Radzięciak się wyłamał

Wiesław Radzięciak, wójt gminy Leśniowice, jako jedyny samorządowiec z powiatu chełmskiego nie podpisał z chełmską delegaturą Krajowego Biura Wyborczego tzw. porozumienia w sprawie obsługi urzędnika wyborczego. – Liczyłem, że urzędnik wyborczy zajmie się całym procesem wyborczym, a tymczasem większość zadań wciąż należy do gminy. Do tego jeszcze udostępniamy urzędnikowi wyborczemu lokal, komputer, wypłacamy wynagrodzenie, a najgorsze, że pieniądze przekazane nam na organizację wyborów są niewystarczające – mówi Radzięciak.

Zamieszania odnośnie organizacji tegorocznych wyborów samorządowych było sporo. Nie wypaliły pomysły o transmisji głosowania z lokalów wyborczych, co uznano za niezgodne z unijnym rozporządzeniem o ochronie danych osobowych. Pozostała jeszcze kwestia współpracy samorządowców z tzw. urzędnikami wyborczymi. Samorządowcy zwracali uwagę, że przecież do tej pory to gminy odpowiedzialne były za organizację wyborów, wszyscy znali swój zakres obowiązków i dobrze się z nich wywiązywali. Początkowo brakowało chętnych na urzędników wyborczych.

W końcu jednak szef krajowego biura wyborczego ich powołał. W powiatach chełmskim, włodawskim i krasnostawskim, które podlegają chełmskiej delegaturze Krajowego Biura Wyborczego, jest ich 35. Lista zadań urzędników wyborczych wyliczona jest m.in. na stronie internetowej Państwowej Komisji Wyborczej. Wszystkie te zadania mają być wykonywane we współpracy z samorządowcami. Ostatecznie jednak to wójtowie, starostowie i marszałkowie województw zobowiązani są zapewnić obsługę i techniczno-materialne warunki pracy obwodowych i terytorialnych komisji wyborczych oraz wykonanie zadań związanych z organizacją i przeprowadzeniem wyborów.

Latem chełmska delegatura KBW wystosowała do samorządowców z powiatów chełmskiego, włodawskiego i krasnostawskiego porozumienia w sprawie określenia warunków organizacyjno-administracyjnych i technicznych obsługi urzędników wyborczych oraz zasad pokrywania kosztów ich działania. W porozumieniu tym wyliczone jest wszystko to, co samorządowcy są zobowiązani zapewnić urzędnikom wyborczym. Chodzi tu m.in. o pomieszczenia i materiały biurowe, transport, pomoc w przygotowaniu dokumentów, wypłatę wynagrodzenia urzędnikowi wyborczemu. Przedstawiciele samorządów z trzech powiatów odesłali podpisane porozumienia do chełmskiej delegatury KBW. Nie zrobił tego jedynie Wiesław Radzięciak, wójt gminy Leśniowice.

– Potwierdzam, że nie wpłynęło do nas porozumienie podpisane przez wójta gminy Leśniowice – mówi Marta Krasa-Burak, dyrektor chełmskiej delegatury KBW. – Wójt mógł, ale nie musiał zawierać z nami takiego porozumienia, bo i tak zadania związane z organizacją i przeprowadzeniem wyborów są zadaniem zleconym gminy.

Wójtowi Radzięciakowi nie podoba się, że od samorządów wymaga się wypełnienia szeregu wymogów względem urzędnika wyborczego podczas, gdy i tak to pracownicy gminy bez żadnego dodatkowego wynagrodzenia mają do wypełnienia większość zadań związanych z organizacją wyborów. Radzięciak zapewnia, że mimo niepodpisanego porozumienia zapewnił m.in. lokal i komputer urzędnikowi wyborczemu. Dziwi się, że gmina musi nawet wypłacać wynagrodzenie urzędnikowi wyborczemu, a przecież mogłaby to robić KBW, skoro i tak to stamtąd przekazywane są na to pieniądze. Solą w oku Radzięciaka są też kwestie finansowania wyborów. W piśmie skierowanym do chełmskiej delegatury KBW wskazał, że kwota przeznaczona gminie Leśniowice na organizację wyborów jest niewystarczająca. Chodzi o około 16 tys. zł (kwota ta nie obejmuje diet członków komisji wyborczych ani wynagrodzenia dla urzędnika wyborczego).

– Moim zdaniem to zadanie zostało źle oszacowane, a gmina nie powinna do niego dokładać – mówi wójt Radzięciak. – Wybory to poważna sprawa. Liczyłem, że gdy powołani zostaną urzędnicy wyborczy, to oni przeprowadzą cały proces związany z wyborami, a tak nie jest.

Chełmska delegatura KBW opracowuje dla wójta Radzięciaka odpowiedź w sprawie dotacji przekazanej na organizację wyborów w gminie Leśniowice. (mo)