Quady i terenówki pójdą w kamasze

Niedawno wszyscy żyli informacją o wezwaniach rezerwistów na ćwiczenia wojskowe a teraz właściciele quadów, terenówek i ciężarówek dostają z urzędów zapowiedź o możliwym „wcieleniu” ich pojazdów do wojska. Niby to standardowe procedury, ale informacje nabierają innego znaczenia w obliczu wojny za naszą wschodnią granicą.

Zaledwie przed tygodniem pisaliśmy o strachu, jaki wywołała w całym kraju informacja o powoływaniu na szkolenia wojskowe rezerwistów. MON zapowiedziało, że może wezwać nawet do 200 tys. osób na szkolenia. Przez trwającą od prawie roku wojnę na Ukrainie takie informacje wywołują niemal popłoch, bo kojarzone są z tym, co dzieje się u naszych wschodnich sąsiadów.

Ale MON uspokajało, że ćwiczenia to nic nadzwyczajnego, bo realizowane były od lat. Nasiliły się po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. Wojskowe Centrum Rekrutacji w Chełmie publikowało nawet dementi dotyczące nieprawdziwych informacji o wezwaniach. I kiedy udało się uspokoić nastroje, gruchnęła kolejna informacja. Tym razem, że wojsko interesuje się naszymi pojazdami.

Przed tygodniem właściciele np. quadów dostali zawiadomienia z Urzędu Miasta Chełm o wszczęciu postępowania administracyjnego na wniosek szefa Wojskowego Centrum Rekrutacji w „sprawie przeznaczenia rzeczy ruchomych w ramach świadczeń rzeczowych na uzupełnienie etatowych potrzeb, planowanych do wykonania w razie mobilizacji i w czasie wojny”. O co chodzi? Np. o pojazdy wysokiej mobilności, jak quady czy terenówki, a także auta ciężarowe, które w razie nadzwyczajnej sytuacji mogłyby zostać „wcielone” do wojska. Podobnie jak w przypadku wzywania na ćwiczenia wojskowe rezerwistów i w tym nie ma nic nadzwyczajnego.

– Nie jest to wzmożona akcja. Tego typu działania nie są niczym nowym i są realizowane od kilkudziesięciu lat. To wymóg ustawowy, który musi realizować samorząd. Zrozumiałym jest jednak, że działania obecnie, ze względu na kontekst, mogą być odbierane w sposób szczególny – przyznaje Damian Zieliński z UM Chełm. Podobnie tłumaczy płk Robert Kasperczuk, dowódca 19. Nadbużańskiej Brygady Obrony Terytorialnej z Chełma. – To standardowe działania wynikające z obowiązku obronnego państwa – mówi.

To m.in. do 19. NBOT mogą trafić pojazdy w razie wojny czy innej mobilizacji. Z zawiadomienia, które urząd wysyła do właścicieli, wynika też, że „w czasie pokoju działanie posiadacza pojazdu nie jest zakłócone przez nałożenie świadczenia rzeczowego, przedmiot świadczenia pozostaje w dyspozycji właściciela”. A tłumacząc ten urzędowy język chodzi o to, że pojazd jest naszą własnością i możemy z nim robić, co chcemy do czasu, aż nie będzie potrzebny wojsku.

Zawiadomienie o wszczęciu postępowania nie jest jednoznaczne z tym, że pojazd faktyczne zostanie przeznaczony na potrzeby armii. Przed wydaniem decyzji właścicielowi przysługuje prawo do zapoznania się z dokumentacją i wypowiedzenia się w ­­­­sprawie.

W bieżącym roku Urząd Miasta Chełm wydał 29 decyzji dla osób fizycznych i 34 dla przedsiębiorców. (bf)