Remont po remoncie

Rowerzyści sami poprawiają niedoróbki, jakie zostały po remoncie przeprowadzonym przez „fachowców”

We własnym zakresie przekopują i walcują ziemię – w taki sposób lubelscy rowerzyści naprawiają BikePark przy ulicy Janowskiej. Część obiektu teoretycznie została wyremontowana, ale – ich zdaniem, nie nadaje się do użytku.


Zajmujący powierzchnię 11 hektarów Bike Park przy ulicy Janowskiej był kiedyś miejscem treningu i zawodów dla kolarzy górskich i freestylowych. Został jednak zamknięty cztery lata temu, gdy na jednej ze skarp osunęła się ziemia. Śledztwo w tej sprawie wszczęła prokuratura, ale zostało ono umorzone. Przez kilka lat na Janowskiej nic się nie działo, m.in. ze względu na toczące się postępowania administracyjne. Dawni właściciele domagają się zwrotu działek. Procedura trwa długo, dlatego miasto uznało, że można tam wykonać prace remontowe. Deklaracja odnowy części parku padła na początku kwietnia, a MOSiR ogłosił przetarg.

Prace miały objąć znajdującą się w południowej części tzw. górkę startową. BikePark miał być gotowy na wakacje. Roboty się zakończyły, ale rowerzyści nie są zadowoleni. – Tor nie jest dobrze wyprofilowany. Ciężko tam jeździć. Postanowiliśmy, że sami go naprawimy, a MOSiR się na to zgodził. Mamy jednak żal, że wcześniejszy projekt nie był z nami konsultowany – mówi Michał Kusiński z Lubelskiego Klubu Kolarstwa Górskiego.

Bardziej dosadnie na temat prac remontowych wypowiadają się internauci: „Kolejna fuszerka. Niegospodarność przy tym obiekcie pokazuje jak roztrwaniane są środki z miejskiej kasy” – komentują na facebookowym fanpage’ u BikeParku.

Zarzuty odpiera Katarzyna Łepek z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. – Górka startowa i zakręty zostały odchwaszczone, trawy skoszone, uformowane zostały zbocza nasypu i ułożona kostka. Wydaliśmy na to około 70 tysięcy złotych netto – mówi.

Rowerzyści muszą jednak naprawić usterki. Sami przekopują i walcują ziemię. – „Zrobiliśmy więcej w jeden dzień niż firmy, którym płacono porządne pieniądze. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby tor przywrócić do jak najlepszego stanu” – czytamy na profilu Lubelskiego Stowarzyszenia Rowerowego.

Rowerzyści chcą, żeby jeszcze w sierpniu mogła tu ruszyć szkółka kolarska. – Myślę, że zdążymy do tego czasu. Martwię się tylko, czy nie pojawi się problem z utrzymaniem toru. Trzeba go przecież na bieżąco konserwować – zastanawia się Kusiński i ma nadzieję, że w tym roku na torze odbędą się lokalne zawody kolarskie. – Na organizację ogólnopolskich raczej nie ma szans, bo kalendarz jest już zapełniony – dodaje.

Problemów jest więcej. MOSiR miał przekazać obiekt Fundacji Rozwoju Sportu, ale tak się nie stało. – Fundacja nie chce odbierać go w takim stanie – tłumaczą rowerzyści. Jest jednak duża szansa, że zostanie użyczony Fundacji po zakończeniu trwających prac.

W sprawę Bike Parku zaangażował się Piotr Popiel, miejski radny Prawa i Sprawiedliwości. – Byłem na miejscu, spotkałem tych ludzi. Temat wymaga nagłośnienia – uważa. Radny Popiel wysłał do prezydenta Krzysztofa Żuka kolejną interpelację w tej sprawie: „Jaki był koszt naprawy i zakres prowadzonych prac? Czy nastąpił już formalny odbiór? Kiedy będzie można przeprowadzić pierwsze zawody?” – dopytywał radny. Do połowy sierpnia prezydent powinien ustosunkować się do jego pytań. Grzegorz Rekiel