Radni kłócili się online

Przewodniczący Rady Powiatu Świdnickiego Andrzej Mańka musiał po raz pierwszy zmierzyć się z wyzwaniem poprowadzenie obrad online

Choć ostatnia sesja Rady Powiatu Świdnickiego po raz pierwszy odbyła się online to emocje były nie mniejsze jak podczas każdej, normalnej sesji. Radni sporo czasu poświęcili dyskusji na temat protestów przeciw orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Ze strony samorządowców PiS padły nawet propozycje, aby w obliczu trwającej pandemii Covid-19 starosta wyciągał konsekwencje wobec organizatorów takich zgromadzeń.

Pierwszą dyskusję wśród radnych wywołała uchwała w sprawie przyjęcia protokołu z poprzedniej, sierpniowej sesji. Radna Edyta Lipniowiecka (ŚWS) poinformowała, że złożyła w biurze rady powiatu wniosek o uzupełnienie protokołu z XXIII sesji rady powiatu o wypowiedzi przewodniczącego Andrzeja Mańki oraz innych radnych, aby pokazać kontekst, w jakim padły słowa radnego Jakuba Osiny (ŚWS). Przypomnijmy, że to właśnie na tej sesji między przewodniczącym, a radnym Świdnik Wspólna Sprawa doszło do utarczek słownych, po których Mańka zapowiedział, że pozwie Osinę do sądu, za to, że ten nazwał go „debilem”. Wniosek radnej ŚWS poparł m.in. radny Marcin Najda (PSL).

– Od momentu, kiedy sesje są rejestrowane była praktyka, że protokół jest skrócony; obok uchwał pojawiała się adnotacja, kto zabrał głos w dyskusji i był odnośnik do nagrania. W tym przypadku zrobiono to inaczej i wybiórczo potraktowano jedną z wypowiedzi. Zatem ja też chciałbym, aby moja wypowiedź i wszystkich innych radnych była zacytowana. Protokół będący najważniejszym dokumentem z sesji powinien być dokładny i bezstronny – mówił radny Najda.

Radosław Brzózka (PiS), radny i do ubiegłego tygodnia członek zarządu powiatu, a teraz szef gabinetu politycznego ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka, wyjaśniał, że protokół nie jest stenogramem i nie ma obowiązku przytaczać dosłownych treści wypowiedzi, a jeśli pojawiają się wnioski o zmianę tego dokumentu, powinny zawierać proponowaną treść.

– Jeżeli będziemy to robić w innym trybie, doprowadzimy do paraliżu tej czynności technicznej, którą wykonują pracownicy starostwa – przekonywał Brzózka.

Radny Jakub Osina stwierdził, że zdaje sobie sprawę, iż próba uchwalenia protokołu z XXIII sesji w takim, jak ujął „dość niecodziennym kształcie”, jest przygotowywaniem przez przewodniczącego Andrzeja Mańkę dowodów do procesu sądowego przeciw niemu.

– Nawet gdybyśmy w sądzie skończyli nasz spór o granice wolności wypowiedzi; o to, co może przewodniczący podczas sesji i na sali sądowej, to apeluję o to, żebyśmy grali fair. Nie wypieram się tych słów, które padły na sesji. Zresztą potwierdziłem to w prasie. Tylko te słowa padały w określonym kontekście, jako reakcja na konkretną wypowiedź pana Andrzeja Mańki; w mojej ocenie niemądrą wypowiedź. Moje słowa zostały wypowiedziane w trybie warunkowym, mówiłem o przyszłości. Proszę, aby w protokole zapisać, albo całą tę dyskusję, albo odesłać do nagrania, które istnieje. W przeciwnym razie będę zmuszony głosować przeciw temu protokołowi, o co też proszę pozostałych państwa radnych – mówił radny Osina, a radny Dariusz Kołodziejczyk (PSL) dodał, że to wygląda tak, jakby to protokołu „zakradła się cenzura”.

Do protokołu z lipcowej sesji odniósł się również przewodniczący Andrzej Mańka, który stwierdził, że bierze na siebie odpowiedzialność za jego treść, bo prosił pracownicę sekretariatu, aby obraźliwy w ocenie przewodniczącego fragment wypowiedzi J. Osiny, został w tym protokole umieszczony.

– Prawda jest taka, że ta wypowiedź została wygłoszona na sesji. To jest wypowiedź bez precedensu. Odkąd powiat świdnicki funkcjonuje nigdy tego typu wulgarnych wypowiedzi na sesji nie było. Myślę, że biorąc pod uwagę tą całą sytuację, ta wypowiedź powinna znaleźć się w protokole i dlatego się znalazła. Pan Jakub Osina ma rację, bo tak jak zapowiedziałem, nie zostawię tej sprawy. Tego typu działania na sesji trzeba ukrócić. W przeciwieństwie do pana Jakuba Osiny nie mam się czego wstydzić, jeśli chodzi o wypowiedzi na poprzedniej sesji i nie mam nic przeciwko, aby fragment mojej wypowiedzi, który zacytowała pani Lipniowiecka, znalazł się w protokole. Może się tam znaleźć każde słowo, które padło w tej dyskusji, łącznie z tymi, których jeszcze nie wprowadziliśmy, bo są zbyt wulgarne. Jednak jeśli zgłaszamy do protokołu jakieś wnioski, muszą one być konkretnie sformułowane. Ta część wniosku pani Lipniowieckiej, która cytuje moją wypowiedź spełnia to kryterium, natomiast pozostała część już nie i trudno żebyśmy teraz zaganiali kogoś do pracy, żeby przesłuchiwał nagranie i poprawiał protokół – mówił Andrzej Mańka.

