Radna odda mandat?

Zamojski sąd unieważnił głosowanie do rady powiatu chełmskiego w jednym z obwodów w Rejowcu Fabrycznym po proteście wyborczym Andrzeja Dzirby. Będzie ponowne liczenie głosów, które rozstrzygnie czy radna Lucyna Sado straci mandat.

O proteście wyborczym Andrzeja Dzirby pisaliśmy już dwukrotnie. Były radny powiatowy startował z listy PSL w największym okręgu nr 1, do którego wchodzą trzy Rejowce i Siedliszcze. W ostatnich wyborach był jedynką na liście. Ale mimo dobrego wyniku i zebrania 667 głosów mandatu nie uzyskał. O zaledwie jeden głos wyprzedziła go, startująca z drugiego miejsca, Lucyna Sado z Siedliszcza. A drugi mandat z listy przypadł Dorocie Łosiewcz, na którą głosowało najwięcej, bo aż 752 osoby.

Dzirba, za namową znajomych, złożył protest. W końcu to tylko jeden głos, a pomyłka w liczeniu każdemu może się zdarzyć. Tym bardziej, że w tych wyborach pracowały dwie komisje. Inna przyjmowała głosy, inna je zliczała. I okazało się, że do pomyłki doszło. Po zliczeniu głosów nieważnych sąd dopatrzył się nieprawidłowości w jednej z komisji w Rejowcu Fabrycznym i unieważnił to głosowanie. Prawdopodobnie znalazł tam jeden głos ważny, oddany właśnie na Andrzeja Dzirbę. Co to oznacza?

– W miniony czwartek sąd wydał postanowienie w tej sprawie, które nie jest prawomocne. Wystąpiliśmy o odpis i uzasadnienie, żeby móc podjąć jakiekolwiek dalsze działania – mówi Marta Krasa-Burak, dyrektor chełmskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego.

Z naszych informacji wynika, że sąd nakazał ponowne przeliczenie głosów w obwodzie w Rejowcu Fabrycznym. Zawiesił także mandat Lucyny Sado. Jeśli potwierdzi się, że Dzirba i Sado uzyskali tyle samo głosów, mandat zdobędzie ten kandydat, który zwyciężył w większości spośród 23 obwodów. Tutaj szala przechyla się na korzyść A. Dzirby. Ale ponowne liczenie głosów, tym razem ważnych, może przynieść różne rezultaty, bo i wśród tych kart mogło przecież dojść do pomyłki.

– Ja to rozumiem. To tylko jeden głos różnicy. Pomyłka, błąd ludzki może się zdarzyć każdemu – mówi L. Sado. – Co prawda nie jestem stroną w tym postępowaniu i nie znam orzeczenia sądu, ale nie zamierzam z nim dyskutować. Komisarz wyborczy podejmie decyzję, a ja się do niej zastosuję. Staram się wypełniać mandat najlepiej, jak mogę. I cieszę się, że mieszkańcy obdarzyli mnie dużym zaufaniem, głosując po raz kolejny na mnie. (bf)