Radna wytargowała daszki

– Zamiast wydawać kolejną książkę, zainwestujmy w zadaszone ławki na placach zabaw – zgłosiła wniosek na ostatniej sesji radna Edyta Lipniowiecka. Miasto zapewnia, że znajdą się pieniądze na obie rzeczy – w tym roku na książkę, w przyszłym na daszki.


Podczas ostatniej sesji świdniccy radni przegłosowali zmiany w budżecie, w myśl których w tym roku miasto zrezygnuje z planowanej wcześniej przebudowy sanitariatów w budynku przy Kolejowej 4.

– W budżecie zapisano na to 40 tys. zł – mówi radna Edyta Lipniowiecka (ŚWS). – Okazało się, że to zadanie zostanie zdjęte, bo ta kwota nie wystarczy. Była mowa o tym, że ten remont zostanie wpisany do przyszłorocznego budżetu, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze, a dokładnie 30 tys. zł z tej kwoty, pójdzie na wydanie książki na temat Świdnika. Moim zdaniem tę publikację można byłoby wydać w przyszłym roku. Okazja też będzie dobra, ponieważ będziemy obchodzić, okrągłą, 65. rocznicę nadania praw miejskich Świdnikowi.

Podczas sesji radna złożyła formalny wniosek, aby jednak wstrzymać się z publikacją, a pieniądze przeznaczyć na przykład na zadaszone ławki przy placach zabaw, o które zabiega od kilku miesięcy.

– Dostałam pytanie od pani sekretarz, czy wycofam wniosek, jeżeli dostanę zapewnienie, że pojawi się i publikacja, i znajdą się też pieniądze na daszki. Przystałam na tę propozycję. Wycofałam wniosek i zapytałam, skąd zostaną przesunięte środki na zadaszenie. Powiedziano mi, żebym się o to nie martwiła, że pieniądze będą. Mimo to w głosowaniu nad zmianami w budżecie wstrzymałam się, ponieważ uważam, że mimo wszystko ta publikacją nie jest niezbędna w tym roku. Mam nadzieję, że nie będzie podszyta wyborami. Cieszę się, że te ławki z zadaszeniami będą mogły się pojawić, a pieniądze na nie zostaną przesunięte z żadnej istotnej dla mieszkańców inwestycji. Liczę, że miasto dotrzyma słowa – mówi radna.

W rozmowie z nami sekretarz Ewa Jankowska przyznaje, że miasto rzeczywiście zamierza przychylić się pomysłu radnej. Już wystosowało zapytania o koszty zadaszonych ławek do trzech firm i zamierza umieścić to zadanie w przyszłorocznym w budżecie. Oczywiście nie oznacza to, że ławki pojawią się na wszystkich placach zabaw czy skwerkach. Najpierw miasto zainstaluje ich kilka, by przetestować, czy takie rozwiązanie w ogóle będzie podobać się mieszkańcom.

– Pani radna postawiła na szali dwie sprawy: uczczenie rocznicy stulecia niepodległości, które jest niepowtarzalne – w przyszłym roku wydawanie jakiejkolwiek publikacji na ten temat, będzie nieaktualne – oraz ławki. Nie chciałabym, aby tak dwie różne kwestie były stawiane na równi, żeby mieszkańcy musieli decydować, co jest lepsze i ważniejsze. Obie rzeczy są potrzebne, ale zupełnie różne. Pani radna zgłasza pomysły, zauważając problemy, które sama posiada i to jest fajne.

My, jako władza, musimy widzieć problemy wszystkich i patrzeć szerzej. Są ludzie, którzy mają duże poczucie odpowiedzialności za sprawy państwowe i uważają, że stulecie niepodległości należy odpowiednio uczcić. Rozumiemy też problemy młodych mam, dlatego przychylamy się, aby zakupić ławki z daszkami – mówi sekretarz. (w)