Padła propozycja, aby uzupełnić protokół o sugestie radnej i przełożyć głosowanie nad nim na kolejną sesję, ale nie spotkała się on z akceptacją większości.

Ostatecznie wniosek radnej Lipniowieckiej został odrzucony (9 radnych głosowało za odrzuceniem, 7 za przyjęciem, a 2 wstrzymało się od głosu), zaś sam protokół został uchwalony 13 głosami za.

Błędy poprzedników?

W punkcie dotyczącym sprawozdania z działalności zarządu starosta Łukasz Reszka poinformował m.in., że w wyniku przegranego procesu sądowego Starostwo Powiatowe musi zapłacić prawie 80 tys. zł odszkodowania firmie budowlanej z Łęcznej – wykonawcy boiska sportowego przy Zespole Szkół w Trawnikach. Inwestycja była realizowana w poprzedniej kadencji (umowa pomiędzy powiatem i wykonawcą została podpisana w 2016 roku). Prace miały obejmować wybudowanie boiska sportowego, ale także ogrodzenia, chodników oraz oświetlenia zewnętrznego.

– Firma wykonała zadanie w kilka miesięcy, ale problemy pojawiły się, gdy przyszło do rozliczeń z powiatem, bo ten potrącił ponad 50 tys. zł z umówionej kwoty. Twierdząc, że firma opóźniła się z wykonaniem umowy – mówi Ł. Reszka. – Przedsiębiorstwo z Łęcznej wykonało również roboty dodatkowe na kwotę 40 tys. zł i nie otrzymało za to pieniędzy. W ocenie sądu przyczyną nieodebrania robót w umówionym terminie był konflikt pomiędzy inspektorem nadzoru z przedstawicielem wykonawcy oraz zamiar uzyskania od wykonawcy dodatkowego świadczenia w postaci urządzenia do utrzymywania boiska. Sąd potwierdził nieprawidłowość potrącenia 50 tys. zł i oddalił roszczenia dotyczące robót dodatkowych. Przez błędy poprzedników musimy wykonawcy oddać to, co zostało niesłusznie zabrane i to z odsetkami. W sumie blisko 80 tys. zł. To bardzo dużo, szczególnie teraz, gdy cały kraj walczy z kryzysem spowodowanym pandemią. Nie ukrywam, że tę kwotę wolelibyśmy przeznaczyć na zakup środków ochrony, czy wsparcie pracowników Domów Pomocy Społecznej, a nie na przegrane sprawy w sądzie.

Słowa starosty nie pozostały bez odzewu jego poprzednika, radnego Dariusza Kołodziejczyka.

– Pan starosta mówi o błędach poprzedników, bo powiat przegrał sprawę w sądzie o zapłatę odszkodowania. Jak doskonale wiemy, każdy zarząd musi dbać o środki publiczne, dlatego zgodnie z wiedzą i informacjami, które na daną chwilę zarząd posiadał, takie potrącenie było zasadne. Jeżeli chodzi o wyroki sądowe z nimi się nie dyskutuje. Równie dobrze można teraz pytać pana starostę, ile odszkodowania zapłacił zwolnionym ze starostwa pracownikom – mówił. D. Kołodziejczyk.

Kto czyha na ludzkie życie?

W punkcie dotyczącym interpelacji radny Arkadiusz Pszeniczka (PiS) zaproponował, aby starosta zasponsorował nagrodę trzem nauczycielom, którzy na 10 dni zrezygnowali ze swojego życia prywatnego i zgodzili się pełnić opiekę nad uczniami odbywającymi kwarantannę w internacie PCEZ. Radny zwrócił się też do starosty z prośbą o interwencję „mającą na celu ochronę zdrowia i życia mieszkańców powiatu świdnickiego”.

– W czasie pandemii, kiedy narzuca się przedsiębiorcom ograniczenia w funkcjonowaniu ich firm, niekiedy grożące bankructwem; w czasie kiedy uczniowie uczą się w systemie zdalnym i kiedy młodzi ludzie, chcący zawrzeć związek małżeński, nie mogą zorganizować wesela, w przestrzeni publicznej organizowane są protesty, których uczestnicy bardzo często łamią obowiązek zachowywania dystansu społecznego oraz noszenia maseczek. Wnoszę do pana starosty o podjęcie wszelkich możliwych działań, mających na celu wyciągnięcie konsekwencji od organizatorów tych zgromadzeń. Od organizatorów, nie od uczestników, bo uczestnicy to są głównie osoby w młodym wieku i mam wrażenie, że nie zawsze zdają sobie sprawę z konsekwencji udziału w takich zgromadzeniach. Taka interwencja byłaby, uważam, wyrażeniem szacunku dla pracowników służby zdrowia, którzy w czasie pandemii walczą o nasze zdrowie – mówił radny Pszeniczka.

