Raban na sesji

Ostatnia sesja rady gminy Gorzków zakończyła się zgrzytem. Mieszkańcy Olchowca są przeciwni budowie asfaltowej drogi z Felicjana w kierunku Baranicy i zarzucają przewodniczącemu rady Konstantemu Nieściorowi, że ma ona prowadzić do jego posesji. Dostało się też radnej powiatowej Ewie Nieścior. Jedna z mieszkanek zapytała, jakie trzeba mieć znajomości w zarządzie dróg, by powiat skosił trawę przy wjeździe do posesji radnej…

Po ostatniej sesji rady gminy można śmiało powiedzieć, że kampania wyborcza w Gorzkowie właśnie się rozpoczęła. Na posiedzenie przyszli mieszkańcy Olchowca, którym nie podoba się pomysł budowy asfaltowej drogi w Felicjanie. Ma ona skrócić dojazd do Baranicy. Na inwestycję od samego początku mocno napiera przewodniczący rady gminy Konstanty Nieścior. W posiedzeniu udział wzięła też powiatowa radna, Ewa Nieścior, prywatnie żona przewodniczącego, najprawdopodobniej kandydatka na wójta w najbliższych wyborach samorządowych, które odbędą się albo za rok, albo za półtora roku.

Jeden z mieszkańców zarzucił przewodniczącemu, że droga będzie prowadziła tylko do jednej posesji, właśnie Nieściora. – Po co nam asfaltowa droga, skoro jest już dojazd do wsi. Gminę stać na taki wydatek? To mnie bulwersuje. Chcieliśmy, żeby droga z Baranicy do Felicjana była ułożona z płyt betonowych – mówił.

Przewodniczący stwierdził, że jest to kłamstwo, bo droga nie będzie prowadziła do jednej posesji. – Ta droga połączy dwie „powiatówki” i skróci dojazd do Baranicy. Dziś mieszkańcy muszą jeździć przez Gorzków. Ja już mam drogę, którą jeżdżę i będę jeździł – tłumaczył.

Konstanty Nieścior przekonywał, że rada gminy chciała, aby droga z Felicjana do Baranicy była ułożona z płyt betonowych, ale jak sam powiedział, wójt Marek Kasprzak stwierdził, że należy położyć na niej asfalt, bo przyległe działki zyskają na wartości.

Jego słowa potwierdził wiceprzewodniczący rady, Radosław Parka, który miesiąc temu oficjalnie ogłosił, że będzie kandydował na wójta. Jego szanse na wygraną wydają się dość spore. – To nie był pomysł radnych, a pana wójta, żeby wybudować asfaltową drogę. Nie oznacza to jednak, że inwestycja będzie już teraz realizowana. Na nią potrzebujemy dofinansowania, bo gmina nie ma pieniędzy. Liczymy, że jeśli dostaniemy np. z Polskiego Ładu wsparcie w wysokości 80-90 proc. wszystkich kosztów, udział własny gminy będzie niewielki. Być może na realizację tego zadania poczekamy jeszcze kilka lat – tłumaczył R. Parka.

Nieścior dodał, że droga będzie miała 3,5 m szerokości. – Wiem, czego się obawiacie, że będą wywłaszczenia. W wielu miejscowościach ludzie dziękują za budowę dróg, a tu stanął mur. Robi się negatywną kampanię, a przecież droga będzie służyła przede wszystkim ludziom, a nie mnie – wyjaśniał przewodniczący.

Jeden z mieszkańców zarzucił Nieściorowi, że nie mówi prawdy i upierał się przy pierwotnym pomyśle, czyli ułożeniu na drodze płyt betonowych. – Właśnie o tym mówiłem, że rada chciała poprawić przejazd, a wójt uznał, by wybudować drogę z asfaltu – wtrącił się Radosław Parka. – Dlatego trzeba opracować dokumentację i inwestycja będzie droższa.

Konstanty Nieścior odparł zarzuty, zapewniając, że on i tak korzysta z innej drogi, a ta planowana do budowy powinna być wykonana, bo tego też oczekują mieszkańcy Baranicy. Na sesji nie było wójta Kasprzaka. Jego zastępca Piotr Cichosz stwierdził, że gmina musi mieć dokumentację projektową, by wykonać inwestycję. Dodatkowo droga w Felicjanie nie miała żadnego statusu, a gmina zdecydowała się na nawierzchnię asfaltową, bo tego chcieli mieszkańcy.

Na mało wygodne pytania na sesji odpowiadał nie tylko Konstanty Nieścior. Mieszkanka Olchowca zapytała jego żonę, Ewę Nieścior, o to, jakie trzeba mieć znajomości, żeby Zarząd Dróg Powiatowych w Krasnymstawie skosił trawę na drodze dojazdowej na posesję radnej. Kobieta stwierdziła, że widziała to na własne oczy.

Radna zapewniała, że powiat kosił wyłącznie pobocza, a rosnącą na drodze prowadzącej do posesji trawą zajął się jej sąsiad. – Niech pani zastanowi się, co mówi i nie wchodzi w prywatne potyczki. Nie potrafi pani kulturalnie się zachować. Mogła pani przyjść na komisje i dyskutować, a nie na sesji. Takie zachowanie mieszkańców to wstyd – mówiła.

Ewa Nieścior po sesji przyznała, że wszystkie zarzuty wobec niej i męża, jakie padły na sesji to same kłamstwa. Do sądu jednak nie pójdzie, bo nie ma na to czasu, ale nie pozwoli też, aby ktokolwiek ją pomawiał. (s)