Radny rozlicza senatora

Radny Eugeniusz Wilkowski (PiS) drąży temat sprzedaży przez PWSZ w Chełmie działek podarowanych jej przez miasto. Kupił je ówczesny rektor uczelni Józef Zając – senator PiS (kiedyś PSL). Radny Wilkowski atakuje coraz śmielej. Na ostatniej sesji inni rajcy gratulowali mu odwagi.

Swoje wystąpienie na sesji Wilkowski zaczął od sprawy działek przy ul. Batorego przekazanych w 2001 roku uczelni przez miasto. O pomysł na ich zagospodarowanie pytał na sesji w maju. Niedawno dostał odpowiedź.
– Wynika z niej, że to miasto, a nie uczelnia, jest winne, iż teren przy Batorego do dziś nie został zainwestowany – mówił Wilkowski. – PWSZ do listopada ubiegłego roku nie mogła podjąć żadnych działań, bo – jak napisał rektor Arkadiusz Tofil – przedłużało się postępowanie dotyczące zmiany planu zagospodarowania przestrzennego miasta. Jednocześnie dostałem też pismo od wiceprezydenta Józefa Górnego, który informuje, że uczelnia wniosek o zmianę w planie złożyła dopiero w lipcu 2014 roku. Zatem odpowiedź rektora jest nieprawdziwa. A skoro tak, to mam prawo przypuszczać, że reszta również nie jest do końca prawdą.
Zdaniem Wilkowskiego, nierealne są deklarowane przez uczelnie działania, zmierzające do przygotowania wzgórza przy Batorego do planowanych inwestycji, z przeznaczeniem m.in. pod obiekty Instytutu Nauk Medycznych, który – jak stwierdził w odpowiedzi rektor Tofil – prężnie się rozwija. – Dlaczego PWSZ oferuje tylko pierwszy poziom nauczania? Dziś pielęgniarstwo wymaga już wyższego stopnia kształcenia – uważa E. Wilkowski. – Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego szykuje dużą reformę. Zamierza wprowadzić trzy kategorie: badawczą, badawczo-dydaktyczną i dydaktyczną i przyporządkować je uczelniom. Wiedząc o rygorach, jakie będą obowiązywały, to, że PWSZ nie dostanie najwyższej kategorii, czyli badawczej, jest bezsprzeczne. Czy stanie się uczelnią z kategorii badawczo-dydaktycznej, trudno stwierdzić. Dlatego też uważam, że działki przy Batorego, jeśli zostaną w PWSZ, nadal będą straszyły chwastami i krzakami.

Nie zarzuca, tylko pyta

Radny nie omieszkał poruszyć sprawy działek bezpłatnie przekazanych uczelni w 2001 roku przez miasto. Chodzi o teren nieopodal parku osiedlowego na XXX-leciu, na którym znajdował się niedokończony domek gospodarza parku. O tej sprawie również mówił na majowej sesji. Sugerował wówczas, że nieruchomości zostały sprzedane ówczesnemu rektorowi Józefowi Zającowi, po bardzo atrakcyjnej cenie, co okazało się prawdą. Z odpowiedzi rektora Tofila wynika, że ówczesny rektor uczelni Józef Zając za trzy działki, w tym jedną ze znajdującym się w trakcie prac budowlanych budynkiem, w marcu 2004 r. zapłacił 28 024 zł!
Co ciekawe, w czerwcu 2003 roku Konwent PWSZ wyraził zgodę na sprzedaż nieruchomości, których wartość, zgodnie z aktami notarialnymi z grudnia 2001 r. i listopada 2002 r., podpisanymi przez ówczesne władze miasta i uczelni, została oszacowana na ponad 76 tys. zł. PWSZ w grudniu 2003 roku ogłosiła przetarg, ale nikt się do niego nie zgłosił. Przed drugim przetargiem uczelnia zleciła wycenę działek. Rzeczoznawca w styczniu 2004 r. oszacował je na 27 747 zł. Oznacza to, że przez dwa lata ich wartość spadła o blisko 50 tys. zł. Stwierdził on, że stojący na jednej z działek niedokończony budynek znajduje się w złym stanie technicznym.
Na sprzedaż działek zgodę wyraziła rada miasta. W uchwale był jednak zapis, że kupić je mogli tylko pracownicy dydaktyczni PWSZ i przeznaczyć pod budowę domów.
– W dalszym ciągu nie wiemy czy przetarg był ograniczony i kto do niego przystąpił – mówił radny Wilkowski. – Rada miasta została oszukana, wprowadzona w błąd, bo dała zgodę na zbycie działek, ale nie na sprzedaż rektorowi Zającowi! Przyznaję, byłem członkiem konwentu PWSZ, bo skierowała mnie tam rada powiatu chełmskiego. Rektor Zając z niechęcią tę decyzję zaakceptował. Uczestniczyłem w dwóch, może trzech posiedzeniach. Przewodniczącym był wówczas Krzysztof Grabczuk. Nie pamiętam czy głosowałem za sprzedażą działek, ale jeśli tak było, na pewno miałem dobre intencje, żeby trafiły one w ręce pracowników dydaktycznych. Kupione w 2004 roku przez rektora Zająca za 28 tys. zł nieruchomości dziś są przez niego szacowane na 180 tys. zł. Wartość działek zatem wielokrotnie wzrosła. Zastanawiające jest, dlaczego rzeczoznawca zaniżył wycenę majątku. Czy nie miało to przypadkiem charakteru zmowy? Kieruję się sceptycyzmem, dlatego mam prawo pytać, nie stawiam zarzutów. Niejasności zawsze trzeba wyjaśnić. Jeżeli więc rektor Zając jest człowiekiem honoru, powinien zrzec się tych działek, żeby oczyścić sytuację wokół siebie. Odpowiedź rektora Tofila w ogóle mnie nie satysfakcjonuje, ona tak naprawdę niczego nie wyjaśnia, jest pokrętna.

Radni pod wrażeniem

Radny Wilkowski na ostatniej sesji „poszedł na całość”. Jego dalsza wypowiedź wywołała konsternację na sali obrad. – Mur milczenia wokół PWSZ powoli pęka – mówił. – To, co dzieje się w uczelni, jest nie do zaakceptowania. W jej kierownictwie zasiada siostrzeniec profesora Zająca – aktualny rektor i obecna żona, która jest prorektorem. To jest nepotyzm – grzmiał Wilkowski.
Do wystąpienia radnego nikt się nie odniósł, ale w kuluarach koledzy z rady gratulowali Wilkowskiemu odwagi. (ps)