Jego wystąpienie było nieco zakłócane problemami technicznymi, co skomentował radny Jakub Osina.

– Słabo było słychać. Z tego co słyszałem, pan Pszeniczka pytał, kiedy następne spotkanie w sprawie obrony praw kobiet. Z tego co widziałem w internecie, to spotkanie będzie w najbliższy piątek o godz. 18 pod Urzędem Miasta. Postaram się tam być. Na pewno będzie tam wiele osób dobrej woli. Myślę, że mieszkańcy mogą wziąć pod uwagę uczestnictwo w tym zebraniu, tym bardziej, że przestrzegane są wszelkie standardy jeśli chodzi o odległość i noszenie maseczek – mówił radny.

Jeszcze później w trakcie sesji, przy okazji omawiania m.in. sprawozdania z działalności Warsztatów Terapii Zajęciowej między radnymi wywiązała się dyskusja dotycząca protestów, które w ostatnich dniach odbywały się w całym kraju.

– Ile razy spotykam się z osobami niepełnosprawnymi, szczególnie z niepełnosprawnymi intelektualnie, czy zespołem Downa i ile razy zapoznaję się z tego typu sprawozdaniami o działalności, tyle razy zadaję sobie pytanie, co jest miernikiem człowieczeństwa? Czy sprawność intelektualna? Tyle razy się zastanawiam i przekonuję się, że warto bronić życia każdego człowieka, bronić życia osób niepełnosprawnych i warto o takie osoby dbać i takim osobom pomagać – mówił radny Tomasz Szydło (PiS).

– Pytanie tylko: przed kim bronić. Kto czyha na to życie? Nie znam osób, które czyhałyby na życie. Jeżeli ktoś czyha na życie innych osób, to należałoby to zgłaszać na policję – odniósł się do tej wypowiedzi radny Osina.

– Na życie niewinnych osób czyha cywilizacja śmierci. To jest struktura zła, z którą nie poradzą sobie funkcjonariusze, którzy mają zupełnie inne zadania. To wyzwanie dla całej ludzkości, dla naszego całego społeczeństwa, panie Jakubie – odpowiadał radny Radosław Brzózka.

– Mówimy ogólnie, kiedy nie mamy nic do powiedzenia. I zdaje się, że pana wypowiedź to podręcznikowy przykład tego typu wypowiedzi – ripostował Osina.

Głos w tej dyskusji zabrał również przewodniczący Andrzej Mańka, mówiąc, że jeżeli ktoś chce zobaczyć tych, którzy czyhają na ludzkie życie, powinien włączyć dziś telewizor.

– W telewizji takich osób, które domagają się mordowania dzieci nienarodzonych będzie mógł zobaczyć bardzo wiele – mówił przewodniczący.

– Być może w TVP, w telewizji pisowskiej, tego się pan nie dowie, ale to nie są protesty fanów aborcji. To są protesty ludzi, którzy chcą wolnego wyboru dla kobiet, w sytuacjach kiedy kobiety mają być zmuszane do rodzenia martwych płodów, lub płodów z wadami letalnymi. Rozpowszechnimy zapis tej dyskusji, aby kobiety ze Świdnika dowiedziały się, kto jest ich przedstawicielem w radzie powiatu – zapowiedział Osina.

Jego słowa również nie zostały bez reakcji.

– Nie wiem w jakiej rzeczywistości żyje pan Osina, ale wystarczyłoby, aby poczytał transparenty, które noszą niektórzy uczestnicy tych protestów – mówił A. Mańka.

O zakończenie tej dyskusji apelowała m.in. radna Edyta Lipniowiecka, tłumacząc, że zwolennicy orzeczenia TK nie przekonają jego przeciwników i odwrotnie. Później, już pod koniec sesji, radna jeszcze raz zabrała głos w sprawie protestów tłumacząc, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego postawił kobiety w bardzo trudnej sytuacji.

– Zdaję sobie sprawę w jakiej sytuacji epidemiologicznej się znajdujemy. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego sprawił jednak, że kobiety po prostu nie mogą obojętnie siedzieć w domu. To co się dzieje na polskich ulicach, to wina rządu, który nie potrafił, nie chciał poczekać z tak ważnym i trudnym tematem do czasu wygaśnięcia pandemii – mówiła radna. Przypomniała też sytuację z czerwca br., kiedy przed wyborami prezydenckimi w Świdniku gościł premier Morawiecki i wytknęła, że wtedy oficjalnie pandemia wciąż trwała, a nikomu nie przeszkadzały tłumy na placu Konstytucji.

Do tematów omawianych podczas ostatniej sesji rady powiatu świdnickiego wrócimy w kolejnym wydaniu „Nowego Tygodnia”.

(w)