwo najprawdopodobniej zaproponuje stronie rządowej dwa śmigłowce. Niemal pewne jest, że jednym z nich będzie AW 101, maszyna która służy m.in. w marynarce Wielkiej Brytanii.
W miniony czwartek w PZL-Świdnik odbył się pokaz śmigłowca AW 101. Jedna z największych maszyn oferowanych przez Leonardo Helicopters jest na wyposażeniu europejskich i nie tylko europejskich sił morskich. Na pokaz zostali zaproszeni parlamentarzyści, przedstawiciele wojewódzkich i lokalnych władz i partnerzy biznesowi PZL-Świdnik. Prezentowany model śmigłowca przyleciał do Świdnika z Włoch. Wykorzystują go tamtejsze wojska specjalne, m.in. do akcji ratowniczych. Maszynę można było zobaczyć z bliska i posłuchać o niej więcej od włoskich pilotów, którzy śmigłowcem przylecieli
Nikt nie miał jednak wątpliwości, że pokaz ma ścisły związek z ogłoszonym przez MON przetargiem na 16 śmigłowców dla jednostek specjalnych i marynarki wojennej. Wśród trzech firm zaproszonych do złożenia ofert znalazł się również PZL-Świdnik.
Przedstawiciele zakładu na razie jednoznacznie nie potwierdzają, które śmigłowce zaoferują polskiemu wojsku, choć czwartkowa prezentacja nie pozostawia wątpliwości przynajmniej w tej części przetargu na maszyny dla marynarki wojennej.
– Dzisiaj pokazujemy ten śmigłowiec, bo jesteśmy przekonani, że spełnia on w stu procentach oczekiwania naszego klienta – mówił Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters. – Mamy również tę przewagę nad konkurentami, że nie jesteśmy producentem jednego śmigłowca, ale wielu.

Co prawda zaprezentowany w czwartek helikopter nie był wersją morską tej maszyny, ale właśnie z takich zastosowań AW 101 jest najbardziej znany.
– Wydawało się nam to tak oczywistym, że jest to najsłynniejszy śmigłowiec morski co najmniej w Europie, że ciekawostką z punktu widzenia opinii publicznej było inne jego zastosowanie. Na morzu używa tego śmigłowca tak ogromna Królewska Marynarka Wojenna Wielkiej Brytanii, ale jest on również wykorzystywany przez marynarki Kanady, Włoch, Wielkiej Brytanii, Japonii czy Norwegii – wyliczał wiceprezes Leonardo Helicopters.
W tej chwili przy produkcji elementów do śmigłowca AW 101 w Świdniku pracuje ok. 100 osób.
– Natomiast niezależnie od wyników nowego przetargu nasz udział w produkcji śmigłowca ma rosnąć – tłumaczył Mieczysław Majewski, prezes PZL-Świdnik. – Oczywiście, gdybyśmy wygrali zamówienie, wówczas zyskujemy ogromną szansę na dużo szerszy udział w produkcji AW 101.
– Przy odpowiedniej skali zamówienia jesteśmy w stanie robić w Świdniku więcej elementów tego śmigłowca, już nie mówiąc o tym, że maszyny przez nas dostarczane będą finalnie wykonywane właśnie w Świdniku. To jest ogromna szansa dla zakładu pod wieloma względami, bo mówimy tu o śmigłowcu, który jest niezwykle zaawansowany technologicznie, przynosi ze sobą dużo miejsc pracy i że wreszcie jest taką maszyną, jakiej potrzebuje choćby marynarka wojenna – wymieniał Krzysztof Krystowski.
Przedstawiciele Leonardo Helicopters potwierdzili również, że na pewno złożą ofertę nie tylko na śmigłowce dla marynarki, ale również dla wojsk specjalnych. Na razie nie wiadomo jednak, czy obu formacjom zaproponują tę samą maszynę, czy dwie różne.
– Wydaje się rzeczą racjonalną, że ministerstwo postanowiło odejść od kupowania jednego śmigłowca do wszystkiego – oceniał Krzysztof Krystowski. – AW 101 jest maszyną specjalistyczną, w naszym przekonaniu spełniającą oczekiwania naszej marynarki wojennej i sił specjalnych. Natomiast będziemy również w dalszym ciągu oferowali śmigłowiec AW 149, bo jest on mniejszy i sprawdzi się doskonale w przypadku innych wymagań.
Do złożenia ofert oprócz PZL-Świdnik zostały zaproszone również PZL Mielec i Airbus Helicopters. Przedsiębiorstwa mają czas do 13 marca na przedstawienie swoich propozycji. Przedstawiciele strony rządowej początkowo zapewniali, że nowe śmigłowce będą mogły rozpocząć służbę w polskiej armii w przeciągu nawet kilku miesięcy. Z kolei władze PZL-Świdnik nie podzielają takiego optymizmu.

– Śmigłowiec morski to bardzo skomplikowana maszyna. Jej produkcja może zająć około dwóch lat – mówił Mieczysław Majewski. – Jesteśmy w tej chwili w zakładzie, który tworzy śmigłowce i stąd doskonale wiemy ile zajmuje przygotowanie takiej maszyny. Oczywiście, można założyć dostarczenie klientowi śmigłowca nawet w trzy miesiące, ale wówczas na pewno nie spełni on wszystkich oczekiwań. (kal)