Radna chciała na scenę

Beata Augustynek, radna powiatowa, nawywijała na dożynkach w Wierzbicy – donoszą informatorzy. Chciała wejść za kulisy i scenę, żeby zrobić zdjęcie z gwiazdą wieczoru. Gdy jej nie wpuszczono, krzyczała, że będzie zwalniać z pracy. – Radna chyba zachłysnęła się władzą. A wszystko wskazywało na to, że może i czymś jeszcze – komentowali świadkowie. B. Augustynek skłamała, że żadnego incydentu nie było. Może po prostu nie pamięta?

Gospodarzem tegorocznych dożynek powiatu chełmskiego, które odbyły się 11 września, była Wierzbica. Impreza się udała, o czym pochwalił się podczas ostatniej sesji współorganizator święta plonów, starosta chełmski Piotr Deniszczuk. – Było bardzo wielu gości, pogoda była doskonała, organizacyjnie wszystko zostało dopięte jak należy – mówił. Ale złośliwi szybko donieśli, że nie wspomniał o incydencie z udziałem partyjnej koleżanki, radnej i członka zarządu powiatu Beaty Augustynek. Już po oficjalnym rozpoczęciu imprezy, przywitaniu gości i solidnym bankiecie radna chciała za wszelką cenę dostać się za kulisy, żeby zrobić zdjęcie z gwiazdą dożynek, zespołem Defis. A kiedy ochrona i pracownicy urzędu jej na to nie pozwolili, zaczęła na nich krzyczeć. – Wiecie, kim jestem? Już tu nie pracujecie! – miała grozić. Na awanturę nadszedł podobno wójt Wierzbicy Andrzej Chrząstowski, który miał utemperować natarczywą radną. Zniesmaczeni świadkowie zajścia komentowali, że radna zachłysnęła się swoją – wątpliwą – władzą, a niektórzy dodawali, że może i czymś jeszcze podczas bankietu.
Gdy o incydent zapytaliśmy radną, gładko skłamała, że nic takiego nie miało miejsca. Zajście bagatelizował wójt Chrząstowski, ale nie zaprzeczył, że do niego doszło. Podobnie jak koledzy B. Augustynek z powiatowej rady. Wieść oczywiście rozeszła się po chełmskim starostwie, którego pracownicy mają teraz używanie. (bf)