Raper „Tadek” rozpalił radę

Działalność Centrum Usług Społecznych to temat, który zdominował ubiegłotygodniowe posiedzenie Rady Miasta Świdnik. Jednak obszerne sprawozdanie dyrektora placówki mniej zajęło radnych, niż zorganizowane ostatnio przez CUS spotkanie zastępcy burmistrza z młodzieżą i towarzyszący mu występ rapera „Tadka”, w którym radny Robert Syryjczyk dopatrzył się kampanii wyborczej i indoktrynacji, a wiceburmistrz, w wypowiedzi radnego, doszukał się próby cenzurowania artysty.

Informacja z działalności Centrum Usług Społecznych miała być przedmiotem dyskusji na październikowej sesji, ale wówczas na prośbę jego dyrektora Andrzeja Mańki, radni zgodzili się przesunąć ją o miesiąc.

Centrum Usług Społecznym w Świdniku powstało 1 maja 2021 r. z połączenia Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, Miejskiego Centrum Profilaktyki i Miejskiego Centrum Usług Socjalnych. Realizuje zadania z zakresu szeroko pojętej polityki społecznej – zajmuje się m.in. wsparciem rodzin, seniorów, dzieci i obsługą przysługujących tym grupom świadczeń, podejmuje działania profilaktyczne, do niedawna obsługiwało program 500+, a obecnie programy dotyczące dodatku węglowego czy osłonowego; organizuje również imprezy i wydarzenia kulturalne, półkolonie i spotkania dla młodzieży.

– Wychodzimy dużo bardziej poza zakres typowo urzędniczych zadań, związanych z pracą socjalną, z wypłacaniem świadczeń, a wchodzimy w obszar zewnętrzny, zmieniając wizerunek tej instytucji. Jesteśmy nowoczesną instytucją polityki społecznej i dającą bardzo dobre narzędzie do kreowania tej polityki władzom miasta – podkreślał dyrektor Mańka, podczas czwartkowej sesji.

Omawiając najważniejsze kwestie dotyczące działalności CUS wspomniał również o planach, jakie instytucja chciałaby zrealizować w najbliższych latach. Wśród nich znalazły się m.in. budowa Centrum Aktywności Społecznej. Pomysł zakłada rozbiórkę baraku przy dworcu przesiadkowym i wybudowanie w tym miejscu zupełnie nowej placówki służącej mieszkańcom w różnym wieku; jest też duży projekt doradczy, wspierający osób i rodziny w potrzebie; utworzenie trzech świetlic środowiskowych, które zapewnią dzieciom, także niepełnosprawnym, opiekę popołudniami; organizacja dużego przeglądu teatralnego, projekt sportowy dotyczący m.in. strzelectwa, rozszerzenie oferty Dziennego Domu Seniora, powołanie Gminnej Rady Pożytku Publicznego, a także wprowadzenie kart przedpłacowych dla podopiecznych, będących formą kart bankowych, co pozwoli zmniejszyć liczbę osób korzystających z kasy w siedzibie CUS.

Dyrektor wspomniał również, że w przyszłym roku CUS chciałby starać się o środki unijne na realizacje planowanych przedsięwzięć. O to, jaka jest szansa na ich pozyskanie, pytał radny Robert Syryjczyk (z klubu KO), bo jak zauważył, dotąd CUS po nie nie sięgał. – Cały czas przygotowujemy pewne programy. Wczoraj wraz z innymi gminami założyliśmy Stowarzyszenie Obszaru Metropolitalnego. Budujemy je, aby pozyskać środki na naszą całą metropolię, a w tych funduszach będą nie tylko środki na inwestycje, ale też programy społeczne. To furtka dla CUS, ale są też programy z RPO czy Urzędu Marszałkowskiego. To pytanie, które wszyscy sobie zadajemy, czy nasz rząd dogada się i czy te środki będą uruchomione. My jesteśmy za tym, żeby się dogadał i na pewno będziemy z tego korzystać – odpowiadał Marcin Dmowski, zastępca burmistrza Świdnika, zaś A. Mańka dodał, że w przyszłym roku mają zostać uruchomione fundusze europejskie skierowane właśnie na wspieranie działalności CUS.

Później w trakcie dyskusji radny Robert Syryjczyk nawiązał do niedawnego spotkania wiceburmistrza z młodzieżą, które organizował właśnie CUS, i które odbyło się w ramach akcji „Listopad miesiącem profilaktyki”.

