Radna w skansenie

Chełmska radna miejska Anna Mirzwa od ubiegłego tygodnia pracuje w Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie. Działaczka PO objęła stanowisko zastępcy dyrektora. Ma odpowiadać m.in. za sprawy administracyjno-techniczne.

Anna Mirzwa z wykształcenia jest magistrem zarządzania, ukończyła też studia podyplomowe z zakresu doradztwa zawodowego. Niegdyś zatrudniona w chełmskim „pośredniaku”, ostatnio obejmowała stanowisko kierownika Powiatowej Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Chełmie. Na początku tego roku działaczka PO i miejska radna udała się na zwolnienie chorobowe. Nie uchroniło jej to jednak od utraty posady. Po „czystkach PiS” razem z innymi „niewygodnymi” dla partii rządzącej kierownikami jednostek powiatowych została odwołana ze stanowiska. Po trwającym pół roku zwolnieniu znalazła nowe zajęcie. Od ubiegłego tygodnia, jako drugi zastępca dyrektora lubelskiego skansenu, kieruje działami ekspozycji i edukacji oraz działem administracyjno-technicznym.
Na stanowisku, które objęła, od dawna był wakat, a w Muzeum Wsi Lubelskiej był tylko jeden zastępca dyrektora. Ponieważ nie było obowiązku ogłaszania konkursu na drugie stanowisko, dyrektor podjął decyzję o zatrudnieniu chełmskiej radnej. To automatycznie wywołało lawinę komentarzy, jakoby Mirzwa dostała pracę dzięki „plecom”.
Muzeum podlega urzędowi marszałkowskiemu, a sprawami kultury zajmuje się wicemarszałek Krzysztof Grabczuk (polityk PO). Z kolei siostrą Mirzwy jest liderka chełmskiej platformy, współpracownica Grabczuka i dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy – Małgorzata Sokół.
– Decyzje o zatrudnieniu podejmują dyrektorzy, a nie Zarząd Województwa – komentuje wicemarszałek. – Na pewno będę wspierał wszystkie osoby, które zostały bezpodstawnie, w tym z powodów politycznych, wyrzucone z pracy – dodaje K. Grabczuk. (pc)