– Nie wiem, czy to była kampania wyborcza, bo tak to trochę wyglądało. Spotkanie burmistrza z młodzieżą zajęło połowę czasu, ponieważ na początku wystąpił pan „Tadek” (krakowski raper – przyp. aut.), który indoktrynował młodzież mówiąc m.in. o Żydach w różnym aspekcie. W połowie spotkania pan burmistrz wyszedł na rozmowę z telewizją, zostawiając młodzież. To było trochę nie w porządku, a później, kiedy młodzież chciała jeszcze zadawać pytania, pan dyrektor szybko skończył, ponieważ pan „Tadek” miał coś powiedzieć i zaśpiewać. Czy ten pan „Tadek” jest historykiem? O co w tym wszystkim chodziło? Jakie to miało znaczenie w miesiącu profilaktyki? Nie rozumiem tego – mówił radny.

Co takiego dokładnie powiedział i zaśpiewał raper „Tadek” radni nie dowiedzieli się. Odpowiadając radnemu wiceburmistrz Marcin Dmowski przyznał, że rzeczywiście na chwilę opuścił salę, by móc udzielić wypowiedzi dla Telewizji Lublin, ale trwało to minutę i nie zakłóciło w dużym stopniu przebiegu spotkania. – Tylko od pana radnego słyszałem zarzuty, co do tego spotkania. Kampania jest nam zarzucana od pierwszego dnia. Wybory za półtora roku, ja nie jestem kandydatem, nie mam komitetu, po prostu wypełniam swoje obowiązki. Idąc tym tropem można powiedzieć, że internetowe spotkania z mieszkańcami to też kampania, ale w takim razie pana dzisiejsza wypowiedż też – odpowiadał radnemu M. Dmowski.

Głos zabrał także dyrektor Mańka, sugerując, że radny ma „przestarzałe pojęcie” o tym, czym jest profilaktyka.

– Może panu to kojarzy się z tabliczką w knajpie „Młodzieży do lat 18 alkoholu nie podajemy”. Tak profilaktyka dzisiaj nie wygląda. To szereg różnych działań, na różnych płaszczyznach i w różnych momentach, po to, aby zainteresować dzieci innymi rzeczami niż np. alkohol. Widać, że pan nie był na tym spotkaniu, choć sam fakt, że to spotkanie było transmitowane przez internat świadczy też o tym, że zależało nam na transparentności, i aby młodzi mieszkańcy Świdnika mogli zadawać pytania przez internet. Poza tym w statucie CUS, który państwo przyjęliście jest zapisane, że naszym zadaniem jest pobudzanie aktywności obywatelskiej.

Nie ma – moim zdaniem – lepszego sposobu niż spotkania z burmistrzem na zainteresowanie młodych ludzi sprawami miasta i patrzenia na nie, nie tylko przez pryzmat tego, jak się zabawić. Czas spotkania był ograniczony, a kiedy na sali siedzi 200 młodych osób trzeba wykorzystać ten moment, aby przekazać im inne treści, a te inne treści przekazywał „Tadek”. Mówił o tym, żeby ludzie samodzielnie myśleli, żeby zadawali pytania, a czy śpiewając „Moja mała dziewczynko z AK”, piosenkę, która jest oddaniem hołdu kobietom, walczącym o polską niepodległość i zwrócenie na to uwagi młodzieży jest czymś złym? Niczego złego „Tadek nie śpiewał” – stwierdził A. Mańka.

– Do utworów „Tadka” nic nie mam, są bardzo patriotyczne, ale to, co mówił między utworami można uznać za indoktrynację – ocenił radny.

Na tym dyskusja się nie skończyła. Do słów R. Syryjczyka ponownie odniósł się M. Dmowski.

– To trochę mi wygląda jak cenzura sztuki. Jest raper, który coś śpiewa, każdy może to ocenić. Nie słyszałem, żeby pan radny protestował, jak na „Pożegnaniu lata” był zespół „Kult” i też polityczne treści przekazywał, pewnie panu bliższe. Albo miejmy tę wolność słowa, albo nie – mówił.

Odpowiadając mu, radny stwierdził, że jednak jest różnica, bo „Pożegnanie lata” było imprezą płatną i każdy, kto chciał, mógł zapłacić i wejść, a spotkanie zwołano dla szkół, a przed nim dyrektor Mańka miał osobiście odwiedzić każdą z klas, która została zaproszona do udziału.

Mańka tłumaczył, że rzeczywiście wszystkie klasy, które wzięły udział w spotkaniu zaprosił osobiście. – Młodzież trzeba traktować podmiotowo. Zapraszając mówiłem, że burmistrz chce stworzyć program dla ludzi młodych w Świdniku, a nie można tego zrobić bez udziału ludzi młodych i będzie można zadawać każde pytanie, jakie przyjdzie do głowy, tylko w sposób kulturalny. Przesłanie było takie, że idziemy dyskutować, nie walczyć. Jeżeli pan Syryjczyk udowodni mi, że mówiłem coś więcej, że indoktrynowałem młodzież, to się podam do dymisji jako dyrektor CUS.

Trzeba mieć trochę zaufania. Wiem, że jestem zaangażowany społecznie i politycznie, jestem radnym powiatu i państwo może na mnie przez ten pryzmat patrzycie, ale wypowiadając pewne kwestie nie uderza pan we mnie, a w pracowników CUS-u, którzy mają różne światopoglądy. Macie państwo prawo pytać, ale forma, w jaki się zadaje pytanie, ma znaczenie. Czasami ta forma powoduje, że ludzie, którzy są aktywni, poświęcają serce i czas sprawom miasta, często po godzinach pracy, zniechęcają się. Zwróćcie uwagę, że Mańka to dyrektor dziś, a jutro go nie będzie. A CUS będzie i jego pracownicy również – mówił dyrektor. Na koniec dodał jeszcze, że mimo różnych emocji dziękuje za wszystkie pytania radnych, bo one pozwolą wyciągać wnioski na przyszłość.

Z kolei radny Syryjczyk zaznaczył, że nie ma uwag i pretensji do pracowników, jak to przedstawił A. Mańka, a jedynie wyraził swoją opinię na temat odczuć ze spotkania młodzieży.

– Cieszę się, że weźmie pan to, co mówiłem pod uwagę. Dla pracy pracowników CUS chylę czoła, bo znam wielu z nich i wiem, że bardzo dobrze działają – zaznaczył radny.

Pytania o Miły Zakątek

Dyskusja, choć już znacznie mniej obszerna, wywiązała się także, przy okazji podejmowania uchwały w sprawie nadania nazwy jednej z ulic. Chodzi o niewielką uliczkę, boczną Drewnianej i sąsiadującą od południa z al. Jana Pawła II. W przyszłości ma powstać przy niej szeregowiec.

Właściciel przyległych do niej terenów, który wcześniej przekazał część swojej działki pod drogę publiczną, zwrócił się do miasta z wnioskiem o to, by nowa ulica nosiła nazwę Miły Zakątek.

Przy okazji tej uchwały radny Mirosław Tarkowski (klub burmistrza) dopytywał, jak wygląda procedura nadawania nazw ulicom. Był m.in. ciekawy, czy jeden wniosek z konkretną propozycją nazwy wystarczy, aby go przyjąć. – Zazwyczaj jest jakieś uzasadnienie, która pozwala nas przekonać, że warto danej ulicy taką a taką nazwę przypisać. Jeśli to dotyczy pewnych obszarów, to wydaje mi sie, że rolą urzędu winno być sprawdzenie, jakie nazwy ulic są już w tej przestrzeni i czy ta nazwa koresponduje z nimi. Sama nazwa jest miła. Mi to nie przeszkadza, ale czy mamy pomysł na to, jak tworzyć nazewnictwo ulic – pytał radny.

– W tym przypadku jest to wniosek właścicieli działek, którzy tworzą osiedle i zapewne chcą nazwą ulicy nawiązać do jego nazwy. Miły Zakątek przy Drewnianej – dobrze to brzmi. Decyzja należy oczywiście do państwa – możecie się nie zgadzać, ale nie ma sensu przedłużanie tej dyskusji. To już chyba trzecia sesja, gdy pan radny dyskutuje o procesie nadawania nazw ulicom – mówił M. Dmowski.

– Ja nie dyskutuję, a dopytuję – upomniał wiceburmistrza radny. – To nie są te same pytania, bo ja wypowiadam się w tej sprawie po raz pierwszy, panie burmistrzu. Proszę zważać na słowa i ich treść.

Ostatecznie uchwała przeszła jednogłośnie.

Dali działkę i pieniądze

Podczas sesji radni jednogłośnie przyjęli uchwałę w sprawie udzielenia Powiatowi Świdnickiemu dotacji na modernizację 800-metrowego odcinka ul. Piaseckiej. Chodzi o kwotę ponad 500 tys. zł. Radni zgodzili się również przekazać powiatowi w drodze darowizny działkę stanowiącą pas drogowy ul. Dworcowej. Ma to związek z trwającymi przygotowaniami do budowy II etapu budowy ulicy. Jak informowało niedawno starostwo, przetarg na te prace powinien zostać ogłoszony niebawem. (w)